12 lipca 2014 r. 22:01
Rozdział XI ~ Od początku...
Udało mi się zwrócić kilka wspomnień Sky'iowi. Gdy było po wszystkim, siedział bez słowa na ziemi, a ja odwróciłam się i chcąc odejść powiedziałam mu :
- To wszystko co mogę dla Ciebie teraz zrobić. Lepiej będzie jak zatrzymasz wisiorek, ale uważaj na niego. Przepraszam, że zrujnowałam Ci teraźniejsze życie, ale chyba lepiej znać prawdę niż żyć w kłamstwie. - nie odezwał się, ale to chyba nawet lepiej
Postanowiłam wrócić do hotelu na piechotę, nie miałam zamiaru znosić niezręczności jaka panowała by w samochodzie, wybraliśmy się na randkę... a ja zmieniłam ją w koszmar. Ale było tak jak powiedziałam, lepsza jest prawda niż kłamstwo. Gdy byłam w połowie drogi zaczęło lać, nie zdziwiło mnie to.. zasłużyłam sobie. Byłam przygnębiona, nie mogłam się pogodzić z tym, że wreszcie był chłopak z którym się dogadywałam. A na potrzeby tego wszystkiego to zniszczyłam. Weszłam do pokoju i rozejrzałam się po nim, było ciemno... nikogo nie było, zapaliłam światło. Usiadłam na łóżku i zaczęłam się zastanawiać czy aby nie za szybko mu powiedziałam. Było mi po prostu smutno i przykro...
Mijały dni, a Sky się nie odzywał. Przestałam wychodzić na taras, nie czułam potrzeby widywania się ze światem. Nie rozmawiałam nawet z Sheinem a tym bardziej z Cry, Shein pytał kilka razy czy chcę pogadać , ale po co się dzielić czymś takim, oczywiście wytłumaczyłam jak to było i co się wydarzyło. Ich reakcja była oczywista, ale ze względu na moje samopoczucie, nie przejęłam się tym wcale. Wkurzało mnie to oczekiwanie, "właściwie po co nam Sky"... zaczęłam szukać wymówek na to, że nie udało mi się go sprowadzić z powrotem jak i na to, że po prostu chciała bym to wszystko przyspieszyć, a nie mogłam. Co prawda nie rozumiałam braku pośpiechu ze strony Sheina i Cry... wiedźmy za pewne robiły co chciały, a my sobie odpoczywaliśmy w hotelu. Zapytałam o to Sheina, był zdumiony, że się do niego odezwałam, ale oznajmił mi, że nie ma co się spieszyć.. mogli byśmy tylko wszystko pogorszyć, a wiedźmy nie zrobią nic gorszego niż przez ostatnie 18 lat, powiedział też, że mogli byśmy się bardziej martwić gdyby Eterish się otworzyło, ale od niemal kilku lat nie było takiego przypadku. Odpowiedź nie zadowoliła mnie za bardzo, oczekiwałam że powie mi abym się pospieszyła, bo inaczej świat aniołów i świat ludzi zostaną zniszczone i wszystko zależy od tego jak szybko zareagujemy. Jednak świat nie był jak film czy bajka... mimo pewnego zagrożenia, my nie robiliśmy nic.
Nastał niesamowicie gorący dzień, słońce smażyło od siódmej rano. Nie można było wyrobić, Shein i Cry od rana relaksowali się w wielkim basenie, który kupili dwa dni wcześniej, a ja siedziałam pod parasolem i próbowałam różnych zaklęć, które zapamiętałam. Usłyszałam w pewnym momencie śmiechy... wyjrzałam na ogród siostry "Jasona" i ujrzałam ją biegającą za jakimś maleńkim zwierzątkiem, był tak puchaty, że po prostu nie mogłam dojść czy to kotek czy pies. Ja wolałam koty , były bardziej przyjacielskie, oddane i bardziej uczuciowe od psów. Gdy spojrzałam na schody od werandy ujrzałam na nich Sky'ia... przyglądał się czemuś, po przyjrzeniu się bardziej zauważyłam, że był to wisiorek który mu dałam i który wprawdzie mu się należał, ale jednak był ode mnie... . Nagle zza zasłony, wejścia na werandę wyszła wysoka brunetka i usiadła koło niego, objęła go najpierw ramieniem a potem zbliżyła się do niego, patrząc tak zwanym namiętnym wzrokiem, on też na nią patrzył... przez głowę przebiegła mi myśl z tamtego ranka kiedy byliśmy ze sobą tak samo blisko, a nawet bliżej... zasmuciło mnie to, ale co mogłam zrobić. Nie mogłam kazać mu po prostu uwierzyć w to wszystko od tak. Spojrzał na mnie, nie miałam zamiaru uciec, ale wyprostowałam się i patrzyłam na niego, po czym przeniosłam swój wzrok na jego bawiącą się z zwierzątkiem siostrę. Kątem oka dostrzegłam, że on nadal patrzy... postanowiłam, że ja nie odezwę się do niego pierwsza, powiedziałam sobie też, że jeśli to on przyjdzie pierwszy i poprosi o pomoc z tym wszystkim to mu pomogę. W tym wszystkim była jedna dobra rzecz, wróciłam do dawnej siebie... od tamtego czasu gdy pierwszy raz przyśnił mi się ten sen, dostałam ten pamiętnik i wisiorek stałam się mazgajowata i strasznie uczuciowa. Zaczęłam normalnie rozmawiać z ludźmi i być ufna... nawet, przez chwilę miałam nadzieję, że Sky czy może raczej Jason, mnie wtedy pocałuje... ale tak się nie stało, i dobrze. Po dłużej chwili obserwowania i dochodzenia czym w końcu jest to zwierzątko, odwróciłam się, ale za nim to zrobiłam spojrzałam na Sky'ia... w ostatniej chwili nasze oczy się spotkały, lecz ja ... wróciłam do środka. Postanowiłam udać się na spacer... przejść się, przemyśleć po raz kolejny to wszystko. Pomyśleć dlaczego mnie musiało spotkać coś takiego, anioły, archanioły jakieś poświęcenia i zaklęcie... po co to wszystko ? Było okropnie gorąco i starałam się nie patrzeć przed siebie, bo słońce strasznie raziło w oczy ... wcześniej miałam wrażenie, że ktoś za mną idzie, ale nie zwróciłam na to większej uwagi, w pewnym momencie zderzyłam się z kimś, upadłam i kapelusz spadł mi z głowy.
- Oh, przepraszam zagapiłem się - spojrzałam na siebie, był to uroczy blondyn... wyglądał jak Sky tylko, był krótko ścięty i miał na imię.... - jestem Haru... przepraszam jeszcze raz ogromnie za moją nieuwagę
- N-nic się nie stało... - pomógł mi wstać, zauważyłam za nim dwie wielkie walizki
- Proszę, pozwól się zaprosić na zimną herbatę, albo lodową granitę ?
- Nie dziękuję, przepraszam ale jestem nieco zajęta.
- Proszę wybaczyć, dziś właśnie wróciłem z Anglii i no..
- Czyżbyś miał na nazwisko Reynolds, i był spokrewniony z Jasonem i jego siostrą ?
- Znasz ich ? , to moi kuzyni.. - powiedział zdziwiony
- Miałam do czynienia z twoim kuzynem, Jasonem...
- Rozumiem, jesteś jego.. przyjaciółką?
- Raczej daleką znajomą, wybacz ale muszę już iść. Pozdrów Jasona ode mnie..., przepraszam za to - podniosłam kapelusz z ziemi i ominąwszy go poszłam dalej, odprowadził mnie kawałek wzrokiem, a potem zwyczajnie dalej targał swoje walizki do rezydencji Reynoldsów. Idąc usłyszałam tylko "Witaj w domu Haru ! ! " głos należał do siostry Jasona, przestałam już postrzegać go jako Sky'ia... wręcz traciłam nadzieję, że uda mi się go odzyskać. Usłyszałam coś jakby ktoś biegł za mną pomyślałam sobie "pewnie jakiś biegacz turysta", gdy się obróciłam okazał się być to "Jason"
- Porozmawiasz ze mną proszę...
- Słucham ...
- Ja.. przepraszam, byłem oszołomiony, bo-
- Nie musisz mi się tłumaczyć... postąpiłam nieco za szybko, więc nie dziwię się twojej reakcji
- Czemu się nie odzywałaś ?
- Postanowiłam, że poczekam aż ochłoniesz, pomyślałam, że przyjedziesz jak będziesz gotów na to wszystko...
- Rozumiem. Chciałem więc Cię o coś poprosić...
- O co takiego ? - zapytałam o to dla pewności, mimo że na 90% wiedziałam o co chodzi
- Chcę dalej próbować... chcę odzyskać kontrolę nad moim życiem
- Zgoda. Trochę Ci to zajęło, zaakceptować to wszystko...
- A Tobie ile ?
- Niemalże od razu, zaczęłam szukać odpowiedzi...
- Poważnie ?
- Tak, od naszego ostatniego spotkania, wróciłam do dawnego ja... byłam to znaczy teraz znów jestem, opanowana i gotowa na każdą ewentualność.
- Skoro tak, zacznijmy od nowa. Jestem Sky i szukam siebie ? - zaśmiałam się, to brzmiało tak banalnie
- Jestem Aria, i zamierzam Ci pomóc jak tylko mogę. - Uśmiechnęliśmy się do siebie.
Sky zaprosił mnie do siebie do domu na herbatę, bym mogła poznać jego siostrę i kuzyna na którego już wpadłam. Nasza praca zapowiadała się owocnie, oboje mieliśmy powód by wierzyć w absolutnie wszystko co usłyszymy na temat... siebie. Gdy wróciłam wieczorem do hotelu, przysiadłam na łóżku i... pierwszy raz od dłuższego czasu ponownie otworzyłam pamiętnik...
sobota, 12 lipca 2014
piątek, 11 lipca 2014
11 lipca 2014 r. 16:30
Rozdział X ~ Wyznanie
-Szukałam Cię bracie, gdzieś Ty był ?
- Wyszedłem na dwór, chciałem się przewietrzyć... nie mogłem spać
- Ostatnio źle wyglądasz, i często mówisz przez sen... kim jest ta Evelyn o której tak często śnisz ?
- Sam nie wiem, śni mi się ten sam sen już od tylu dni... a ja nie mam pojęcia co on oznacza.
/Siedzieliśmy przy stole , Beatrise nalewała herbaty z mięty. Usiadła na przeciwko mnie przeciwko mnie przedtem podając mi filiżankę z herbatą, patrzyła z ciekawością na mnie...\
- Bracie.. wiem, że nie lubisz ze mną rozmawiać, ale musisz. Jeśli coś Cię trapi powiedź mi.
- Pogniewasz się.
- Na pewno nie, a teraz słucham co Ci się śni...
- Musisz obiecać ...
- Obiecuję
- Dobrze. Zacznijmy od snu... śni mi się ciągle, że spadam skądś gdy patrzę w górę widzę kobietę i mężczyznę, którzy się obejmują... kobieta krzyczy " opiekuj się Arią" mężczyzna milczy, patrzy tylko sędziwym wzrokiem, a gdy spoglądam na swoje ręce widzę dziecko w moich ramionach, maleńkie... a wokół nas jest pełno piór... a wczoraj gdy powiedziałem, że zobaczyłem anioła, miałem na myśli dziewczynę na tamtym tarasie, dziś... przyszła do ogrodu, rozmawialiśmy chwilę... przedstawiła się jako Aria. To chyba nie przypadek ?
- Spotkałeś się z dziewczyną w naszym ogrodzie ? - była wyraźnie zła.
- Wiedziałem...
- Spokojnie, nie jestem zła.- zaprzeczyła, ale była - Pytam tylko. Co do snu.. to na prawdę dziwne, spadasz i trzymasz dziecko... może powinieneś iść do psychologa ?
- Do psychologa po co ?
- Ile to już trwa ?
- Od kilku dni...
- Czy nie od wypadku ? - miała rację, zaczęło się to w dniu wypadku, od wtedy miałem te dziwne sny...
- Masz rację, ale...
- W takim razie dziś jedziemy do Springs do Pani psycholog Reyes.
- Dziś nie mogę...
- Czemu niby ?
- Umówiłem się z Arią, chcę.. chcę wiedzieć czy ona ma coś wspólnego z moimi snami..
- Od razu wyskocz jej, że Ci się śni... to na pewno się dowiesz
- Powiedziałem jej to i nie wydawała się być zaskoczona... w dodatku, od razu... poczułem coś będąc przy niej... a to przecież od tak się nie dzieje nie ?
- Oczywiście, że nie... zawsze byłeś takim outsiderem, a teraz nagle podoba ci się dziewczyna ?
- Czuję, że mogę jej ufać i być przy niej sobą...
- Nawet mnie nie ufasz... a ufasz dziwnej dziewczynie z hotelu ?
- Nie umiem tego wytłumaczyć, w dodatku ... - "mogę ci zaufać ? " wspomniałem jej prośbę, bym zachował jej tajemnice dla siebie - Niee nic..
- Ukrywasz coś?
- Nie ważne, idę spać... chcę być wypoczęty
- Dobrze - śledziła mnie wzrokiem, poszedłem do pokoju i położyłem się na łóżku, miałem kilka godzin by się przespać.
Obudziłam się koło południa, Shein leżał jeszcze w łóżku, a Cry zamówiła śniadanie. Postanowiłam spróbować ją przeprosić, ale jakoś nie mogło mi przejść przez gardło słowo "przepraszam" skierowane do niej, zastanawiał mnie jej spokój, ze skupieniem nakładała sobie jedzenie i przyglądała się swojemu talerzowi, wstałam z łóżka, sięgnęłam po torbę z ubraniami i kosmetykami i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, wysuszyłam po czym uczesałam włosy, umyłam zęby... pomalowałam się lekko. Ubrałam białą koszulkę na ramiączkach z koronki i beżowe spodenki. Dziś był wielki dzień... musiałam opowiedzieć Sky'iowi o aniołach, choć sama zbyt wiele o nich nie wiedziałam, ale skoro mu kogoś przypominam... sądzę, że musiał mnie sobie przypominać. Gdy wyszłam z łazienki Shein stał już na nogach, właśnie ścielił łóżko, szykował się na spotkanie z odnalezionym poprzedniego dnia czarodziejem, musiał z nim omówić warunki ich umowy. Cry jak zwykle coś czytała, pierwszy raz widziałam jak ma okulary.
- Pamiętasz co masz zrobić, Cry ? - zapytał Shein
- Pamiętam. Na razie słabo się czuję...
- Po co ci okulary ? - zapytałam , spojrzała na mnie.. musiała mi się chwilę przyjrzeć za nim zrozumiała
- Cóż...
- Pogorszył jej się wzrok, zeszła prosto z nieba na ziemię... i jedyne co pozwala jej u przetrwać to przywiązanie twoją krwią, musisz podać jej świeżą...
- Rozumiem... daj fiolkę
- Teraz fiolka nie wystarczy, ten świat wprowadził już zmiany w jej organizmie. Musisz podać jej doustnie...
- Mam pić jej krew jak te przeklęte nietoperze ? - powiedziała oburzona
- Jeśli chcesz żyć, to tak...
- Jeśli ona się zgodzi - mówiąc to patrzyła na Sheina, ja poszłam do kuchni i rozcięłam sobie nadgarstek i wlałam tyle krwi ile tylko mogłam, jakoś niespecjalnie trudno mi to przyszło. Robiłam to już kiedyś. Podałam jej szklankę, do ręki przyłożyłam ręcznik, z obrzydzeniem spojrzała na szklankę... zatkała nos, zamknęła oczy i szybkim ruchem wypiła to. Rzuciła szklankę na łóżko i zatkała usta, by nie wypluć tego co miała w buzi. Shein podszedł do mnie i zaproponował, że opatrzy mi ranę. Gdy skończył podszedł do Cry, położył jej rękę na plecach ...
- Wszystko dobrze ? - zakaszlała, chwyciła butelkę wody ze stoliczka i wypiła trochę
- Ohydne.. obrzydliwe..
- Czego się spodziewałaś ? soku malinowego ?
- Nie żartuj, nie wiedziałam że smakuje to tak obrzydliwie...
Kiedy byłam pewna już, że Cry nic gorszego od mdłości nie grozi, zabrałam swoją torbę i wyszłam z domu. Postanowiłam się przejść za nim wyszłam z Sky'iem. Chciałam przemyśleć co powinnam mu powiedzieć... od czego zacząć... była trzynasta kiedy zadzwonił do mnie Shein i powiedział, że Sky właśnie wyszedł z domu i udał się do garażu po samochód, zawróciłam i pobiegłam pod hotel. Zdyszana usiadłam na ławce i czekałam cierpliwie. Po piętnastu minutach nadjechał Sky...
- Cześć - powiedział z lekkim uśmiechem, ja ledwo oddychając odpowiedziałam
- Hej. przepraszam... biegałam
- Widzę - uśmiechnął się szerzej, wysiadł z samochodu i otworzył z drugiej strony drzwi, gestem dłoni poprosił bym wsiadła. Gdy byłam już w samochodzie zamkną za mną drzwi. Po chwili ruszyliśmy...
- Gdzie jedziemy ?
- Pokażę Ci wspaniałe miejsce... często tam jeździłem jak byłem mały, z rodzicami i siostrą - zasmuciło mnie to , wydawało mu się, że żyje na tym świecie od zawsze, gdy tak na prawdę był jednym z posłańców najwyższego.
- Muszę ci coś powiedzieć. - postanowiłam zrobić to teraz, po co miałam czekać - możesz mi nie uwierzyć, ale lepiej byś... wiedział.
- Ja również chciałem Cię o coś spytać...
- Pozwól, że najpierw zadam ci parę pytań...
- Oczywiście
- Więc.. jak się nazywasz, skąd pochodzisz i jakie jest twoje nazwisko ?
- Em.. - był zmieszany, ale odpowiedział - Jason Reynolds, pochodzę zAnglii i mieszkam w stanach od czterech lat...
- Oczywiście. Czy miałeś jakieś dziwne sny, przebłyski jakieś wizje ?
- Tak. Śni mi sie pewien sen, wciąż i wciąż .... - zamknęłam oczy.. chciałam się rozpłakać, ale powstrzymałam się
- Jaki to sen ? - spojrzał na mnie dziwnie
- Cóż... - opowiedział mi od początku do końca... śniła mu się sytuacja kiedy musiał mnie zanieść na ziemię
- Rozumiem. Wczoraj powiedziałeś, że wydało Ci się , że jestem aniołem. Prawda ? - był coraz bardziej skołowany, widać było, że nie wie o co chodzi... ale po każdym pytaniu brał się w garść i odpowiadał...
- Tak, po prostu oszołomiło mnie twoje piękno.. i -
- To nie przypadek Jason, że się spotkaliśmy... i to nie przypadek, że kobieta ze snu prosi Cię byś zajął się dzieckiem o tym samym imieniu co ja.
- Jak to ?
- Mam na imię Aria, moją matką była Evelyn... wraz z jej mężem a moim ojcem Rey'em, poprosili Cie byś zaniósł mnie w bezpieczne miejsce na ziemi. Twój sen , to prawdo podobnie podróż z ogrodów anielskich, na ziemię. Ja jestem archaniołem, jak wcześniej moja matka - patrzył na mnie z niedowierzaniem - Ty z kolei jesteś aniołem i przyjacielem moich rodziców. Podejrzewam, że nie potrafiłeś dogadać się z ludźmi, prawda ? - chciał coś powiedzieć, ale nie potrafił. Pomyślałam, że spróbuję użyć zaklęcia, którym przekazała bym mu moje wspomnienia, ale to było by zbyt ryzykowne gdyby zobaczył zbyt wiele na raz ... siedziałam w milczeniu, od patrzył na swoje ręce... w końcu odezwał się
- Jak to aniołem ... ja aniołem ?
- Wiem, że trudno ci w to uwierzyć. Mnie też było trudno w to uwierzyć, aż sama nie.. nauczyłam się pokazywać skrzydeł. Gdy to zrobiłam... byłam pewna. Wybacz, że psuję ci dzień... i wszystko właściwie. Ale... bardzo Cię potrzebuję, jako... Sky'ia. Nie chcę też tracić Ciebie takiego, ale... nie mam wyboru.
- Pokazałaś skrzydła tak ? czy ja.. też mogę to zrobić ?
- Niby tak, ale .. musisz w nie wierzyć... a chyba trudno ci to teraz przyjdzie. Jednak jeśli Ci to pomoże, pokażę ci swoje - spojrzałam na niego. Patrzył na mnie spanikowanym wzrokiem, ale skiną głową. Wyszliśmy z samochodu i udaliśmy się gdzieś gdzie nikt nas nie zobaczy. Skupiłam się i wyobraziłam sobie moje skrzydła, piękne, białe... skrzydła. Kiedy ja tak stałam , moje skrzydła się wyłoniły a on patrzył na nie z totalnym szokiem. Opuściłam ręce i spojrzałam na niego. Klęczał na ziemi, patrząc na podłoże. Podeszłam do niego i dotknęłam jego ręki..
- Wiem jak trudno Ci w to uwierzyć. Kilkanaście dni temu, sama w to niezbyt wierzyłam, ale to wszystko prawda. Teraz... oddam ci twoją własność, i lepiej byś odpowiednio się nią zaopiekował. - poszłam po torbę do samochodu wyjęłam z niej wisiorek i włożyłam go w jego rękę. - to czy uwierzysz w to wszystko... to wyłącznie twoja sprawa, ja jeśli będziesz chciał pomogę Ci.
- Chcę w to wierzyć, ale.. jakoś.
- Załóż go, spróbujemy czegoś...
- Czego ?
- Jeśli go założysz. Ja wymówię zaklęcie, i być może wspomnienia w nim zamknięte do Ciebie wrócą, co Ty na to ? - spojrzał niepewnie na wisiorek po czym założył go, zaklęcie było długie i wymagało niesamowitego skupienia.
"Co czekało nas dalej ? czy uda mi się przywrócić wspomnienia Sky'ia..."
Rozdział X ~ Wyznanie
-Szukałam Cię bracie, gdzieś Ty był ?
- Wyszedłem na dwór, chciałem się przewietrzyć... nie mogłem spać
- Ostatnio źle wyglądasz, i często mówisz przez sen... kim jest ta Evelyn o której tak często śnisz ?
- Sam nie wiem, śni mi się ten sam sen już od tylu dni... a ja nie mam pojęcia co on oznacza.
/Siedzieliśmy przy stole , Beatrise nalewała herbaty z mięty. Usiadła na przeciwko mnie przeciwko mnie przedtem podając mi filiżankę z herbatą, patrzyła z ciekawością na mnie...\
- Bracie.. wiem, że nie lubisz ze mną rozmawiać, ale musisz. Jeśli coś Cię trapi powiedź mi.
- Pogniewasz się.
- Na pewno nie, a teraz słucham co Ci się śni...
- Musisz obiecać ...
- Obiecuję
- Dobrze. Zacznijmy od snu... śni mi się ciągle, że spadam skądś gdy patrzę w górę widzę kobietę i mężczyznę, którzy się obejmują... kobieta krzyczy " opiekuj się Arią" mężczyzna milczy, patrzy tylko sędziwym wzrokiem, a gdy spoglądam na swoje ręce widzę dziecko w moich ramionach, maleńkie... a wokół nas jest pełno piór... a wczoraj gdy powiedziałem, że zobaczyłem anioła, miałem na myśli dziewczynę na tamtym tarasie, dziś... przyszła do ogrodu, rozmawialiśmy chwilę... przedstawiła się jako Aria. To chyba nie przypadek ?
- Spotkałeś się z dziewczyną w naszym ogrodzie ? - była wyraźnie zła.
- Wiedziałem...
- Spokojnie, nie jestem zła.- zaprzeczyła, ale była - Pytam tylko. Co do snu.. to na prawdę dziwne, spadasz i trzymasz dziecko... może powinieneś iść do psychologa ?
- Do psychologa po co ?
- Ile to już trwa ?
- Od kilku dni...
- Czy nie od wypadku ? - miała rację, zaczęło się to w dniu wypadku, od wtedy miałem te dziwne sny...
- Masz rację, ale...
- W takim razie dziś jedziemy do Springs do Pani psycholog Reyes.
- Dziś nie mogę...
- Czemu niby ?
- Umówiłem się z Arią, chcę.. chcę wiedzieć czy ona ma coś wspólnego z moimi snami..
- Od razu wyskocz jej, że Ci się śni... to na pewno się dowiesz
- Powiedziałem jej to i nie wydawała się być zaskoczona... w dodatku, od razu... poczułem coś będąc przy niej... a to przecież od tak się nie dzieje nie ?
- Oczywiście, że nie... zawsze byłeś takim outsiderem, a teraz nagle podoba ci się dziewczyna ?
- Czuję, że mogę jej ufać i być przy niej sobą...
- Nawet mnie nie ufasz... a ufasz dziwnej dziewczynie z hotelu ?
- Nie umiem tego wytłumaczyć, w dodatku ... - "mogę ci zaufać ? " wspomniałem jej prośbę, bym zachował jej tajemnice dla siebie - Niee nic..
- Ukrywasz coś?
- Nie ważne, idę spać... chcę być wypoczęty
- Dobrze - śledziła mnie wzrokiem, poszedłem do pokoju i położyłem się na łóżku, miałem kilka godzin by się przespać.
Obudziłam się koło południa, Shein leżał jeszcze w łóżku, a Cry zamówiła śniadanie. Postanowiłam spróbować ją przeprosić, ale jakoś nie mogło mi przejść przez gardło słowo "przepraszam" skierowane do niej, zastanawiał mnie jej spokój, ze skupieniem nakładała sobie jedzenie i przyglądała się swojemu talerzowi, wstałam z łóżka, sięgnęłam po torbę z ubraniami i kosmetykami i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, wysuszyłam po czym uczesałam włosy, umyłam zęby... pomalowałam się lekko. Ubrałam białą koszulkę na ramiączkach z koronki i beżowe spodenki. Dziś był wielki dzień... musiałam opowiedzieć Sky'iowi o aniołach, choć sama zbyt wiele o nich nie wiedziałam, ale skoro mu kogoś przypominam... sądzę, że musiał mnie sobie przypominać. Gdy wyszłam z łazienki Shein stał już na nogach, właśnie ścielił łóżko, szykował się na spotkanie z odnalezionym poprzedniego dnia czarodziejem, musiał z nim omówić warunki ich umowy. Cry jak zwykle coś czytała, pierwszy raz widziałam jak ma okulary.
- Pamiętasz co masz zrobić, Cry ? - zapytał Shein
- Pamiętam. Na razie słabo się czuję...
- Po co ci okulary ? - zapytałam , spojrzała na mnie.. musiała mi się chwilę przyjrzeć za nim zrozumiała
- Cóż...
- Pogorszył jej się wzrok, zeszła prosto z nieba na ziemię... i jedyne co pozwala jej u przetrwać to przywiązanie twoją krwią, musisz podać jej świeżą...
- Rozumiem... daj fiolkę
- Teraz fiolka nie wystarczy, ten świat wprowadził już zmiany w jej organizmie. Musisz podać jej doustnie...
- Mam pić jej krew jak te przeklęte nietoperze ? - powiedziała oburzona
- Jeśli chcesz żyć, to tak...
- Jeśli ona się zgodzi - mówiąc to patrzyła na Sheina, ja poszłam do kuchni i rozcięłam sobie nadgarstek i wlałam tyle krwi ile tylko mogłam, jakoś niespecjalnie trudno mi to przyszło. Robiłam to już kiedyś. Podałam jej szklankę, do ręki przyłożyłam ręcznik, z obrzydzeniem spojrzała na szklankę... zatkała nos, zamknęła oczy i szybkim ruchem wypiła to. Rzuciła szklankę na łóżko i zatkała usta, by nie wypluć tego co miała w buzi. Shein podszedł do mnie i zaproponował, że opatrzy mi ranę. Gdy skończył podszedł do Cry, położył jej rękę na plecach ...
- Wszystko dobrze ? - zakaszlała, chwyciła butelkę wody ze stoliczka i wypiła trochę
- Ohydne.. obrzydliwe..
- Czego się spodziewałaś ? soku malinowego ?
- Nie żartuj, nie wiedziałam że smakuje to tak obrzydliwie...
Kiedy byłam pewna już, że Cry nic gorszego od mdłości nie grozi, zabrałam swoją torbę i wyszłam z domu. Postanowiłam się przejść za nim wyszłam z Sky'iem. Chciałam przemyśleć co powinnam mu powiedzieć... od czego zacząć... była trzynasta kiedy zadzwonił do mnie Shein i powiedział, że Sky właśnie wyszedł z domu i udał się do garażu po samochód, zawróciłam i pobiegłam pod hotel. Zdyszana usiadłam na ławce i czekałam cierpliwie. Po piętnastu minutach nadjechał Sky...
- Cześć - powiedział z lekkim uśmiechem, ja ledwo oddychając odpowiedziałam
- Hej. przepraszam... biegałam
- Widzę - uśmiechnął się szerzej, wysiadł z samochodu i otworzył z drugiej strony drzwi, gestem dłoni poprosił bym wsiadła. Gdy byłam już w samochodzie zamkną za mną drzwi. Po chwili ruszyliśmy...
- Gdzie jedziemy ?
- Pokażę Ci wspaniałe miejsce... często tam jeździłem jak byłem mały, z rodzicami i siostrą - zasmuciło mnie to , wydawało mu się, że żyje na tym świecie od zawsze, gdy tak na prawdę był jednym z posłańców najwyższego.
- Muszę ci coś powiedzieć. - postanowiłam zrobić to teraz, po co miałam czekać - możesz mi nie uwierzyć, ale lepiej byś... wiedział.
- Ja również chciałem Cię o coś spytać...
- Pozwól, że najpierw zadam ci parę pytań...
- Oczywiście
- Więc.. jak się nazywasz, skąd pochodzisz i jakie jest twoje nazwisko ?
- Em.. - był zmieszany, ale odpowiedział - Jason Reynolds, pochodzę zAnglii i mieszkam w stanach od czterech lat...
- Oczywiście. Czy miałeś jakieś dziwne sny, przebłyski jakieś wizje ?
- Tak. Śni mi sie pewien sen, wciąż i wciąż .... - zamknęłam oczy.. chciałam się rozpłakać, ale powstrzymałam się
- Jaki to sen ? - spojrzał na mnie dziwnie
- Cóż... - opowiedział mi od początku do końca... śniła mu się sytuacja kiedy musiał mnie zanieść na ziemię
- Rozumiem. Wczoraj powiedziałeś, że wydało Ci się , że jestem aniołem. Prawda ? - był coraz bardziej skołowany, widać było, że nie wie o co chodzi... ale po każdym pytaniu brał się w garść i odpowiadał...
- Tak, po prostu oszołomiło mnie twoje piękno.. i -
- To nie przypadek Jason, że się spotkaliśmy... i to nie przypadek, że kobieta ze snu prosi Cię byś zajął się dzieckiem o tym samym imieniu co ja.
- Jak to ?
- Mam na imię Aria, moją matką była Evelyn... wraz z jej mężem a moim ojcem Rey'em, poprosili Cie byś zaniósł mnie w bezpieczne miejsce na ziemi. Twój sen , to prawdo podobnie podróż z ogrodów anielskich, na ziemię. Ja jestem archaniołem, jak wcześniej moja matka - patrzył na mnie z niedowierzaniem - Ty z kolei jesteś aniołem i przyjacielem moich rodziców. Podejrzewam, że nie potrafiłeś dogadać się z ludźmi, prawda ? - chciał coś powiedzieć, ale nie potrafił. Pomyślałam, że spróbuję użyć zaklęcia, którym przekazała bym mu moje wspomnienia, ale to było by zbyt ryzykowne gdyby zobaczył zbyt wiele na raz ... siedziałam w milczeniu, od patrzył na swoje ręce... w końcu odezwał się
- Jak to aniołem ... ja aniołem ?
- Wiem, że trudno ci w to uwierzyć. Mnie też było trudno w to uwierzyć, aż sama nie.. nauczyłam się pokazywać skrzydeł. Gdy to zrobiłam... byłam pewna. Wybacz, że psuję ci dzień... i wszystko właściwie. Ale... bardzo Cię potrzebuję, jako... Sky'ia. Nie chcę też tracić Ciebie takiego, ale... nie mam wyboru.
- Pokazałaś skrzydła tak ? czy ja.. też mogę to zrobić ?
- Niby tak, ale .. musisz w nie wierzyć... a chyba trudno ci to teraz przyjdzie. Jednak jeśli Ci to pomoże, pokażę ci swoje - spojrzałam na niego. Patrzył na mnie spanikowanym wzrokiem, ale skiną głową. Wyszliśmy z samochodu i udaliśmy się gdzieś gdzie nikt nas nie zobaczy. Skupiłam się i wyobraziłam sobie moje skrzydła, piękne, białe... skrzydła. Kiedy ja tak stałam , moje skrzydła się wyłoniły a on patrzył na nie z totalnym szokiem. Opuściłam ręce i spojrzałam na niego. Klęczał na ziemi, patrząc na podłoże. Podeszłam do niego i dotknęłam jego ręki..
- Wiem jak trudno Ci w to uwierzyć. Kilkanaście dni temu, sama w to niezbyt wierzyłam, ale to wszystko prawda. Teraz... oddam ci twoją własność, i lepiej byś odpowiednio się nią zaopiekował. - poszłam po torbę do samochodu wyjęłam z niej wisiorek i włożyłam go w jego rękę. - to czy uwierzysz w to wszystko... to wyłącznie twoja sprawa, ja jeśli będziesz chciał pomogę Ci.
- Chcę w to wierzyć, ale.. jakoś.
- Załóż go, spróbujemy czegoś...
- Czego ?
- Jeśli go założysz. Ja wymówię zaklęcie, i być może wspomnienia w nim zamknięte do Ciebie wrócą, co Ty na to ? - spojrzał niepewnie na wisiorek po czym założył go, zaklęcie było długie i wymagało niesamowitego skupienia.
"Co czekało nas dalej ? czy uda mi się przywrócić wspomnienia Sky'ia..."
czwartek, 10 lipca 2014
10 lipca 2014 r. 22:27
Rozdział IX ~ Bliskość...
Wstałam o świcie. Wyszłam na taras, napawałam się świeżym powietrzem i pierwszymi promieniami słońca. Pokój Sky'ia nie był normalnym pokojem, jak to w nowoczesnych domach... pokój nie miał normalnych ścian, zamiast tego były wszędzie okna, chyba nie martwił się o to co kto w nim zobaczy, bo wszystkie okna były odsłonięte, widać było cały pokój ... zauważyłam zapalone światło, odruchowo położyłam głowę na rękach i przyglądałam mu się. Siedział na łóżku bez koszuli, przeglądał coś na laptopie, po chwili dostrzegł mnie.. ale ja się nie poruszyłam. Wstał, pogrzebał w szufladzie biurka, wyją z niej blok i flamaster... napisał coś na kartce i przyparł ją do szyby "Witaj aniołku"
uśmiechnęłam się, pomachałam mu w odpowiedzi.. "Masz chwilę ? " spojrzał na mnie oszołomiony, gdyż stanęłam na murek tarasu i zeskoczyłam do ich ogrodu... gdy spojrzałam na jego pokój, wskazałam ręką na mały staw w drugim rogu ogrodu. Poszłam tam, po chwili zjawił się tuż za mną...
- Witaj nieznajoma
- Witaj - powiedziałam wstając, starałam się wyglądać poważnie... uśmiechnęłam się lekko - czemu mi się tak przyglądasz ?
- Przypominasz mi kogoś... - powiedział chwytając kosmyk moich włosów....
- Naprawdę ? kogo takiego.. ?
- Dziewczynę ze snu... tak myślę, nie pamiętam jak wyglądała dokładnie..
- Jesteś dość otwarty, skoro mówisz takie rzeczy nowo poznanej osobie
- Mam na imię Jason..
- Ja jestem Aria...
- Gdy pierwszy raz Cię zobaczyłem, na prawdę pomyślałem, że jesteś aniołem...
- Dziękuję, wydajesz się być bardzo miły... - zbliżył się do mnie, od jego twarzy dzieliło mnie parę centymetrów, patrzyłam mu w oczy
- Mogę ci zaufać ? - szepnęłam
- Oczywiście - odpowiedział jeszcze ciszej
- Pokażę ci coś niesamowitego, tylko się nie wystrasz... - cały czas szeptaliśmy
- Obiecuję...
/Zamknęłam dłoń , wypowiedziałam zaklęcie... poczułam chłód w ręce, gdy ją otworzyłam był w niej maleńki płatek śniegu "Woow" powiedział cicho gdy to zobaczył, "to nie wszystko" ... wypowiedziałam jeszcze jedno zaklęcie i płatek śniegu wystrzelił ponad nas... a z niego zrobił się śnieg. Przyglądał się temu oszołomiony, spojrzał na mnie i zapytał : \
- Wierzysz w przeznaczenie ?
- Trochę..
- Sądzę, że... przeznaczone było nam się spotkać
- Tak ? - przechyliłam głowę, on odgarną mi włosy z twarzy i zbliżył się do mnie... był niebezpiecznie blisko, ale... nagle odsunął się gwałtownie, jego siostra wyszła przed dom
- Braciszku ! gdzie Ty jesteś ? - przyparł mnie do żywopłotu, był tak blisko... czułam jego ciepło, gdy się odwrócił do mnie dzieliła nas tak mała odległość, że szczerze mówiąc bałam się co stanie się dalej, jego siostra wróciła z powrotem do domu...
- Wybacz, gdyby Cię tu zobaczyła... - szepną
- To nic.. rozumiem - trzymałam ręce na jego klatce.. miał tak piękne oczy, że... nie mogłam oderwać wzroku. Musiałam ochłonąć, zamknęłam oczy... pocałował mnie w policzek, otworzyłam oczy.. po czym on zbliżył się do mojego ucha.
- Chyba powinnaś wracać, ktoś Cię szuka... - wskazał palcem na taras, złapałam się za głowę...
- To brat.. - powiedziałam
- Na pewno ? - zapytał trzymając mnie za rękę
- Tak. - poczułam niewiarygodną pewność siebie - mam nadzieję, że przeznaczenie każe się nam spotkać jeszcze raz... - przesuną palcami po moim ramieniu, ja zacisnęłam rękę wokół jego dłoni
- Również mam taką nadzieję, dzisiejszy...dzień mam wolny, co powiesz na... randkę, tylko Ty i ja ?
- Zgoda.. - powiedziałam bez zawahania
- To niesamowite uczucie...
- Masz rację - zbliżyłam się do niego - czuję... jakbym znała Cię od zawsze
- Ja tak samo... - stał już tak blisko...
- Powinnam iść, za nim twoja siostra tu wróci...
- Przyjdę dziś po Ciebie..
- Będę czekać
Cofną się o krok, powoli skierowałam się do bramy.. za nim wyszłam spojrzałam na niego. Patrzył na mnie i machał mi na pożegnanie... wracając do pokoju cała drżałam, nie z zimna... tylko z tego co poczułam będąc tak blisko niego. Wyda się to dziwne, ale czuję że on czuł to samo, dlatego bez skrępowania mogliśmy być sobą... to było wspaniałe. Gdy weszłam do pokoju Shein od razu do mnie podszedł...
- Gdzieś ty była ! na śmierć się wystraszyłem...
- Mówiłam Ci, że nie chciałam by dowiedział się o was prawda ? , ale widział....
- Widział ? skąd ? gdzie Ty w ogóle byłaś?
- Wyszłam na taras, bo nie mogłam spać.. zobaczył mnie i napisał kartkę czy mam chwilę. Zeszłam przez taras do jego ogrodu i spotkaliśmy się przy oczku wodnym tam w rogu... To było bardzo dziwne, ale... od razu poczuliśmy między sobą bliskość, nadal drżę na wspomnienie tego wszystkiego. Powiedział mi, że przypominam mu dziewczynę ze snu... to znaczy, że jakieś wspomnienia ma prawda ?
- Co wy właściwie robiliście ? i jaka bliskość?
- Nie muszę Ci się tłumaczyć z tego co robiliśmy, ważne.. że zaoszczędziliśmy czas na "poznawanie się". Umówiliśmy się... na dziś. Powiedziałam mu, że jesteś moim bratem... kiedy spyta kim jest ona, powiem że to twoja dziewczyna i że jesteśmy na wycieczce...
- Ja ? jego dziewczyną ?!
- Oj przestań już się dąsać okej. Tak trzeba... wróćmy do tego co robiliście ?
- Mam ci opowiadać o każdej czynności ?
- CO WY ROBILIŚCIE !? - spojrzał na mnie jakby pomyślał, że się z nim przespałam
- Spokojnie Shein.. nic takiego tylko... staliśmy baardzo blisko siebie, bo...
- Nie mów tylko, że go pocałowałaś ? - zapytała Cry szybko podchodząc do nas
- Jejku no ! jego siostra wyszła do ogrodu i przyparł mnie do żywopłotu by nas nie zauważyła i ... potem jak poszła wyszedłeś Ty.. i wszystko zepsułeś, odsuńcie się w ogóle ode mnie... - stali tak blisko, że się dusiłam
- Zapytam po raz ostatni.. co robiliście ?
- Nic wielkiego, trzymał mnie za rękę... patrzył na mnie, pocałował mnie... w-
- POCAŁOWAŁ ?! OSZALAŁAŚ ?! - krzyknęła Cry na cały hotel
- W POLICZEK... LUDZIE !! W POLICZEK ! spokojnie... do niczego nie doszło...
- O Najwyższy... - jęknęła Cry po czym padła na łóżko
- Posłuchaj Aria, bo to bardzo ważne... nie wolno Ci go pocałować pod żadnym pozorem. Jeśli to zrobisz, możesz go stracić na zawsze...
- Dlaczego ?
- Bo jest człowiekiem, anielski pocałunek mógłby go zabić, albo sprawić go twoim sługą.. tak ślepo zakochanym w Tobie, że nie widział by świata.. jak się spotkacie powiesz mu, że nie chcesz się śpieszyć
- Może... od razu prosto z mostu powiem mu wszystko ? - spojrzałam na niego i na pogrążoną w rozpaczy Cry - stało by się coś ?
- Najwyżej uznał by Cię za wariatkę...
- Nie jeśli bym mu wszystko powiedziała... i pokazała co nieco, spójrz...
Stanęłam po środku pokoju i zamknęłam oczy, zabolały mnie plecy, przez chwilę mocno piekły, ale... po chwili usłyszałam reakcje Sheina
- Twoje skrzydła ?! ja.. jak Ty to zrobiłaś? - spytał z niedowierzaniem, Cry siedziała na ziemi i z otwartą buzią patrzyła na mnie
- Wracając od Sky'ia... byłam taka podekscytowana i miałam w sobie tyle energii, że.. pomyślałam, że spróbuję... i... udało się ! - Shein ze szczęścia rzucił się na mnie i mnie przytulił...
- To wspaniale.. jeśli się uda i Sky uwierzy , wtedy...
- Nie możemy... - powiedziała ponuro Cry
- Dlaczego ? - zapytałam
- Co jeśli.. po prostu coś mu się śniło i dziewczyna wyglądała jak Ty. A on stracił wszystkie wspomnienia... jeśli jest całkowicie człowiekiem, to jak zobaczy twoje skrzydła... znikniesz.
- Mówiłam wam już... to na pewno Sky, i założę się, że śnił o tym samym co ja. To nie przypadek, normalnie chyba ludzie od tak by ze sobą nie flirtowali prawda ? a my... tak jakby to robiliśmy, zbliżyliśmy się... i to bardzo
- Nie możesz... iść z nim - powiedziała Cry wstając, była poważna
- Nie zabronisz mi... nie masz tutaj nic do gadania.
- Aria... uspokój się, Cry posłuchaj... wiem, że się o nią martwisz. Ale musimy jej zaufać, jeśli czuje i jest pewna tego że to Sky i że pamięta co nieco z przeszłości... to tak jest. Ani ja ani Ty nie potrafimy wyczuć bliskości Sky'ia, nawet będąc tak blisko niego, a Aria cały czas go czuje, wiem to stąd, że czuję jej drżenie. A ty nie ? spróbuj to poczuć... - Cry spojrzała na mnie, podeszła i chwyciła moją dłoń.. zamknęła oczy, po czym spojrzała na mnie z troską, złapała mnie za policzek
- Masz rację, ciągle czuje jego obecność... ale nie sądzisz, że i tak zbyt wiele ryzykujemy ?
- Aria musi nauczyć się podejmować sama decyzje
- Nawet jeśli grozi jej zniknięcie ?
- Nawet. Powtarzam, że jeśli ona tak czuje... i jest pewna. To i tak jedyne co możemy zrobić to jej zaufać... tak czy tak zrobi co zechce, jest dorosła.
- Niech robi co chce, ja... ja nie chce mieć nic wspólnego z tym
- Skoro tak chcesz... Ario, pamiętaj.. uważaj, musisz uważać...
- Spokojnie... dam radę, nie pogrążę szansy uratowania mamy , taty i Sky'ia.... nie mogła bym
- Uratowania Rey'a ?
- Tak. Nie sądzę by najwyższy tak po prostu go zabił, wymyślił mu raczej bardzo bolesną karę, tak myślę... na wszystko przyjdzie czas. Pozwólcie mi tylko działać, a nie obchodzicie się ze mną jak z jajkiem... okej ?
- Ja Ci ufam i zawsze pomogę...
- Dziękuję
Było jeszcze bardzo wcześnie i by się uspokoić położyłam się z powrotem do łóżka. Myślałam ciągle o nim, o tym co mówił i robił... to było wspaniałe, bałam się jutra... co jeśli Cry ma racje ? Niee. Nie mogła mieć racji, ja się nie pomyliłam.... widziałam jak na mnie patrzył, to nieuniknione, że pragnęliśmy być ze sobą. Miałam łatwiej, bo byłam archaniołem i jeśli się zakochałam to nie był to grzech... a myślę, że... kochałam Sky'ia... tak czułam, ale .. spotkaliśmy się tak na prawdę, tylko raz... chciałam poczekać. Sprawdzić...
Rozdział IX ~ Bliskość...
Wstałam o świcie. Wyszłam na taras, napawałam się świeżym powietrzem i pierwszymi promieniami słońca. Pokój Sky'ia nie był normalnym pokojem, jak to w nowoczesnych domach... pokój nie miał normalnych ścian, zamiast tego były wszędzie okna, chyba nie martwił się o to co kto w nim zobaczy, bo wszystkie okna były odsłonięte, widać było cały pokój ... zauważyłam zapalone światło, odruchowo położyłam głowę na rękach i przyglądałam mu się. Siedział na łóżku bez koszuli, przeglądał coś na laptopie, po chwili dostrzegł mnie.. ale ja się nie poruszyłam. Wstał, pogrzebał w szufladzie biurka, wyją z niej blok i flamaster... napisał coś na kartce i przyparł ją do szyby "Witaj aniołku"
uśmiechnęłam się, pomachałam mu w odpowiedzi.. "Masz chwilę ? " spojrzał na mnie oszołomiony, gdyż stanęłam na murek tarasu i zeskoczyłam do ich ogrodu... gdy spojrzałam na jego pokój, wskazałam ręką na mały staw w drugim rogu ogrodu. Poszłam tam, po chwili zjawił się tuż za mną...
- Witaj nieznajoma
- Witaj - powiedziałam wstając, starałam się wyglądać poważnie... uśmiechnęłam się lekko - czemu mi się tak przyglądasz ?
- Przypominasz mi kogoś... - powiedział chwytając kosmyk moich włosów....
- Naprawdę ? kogo takiego.. ?
- Dziewczynę ze snu... tak myślę, nie pamiętam jak wyglądała dokładnie..
- Jesteś dość otwarty, skoro mówisz takie rzeczy nowo poznanej osobie
- Mam na imię Jason..
- Ja jestem Aria...
- Gdy pierwszy raz Cię zobaczyłem, na prawdę pomyślałem, że jesteś aniołem...
- Dziękuję, wydajesz się być bardzo miły... - zbliżył się do mnie, od jego twarzy dzieliło mnie parę centymetrów, patrzyłam mu w oczy
- Mogę ci zaufać ? - szepnęłam
- Oczywiście - odpowiedział jeszcze ciszej
- Pokażę ci coś niesamowitego, tylko się nie wystrasz... - cały czas szeptaliśmy
- Obiecuję...
/Zamknęłam dłoń , wypowiedziałam zaklęcie... poczułam chłód w ręce, gdy ją otworzyłam był w niej maleńki płatek śniegu "Woow" powiedział cicho gdy to zobaczył, "to nie wszystko" ... wypowiedziałam jeszcze jedno zaklęcie i płatek śniegu wystrzelił ponad nas... a z niego zrobił się śnieg. Przyglądał się temu oszołomiony, spojrzał na mnie i zapytał : \
- Wierzysz w przeznaczenie ?
- Trochę..
- Sądzę, że... przeznaczone było nam się spotkać
- Tak ? - przechyliłam głowę, on odgarną mi włosy z twarzy i zbliżył się do mnie... był niebezpiecznie blisko, ale... nagle odsunął się gwałtownie, jego siostra wyszła przed dom
- Braciszku ! gdzie Ty jesteś ? - przyparł mnie do żywopłotu, był tak blisko... czułam jego ciepło, gdy się odwrócił do mnie dzieliła nas tak mała odległość, że szczerze mówiąc bałam się co stanie się dalej, jego siostra wróciła z powrotem do domu...
- Wybacz, gdyby Cię tu zobaczyła... - szepną
- To nic.. rozumiem - trzymałam ręce na jego klatce.. miał tak piękne oczy, że... nie mogłam oderwać wzroku. Musiałam ochłonąć, zamknęłam oczy... pocałował mnie w policzek, otworzyłam oczy.. po czym on zbliżył się do mojego ucha.
- Chyba powinnaś wracać, ktoś Cię szuka... - wskazał palcem na taras, złapałam się za głowę...
- To brat.. - powiedziałam
- Na pewno ? - zapytał trzymając mnie za rękę
- Tak. - poczułam niewiarygodną pewność siebie - mam nadzieję, że przeznaczenie każe się nam spotkać jeszcze raz... - przesuną palcami po moim ramieniu, ja zacisnęłam rękę wokół jego dłoni
- Również mam taką nadzieję, dzisiejszy...dzień mam wolny, co powiesz na... randkę, tylko Ty i ja ?
- Zgoda.. - powiedziałam bez zawahania
- To niesamowite uczucie...
- Masz rację - zbliżyłam się do niego - czuję... jakbym znała Cię od zawsze
- Ja tak samo... - stał już tak blisko...
- Powinnam iść, za nim twoja siostra tu wróci...
- Przyjdę dziś po Ciebie..
- Będę czekać
Cofną się o krok, powoli skierowałam się do bramy.. za nim wyszłam spojrzałam na niego. Patrzył na mnie i machał mi na pożegnanie... wracając do pokoju cała drżałam, nie z zimna... tylko z tego co poczułam będąc tak blisko niego. Wyda się to dziwne, ale czuję że on czuł to samo, dlatego bez skrępowania mogliśmy być sobą... to było wspaniałe. Gdy weszłam do pokoju Shein od razu do mnie podszedł...
- Gdzieś ty była ! na śmierć się wystraszyłem...
- Mówiłam Ci, że nie chciałam by dowiedział się o was prawda ? , ale widział....
- Widział ? skąd ? gdzie Ty w ogóle byłaś?
- Wyszłam na taras, bo nie mogłam spać.. zobaczył mnie i napisał kartkę czy mam chwilę. Zeszłam przez taras do jego ogrodu i spotkaliśmy się przy oczku wodnym tam w rogu... To było bardzo dziwne, ale... od razu poczuliśmy między sobą bliskość, nadal drżę na wspomnienie tego wszystkiego. Powiedział mi, że przypominam mu dziewczynę ze snu... to znaczy, że jakieś wspomnienia ma prawda ?
- Co wy właściwie robiliście ? i jaka bliskość?
- Nie muszę Ci się tłumaczyć z tego co robiliśmy, ważne.. że zaoszczędziliśmy czas na "poznawanie się". Umówiliśmy się... na dziś. Powiedziałam mu, że jesteś moim bratem... kiedy spyta kim jest ona, powiem że to twoja dziewczyna i że jesteśmy na wycieczce...
- Ja ? jego dziewczyną ?!
- Oj przestań już się dąsać okej. Tak trzeba... wróćmy do tego co robiliście ?
- Mam ci opowiadać o każdej czynności ?
- CO WY ROBILIŚCIE !? - spojrzał na mnie jakby pomyślał, że się z nim przespałam
- Spokojnie Shein.. nic takiego tylko... staliśmy baardzo blisko siebie, bo...
- Nie mów tylko, że go pocałowałaś ? - zapytała Cry szybko podchodząc do nas
- Jejku no ! jego siostra wyszła do ogrodu i przyparł mnie do żywopłotu by nas nie zauważyła i ... potem jak poszła wyszedłeś Ty.. i wszystko zepsułeś, odsuńcie się w ogóle ode mnie... - stali tak blisko, że się dusiłam
- Zapytam po raz ostatni.. co robiliście ?
- Nic wielkiego, trzymał mnie za rękę... patrzył na mnie, pocałował mnie... w-
- POCAŁOWAŁ ?! OSZALAŁAŚ ?! - krzyknęła Cry na cały hotel
- W POLICZEK... LUDZIE !! W POLICZEK ! spokojnie... do niczego nie doszło...
- O Najwyższy... - jęknęła Cry po czym padła na łóżko
- Posłuchaj Aria, bo to bardzo ważne... nie wolno Ci go pocałować pod żadnym pozorem. Jeśli to zrobisz, możesz go stracić na zawsze...
- Dlaczego ?
- Bo jest człowiekiem, anielski pocałunek mógłby go zabić, albo sprawić go twoim sługą.. tak ślepo zakochanym w Tobie, że nie widział by świata.. jak się spotkacie powiesz mu, że nie chcesz się śpieszyć
- Może... od razu prosto z mostu powiem mu wszystko ? - spojrzałam na niego i na pogrążoną w rozpaczy Cry - stało by się coś ?
- Najwyżej uznał by Cię za wariatkę...
- Nie jeśli bym mu wszystko powiedziała... i pokazała co nieco, spójrz...
Stanęłam po środku pokoju i zamknęłam oczy, zabolały mnie plecy, przez chwilę mocno piekły, ale... po chwili usłyszałam reakcje Sheina
- Twoje skrzydła ?! ja.. jak Ty to zrobiłaś? - spytał z niedowierzaniem, Cry siedziała na ziemi i z otwartą buzią patrzyła na mnie
- Wracając od Sky'ia... byłam taka podekscytowana i miałam w sobie tyle energii, że.. pomyślałam, że spróbuję... i... udało się ! - Shein ze szczęścia rzucił się na mnie i mnie przytulił...
- To wspaniale.. jeśli się uda i Sky uwierzy , wtedy...
- Nie możemy... - powiedziała ponuro Cry
- Dlaczego ? - zapytałam
- Co jeśli.. po prostu coś mu się śniło i dziewczyna wyglądała jak Ty. A on stracił wszystkie wspomnienia... jeśli jest całkowicie człowiekiem, to jak zobaczy twoje skrzydła... znikniesz.
- Mówiłam wam już... to na pewno Sky, i założę się, że śnił o tym samym co ja. To nie przypadek, normalnie chyba ludzie od tak by ze sobą nie flirtowali prawda ? a my... tak jakby to robiliśmy, zbliżyliśmy się... i to bardzo
- Nie możesz... iść z nim - powiedziała Cry wstając, była poważna
- Nie zabronisz mi... nie masz tutaj nic do gadania.
- Aria... uspokój się, Cry posłuchaj... wiem, że się o nią martwisz. Ale musimy jej zaufać, jeśli czuje i jest pewna tego że to Sky i że pamięta co nieco z przeszłości... to tak jest. Ani ja ani Ty nie potrafimy wyczuć bliskości Sky'ia, nawet będąc tak blisko niego, a Aria cały czas go czuje, wiem to stąd, że czuję jej drżenie. A ty nie ? spróbuj to poczuć... - Cry spojrzała na mnie, podeszła i chwyciła moją dłoń.. zamknęła oczy, po czym spojrzała na mnie z troską, złapała mnie za policzek
- Masz rację, ciągle czuje jego obecność... ale nie sądzisz, że i tak zbyt wiele ryzykujemy ?
- Aria musi nauczyć się podejmować sama decyzje
- Nawet jeśli grozi jej zniknięcie ?
- Nawet. Powtarzam, że jeśli ona tak czuje... i jest pewna. To i tak jedyne co możemy zrobić to jej zaufać... tak czy tak zrobi co zechce, jest dorosła.
- Niech robi co chce, ja... ja nie chce mieć nic wspólnego z tym
- Skoro tak chcesz... Ario, pamiętaj.. uważaj, musisz uważać...
- Spokojnie... dam radę, nie pogrążę szansy uratowania mamy , taty i Sky'ia.... nie mogła bym
- Uratowania Rey'a ?
- Tak. Nie sądzę by najwyższy tak po prostu go zabił, wymyślił mu raczej bardzo bolesną karę, tak myślę... na wszystko przyjdzie czas. Pozwólcie mi tylko działać, a nie obchodzicie się ze mną jak z jajkiem... okej ?
- Ja Ci ufam i zawsze pomogę...
- Dziękuję
Było jeszcze bardzo wcześnie i by się uspokoić położyłam się z powrotem do łóżka. Myślałam ciągle o nim, o tym co mówił i robił... to było wspaniałe, bałam się jutra... co jeśli Cry ma racje ? Niee. Nie mogła mieć racji, ja się nie pomyliłam.... widziałam jak na mnie patrzył, to nieuniknione, że pragnęliśmy być ze sobą. Miałam łatwiej, bo byłam archaniołem i jeśli się zakochałam to nie był to grzech... a myślę, że... kochałam Sky'ia... tak czułam, ale .. spotkaliśmy się tak na prawdę, tylko raz... chciałam poczekać. Sprawdzić...
środa, 9 lipca 2014
10 lipca 2014 r. 00:40
Rozdział VIII ~ Uśmiech ☻
Po dotarciu do Simons, zakwaterowaliśmy się w najbliższym hotelu. Ja oczywiście miałam siedzieć w pokoju i ciągle kuć zaklęcia i wszystko inne, z Cry nie zamieniłam ani słowa od tamtej rozmowy. Shein ciągle milczy i jedyne co powtarza to to , że tak właśnie miało się stać, od wtedy... jedyne co widziałam na jego twarzy to ból. Poprosiłam by Shein opisał mi trochę rodziców... powiedział, że mama była blondynką i miała piękne duże zielone oczy, była drobną kobietą... zaś tata miał czarne włosy i brązowe oczy... i był umięśniony co za tym szło ? silny. Opowiedział mi o zainteresowaniach moich rodziców, wprawdzie anioły nie różniły się zbytnio od ludzi, prócz magią i pewnymi surowymi zasadami, mieli te same uczucia i pokusy co ludzie... ale tylko niewielka część aniołów dawała się im ponieść. Zdaniem niektórych należenie do rodu Eterpe to hańba, oznaczająca wieczny wstyd i piętno grzechu. A zdaniem innych, bycie członkiem jej rodu to chwała ukazująca nieskazitelną dobroć boga, wobec jego dzieci. Zastanawiało mnie to, kim był Bóg ... i czy kiedyś go ujrzę. Dni mijały a Shein i Cry szukali czarownika... pewnego dnia, siedziałam na krześle na tarasie i obserwowałam dwie wiewiórki bawiące się w ogrodzie niżej. Obok hotelu była wielka rezydencja a nasz taras wystawał akurat na ich ogród, codziennie bawiła się w nim drobna dziewczynka... o blond włosach, czasem bawiła się tam z swoim psem, czasem pływała w basenie a czasem śpiewała. Tamtego dnia gdy bawiły się w ich ogrodzie wiewiórki, usłyszałam pisk szczęścia... po głosie poznałam, że to właśnie tamta dziewczyna. Nie interesowało mnie zbytnio co robiła, bo była człowiekiem... ale, jej głos był na prawdę piękny, a to jak się poruszała... wyglądała czasem jak porcelanowa baletnica mająca się za chwilę rozpaść. Po chwili do ogrodu przez główną bramę wszedł mężczyzna w jasnej białej koszuli z czarnym kapeluszem na głowie... drobna baletnica wybiegła z tarasu domu i z impetem rzuciła się na mężczyznę, pod wpływem uderzenia spadł kapelusz z jego głowy, obrócił się z nią parę razy aż w końcu posadził ją na ziemi... wtedy doznałam totalnego szoku, Shein i Cry jak głupi szukali czarownika mogącego odnaleźć Sky'ia a przecież mieli mnie.. tylko ja mogłam wyczuć jego energię na tyle dobrze by stwierdzić, że to na pewno on. Patrzyłam na niego oszołomiona, nie powinien mnie zauważyć, ale rozejrzał się po ogrodzie aż w końcu spojrzał na mnie... patrzyliśmy sobie w oczy przez dłuższą chwilę, drobna blondyneczka tuliła się i skakała wokół niego z radości, że go widzi... a on patrzył na mnie, wyglądał... jakby był zaskoczony. Po chwili dziewczyna objęła jego twarz swoimi delikatnymi dłońmi :
- Braciszku ! braciszku ! - krzyczała, ale on nadal patrzył na mnie.. nie potrafiłam się ruszyć, miałam wrażenie że jeśli to zrobię, on zniknie i okaże się to wszystko iluzją, machną do mnie ręką i uśmiechną się... z tym wyrazem twarzy nie wyglądał jak anioł pragnący wybaczenia i niemogący dotrzymać obietnicy złożonej drogim przyjaciołom. - Jason słuchasz mnie ?! na co Ty tak patrzysz ? - obróciła się parę razy... nie chciałam by mnie dostrzegła, więc się ukryłam...
- Chyba ujrzałem anioła... - powiedział po czym chwilę się zaśmiał, słysząc to po prostu nie mogłam się nie zaśmiać.. usłyszał to
- Masz piękny śmiech, aniele... - zatkałam usta ręką, to był on.. to na pewno Sky. Ucieszyły mnie jego słowa...
/To ty jesteś aniołem\ pomyślałam po czym, wyjrzałam ostrożnie zza murku tarasu... szedł z drobną baletnicą w kierunku domu...
- Nie mam pojęcia do kogo mówiłeś, braciszku... ale jak zwykle musiałeś być strasznie uroczy.. - miała racje, był uroczy, gdy się uśmiechał... i mówił takie rzeczy. Potrafiłam czuć do niego sympatię, ale tylko dlatego, że był jednym z nas... wtedy, pomyślałam... co jeśli gdy oddam mu wspomnienia to zapomni o tym. Postanowiłam zaczekać i spytać o to Sheina gdy wróci.
Cry wróciła wcześniej... przeszła przed moim łóżkiem i usiadła na swoim... przyglądała mi się jak kot polujący na mysz. Ja przeglądałam księgę z zaklęciami... umiałam już kilka, bardzo prostych. Po kilku godzinach, wieczorem... wrócił Shein, widać było że był wykończony
- Witaj, wujku... - zaśmiałam się, padł na łóżko bezsilny, wziął głęboki oddech, zamkną oczy i uśmiechną się...
- Jaki wujku ? :D
- Tak sobie żartuję. Chciałam Cię o coś zapytać...
- Pytaj.. - powiedział siadając... przysiadłam za nim i zaczęłam masować mu plecy, by mógł się odprężyć
- Powiedz... gdy anioł odzyskuje wspomnienia to... dotychczasowe przeżycia zapomina ?
- Masz na myśli, okres bycia człowiekiem ?
- Właśnie...
- Zależy w jakim stopniu utracił pamięć, ale w większości dotychczasowych przypadków.. każdy pamiętał co przeżył - ucieszyło mnie to
- Muszę ci coś powiedzieć w takim razie...
- Słucham - powiedział odwracając się, usiadłam obok niego... i patrzyłam na swoje ręce
- Dziś gdy was nie było siedziałam na trasie.. i jak zawsze, obserwowałam mieszkającą w tej rezydencji dziewczynę ...
- Pamiętam.. baletnica tak ?
- Tak. Wyjaśniło się dlaczego nie mogłam wyczuć tutaj energii Sky'ia...
- Dlaczego ? i co ma z tym wspólnego dziewczyna ?
- Zaraz do tego dojdę. Nie czułam Sky'ia, bo go tutaj nie było... wtedy gdy Cry go namierzała faktycznie musiał tu być, ale potem wyjechał... dziś właśnie tak jak mówiłam, przyglądałam się pięknemu ogrodowi tamtej dziewczyny, gdy nagle usłyszałam jak pisnęła ze szczęścia... wybiegła do ogrodu, a do niego przez główną bramę wszedł mężczyzna... przywitali się i tak dalej... w końcu ujrzałam jego twarz. Wyglądał identycznie jak Sky... w dodatku, nie powinien mnie dostrzec, siedziałam bez ruchu na tarasie i jedynie moje oczy wystawały nad czubkiem murku, musiał wyczuć moją energię, bo... nagle rozejrzał się po ogrodzie aż wbił wzrok we mnie... wiem, że chcecie mieć stu procentową pewność, że on to on, bo inaczej możemy zawalić całą sprawę... ale ja mogę was zapewnić, że to właśnie Sky. Nie mogę pomylić go z nikim innym.
- I jesteś pewna na swoją moc, że to on ?
- Tak na pewno, w dodatku jak na ironię losu powiedział "Chyba zobaczyłem anioła"
- Poważnie tak powiedział na twój widok ? - zadrwiła ze mnie Cry, ponieważ wściekała się o to, że ją ignorujemy
- Cicho bądź, nikt do Ciebie nic nie mówił - powiedziałam, po czym wróciłam wzrokiem do Sheina
- Co Ty na to ?
- To... naprawdę wielkie szczęście, że... jest tak blisko nas. A skoro już mu się spodobałaś, to to wykorzystamy... Wiesz co powinnaś zrobić prawda ?
- Oczywiście. Wisiorek mam cały czas przy sobie, mogę mu go przekazać dopiero wtedy gdy zacznie podejrzewać, że coś jest nie tak z jego pochodzeniem i wspomnieniami... by do tego doprowadzić muszę go poznać i drążyć jego przeszłość oraz wspominać czasem o sprawach, które były kluczowymi sprawami w jego poprzednim życiu. Ale pomyślałam jeszcze o czymś...
- Widzę, że odrobiłaś lekcje. To świetnie, co to za coś ?
- Skoro Sky uwielbiał czarować, bo uwielbiał prawda ?
- Uwielbiał ? on to kochał, jego ulubiona sztuczka to rozkwitający kwiat z płatku śniegu... - wtrąciła Cry
- Uwielbiał... - przytakną Shein
- W takim razie, poznam go i postaram się... pokazać mu nieco magii, ale najpierw upewnię się, że nikomu nie zdradzi mojego małego talentu. Co myślisz ?
- To... dobry pomysł, drastyczny i trochę niebezpieczny... ale dobry. Jednak wiesz, uważaj.. kiedy będziesz to robić
- Wiem, wiem. Postaram się ... zrobić to jak najlepiej, ale.. jest coś.
- Co takiego ?
- No bo... on nie może mnie z wami zobaczyć...
- Wstydzisz się ? - powiedziała śmiejąc się Cry
- Nieee - powiedziałam patrząc na nią - chodzi o to, że... chcę by najpierw przypomniał sobie wszystko o mnie, nie chcę stracić szansy...
- Zauważyłaś Aria, że za każdym razem.. dowiadujesz się czegoś nowego o swoim życiu, a stare cele i mniemana przeszłość się zmienia ? - powiedziała Cry przeglądając jakąś gazetkę
- To dlatego, że każdy dodaje swoje pięć groszy do historyjki... tak jak Ty - Shein się zaśmiał...
- Okej okej. Załatwione... wcale nie musi wiedzieć, że mieszkamy razem, po za tym... jeśli Tobie nie uda się przywrócić mu wspomnień, pomoże nam czarodziej, którego znalazłem...
- Postaram się by nie był potrzebny .. zacznę jutro : D
Wkrótce po tym, Shein zasnął... a Cry ślęczała nadal nad książkami, ja poszłam wziąć prysznic... a z okna łazienki widać było pokój Sky'ia.. to znaczy Jasona... bo tak miał na imię jako człowiek.. miał wielkie okno w pokoju więc, praktycznie wszystko było widać. Szedł w rozpiętej koszuli , chyba brał wcześniej prysznic, poprawił swoje piękne włosy i rzucił się na łóżko... skorzystałam z zaklęcie, którego nauczył mnie Shein... wymówiłam je i wtedy mogłam usłyszeć, przez chwilę, co myśli Sky... "dzisiejszy dzień był szalony, i ta dziewczyna na tarasie, mam nadzieję, że jeszcze ją zobaczę... jest interesująca i-" nie mogłam usłyszeć co myślał dalej.. ale.. wystarczyło mi to, że pragnie znów mnie zobaczyć. Zanurzyłam się w ciepłej wodzie ...
"Dzisiejszy dzień był szalony, i ta dziewczyna na tarasie, mam nadzieję, że jeszcze ją zobaczę... jest interesująca i ...... znajoma" poczułem ból w okolicach serca, przed oczami mignęły mi jakieś obrazy, pióra, dziecko i kobieta... która krzyczała "opiekuj się Arią !! " ... zerwałem się z łóżka, do pokoju wbiegła Beatrise...
Rozdział VIII ~ Uśmiech ☻
Po dotarciu do Simons, zakwaterowaliśmy się w najbliższym hotelu. Ja oczywiście miałam siedzieć w pokoju i ciągle kuć zaklęcia i wszystko inne, z Cry nie zamieniłam ani słowa od tamtej rozmowy. Shein ciągle milczy i jedyne co powtarza to to , że tak właśnie miało się stać, od wtedy... jedyne co widziałam na jego twarzy to ból. Poprosiłam by Shein opisał mi trochę rodziców... powiedział, że mama była blondynką i miała piękne duże zielone oczy, była drobną kobietą... zaś tata miał czarne włosy i brązowe oczy... i był umięśniony co za tym szło ? silny. Opowiedział mi o zainteresowaniach moich rodziców, wprawdzie anioły nie różniły się zbytnio od ludzi, prócz magią i pewnymi surowymi zasadami, mieli te same uczucia i pokusy co ludzie... ale tylko niewielka część aniołów dawała się im ponieść. Zdaniem niektórych należenie do rodu Eterpe to hańba, oznaczająca wieczny wstyd i piętno grzechu. A zdaniem innych, bycie członkiem jej rodu to chwała ukazująca nieskazitelną dobroć boga, wobec jego dzieci. Zastanawiało mnie to, kim był Bóg ... i czy kiedyś go ujrzę. Dni mijały a Shein i Cry szukali czarownika... pewnego dnia, siedziałam na krześle na tarasie i obserwowałam dwie wiewiórki bawiące się w ogrodzie niżej. Obok hotelu była wielka rezydencja a nasz taras wystawał akurat na ich ogród, codziennie bawiła się w nim drobna dziewczynka... o blond włosach, czasem bawiła się tam z swoim psem, czasem pływała w basenie a czasem śpiewała. Tamtego dnia gdy bawiły się w ich ogrodzie wiewiórki, usłyszałam pisk szczęścia... po głosie poznałam, że to właśnie tamta dziewczyna. Nie interesowało mnie zbytnio co robiła, bo była człowiekiem... ale, jej głos był na prawdę piękny, a to jak się poruszała... wyglądała czasem jak porcelanowa baletnica mająca się za chwilę rozpaść. Po chwili do ogrodu przez główną bramę wszedł mężczyzna w jasnej białej koszuli z czarnym kapeluszem na głowie... drobna baletnica wybiegła z tarasu domu i z impetem rzuciła się na mężczyznę, pod wpływem uderzenia spadł kapelusz z jego głowy, obrócił się z nią parę razy aż w końcu posadził ją na ziemi... wtedy doznałam totalnego szoku, Shein i Cry jak głupi szukali czarownika mogącego odnaleźć Sky'ia a przecież mieli mnie.. tylko ja mogłam wyczuć jego energię na tyle dobrze by stwierdzić, że to na pewno on. Patrzyłam na niego oszołomiona, nie powinien mnie zauważyć, ale rozejrzał się po ogrodzie aż w końcu spojrzał na mnie... patrzyliśmy sobie w oczy przez dłuższą chwilę, drobna blondyneczka tuliła się i skakała wokół niego z radości, że go widzi... a on patrzył na mnie, wyglądał... jakby był zaskoczony. Po chwili dziewczyna objęła jego twarz swoimi delikatnymi dłońmi :
- Braciszku ! braciszku ! - krzyczała, ale on nadal patrzył na mnie.. nie potrafiłam się ruszyć, miałam wrażenie że jeśli to zrobię, on zniknie i okaże się to wszystko iluzją, machną do mnie ręką i uśmiechną się... z tym wyrazem twarzy nie wyglądał jak anioł pragnący wybaczenia i niemogący dotrzymać obietnicy złożonej drogim przyjaciołom. - Jason słuchasz mnie ?! na co Ty tak patrzysz ? - obróciła się parę razy... nie chciałam by mnie dostrzegła, więc się ukryłam...
- Chyba ujrzałem anioła... - powiedział po czym chwilę się zaśmiał, słysząc to po prostu nie mogłam się nie zaśmiać.. usłyszał to
- Masz piękny śmiech, aniele... - zatkałam usta ręką, to był on.. to na pewno Sky. Ucieszyły mnie jego słowa...
/To ty jesteś aniołem\ pomyślałam po czym, wyjrzałam ostrożnie zza murku tarasu... szedł z drobną baletnicą w kierunku domu...
- Nie mam pojęcia do kogo mówiłeś, braciszku... ale jak zwykle musiałeś być strasznie uroczy.. - miała racje, był uroczy, gdy się uśmiechał... i mówił takie rzeczy. Potrafiłam czuć do niego sympatię, ale tylko dlatego, że był jednym z nas... wtedy, pomyślałam... co jeśli gdy oddam mu wspomnienia to zapomni o tym. Postanowiłam zaczekać i spytać o to Sheina gdy wróci.
Cry wróciła wcześniej... przeszła przed moim łóżkiem i usiadła na swoim... przyglądała mi się jak kot polujący na mysz. Ja przeglądałam księgę z zaklęciami... umiałam już kilka, bardzo prostych. Po kilku godzinach, wieczorem... wrócił Shein, widać było że był wykończony
- Witaj, wujku... - zaśmiałam się, padł na łóżko bezsilny, wziął głęboki oddech, zamkną oczy i uśmiechną się...
- Jaki wujku ? :D
- Tak sobie żartuję. Chciałam Cię o coś zapytać...
- Pytaj.. - powiedział siadając... przysiadłam za nim i zaczęłam masować mu plecy, by mógł się odprężyć
- Powiedz... gdy anioł odzyskuje wspomnienia to... dotychczasowe przeżycia zapomina ?
- Masz na myśli, okres bycia człowiekiem ?
- Właśnie...
- Zależy w jakim stopniu utracił pamięć, ale w większości dotychczasowych przypadków.. każdy pamiętał co przeżył - ucieszyło mnie to
- Muszę ci coś powiedzieć w takim razie...
- Słucham - powiedział odwracając się, usiadłam obok niego... i patrzyłam na swoje ręce
- Dziś gdy was nie było siedziałam na trasie.. i jak zawsze, obserwowałam mieszkającą w tej rezydencji dziewczynę ...
- Pamiętam.. baletnica tak ?
- Tak. Wyjaśniło się dlaczego nie mogłam wyczuć tutaj energii Sky'ia...
- Dlaczego ? i co ma z tym wspólnego dziewczyna ?
- Zaraz do tego dojdę. Nie czułam Sky'ia, bo go tutaj nie było... wtedy gdy Cry go namierzała faktycznie musiał tu być, ale potem wyjechał... dziś właśnie tak jak mówiłam, przyglądałam się pięknemu ogrodowi tamtej dziewczyny, gdy nagle usłyszałam jak pisnęła ze szczęścia... wybiegła do ogrodu, a do niego przez główną bramę wszedł mężczyzna... przywitali się i tak dalej... w końcu ujrzałam jego twarz. Wyglądał identycznie jak Sky... w dodatku, nie powinien mnie dostrzec, siedziałam bez ruchu na tarasie i jedynie moje oczy wystawały nad czubkiem murku, musiał wyczuć moją energię, bo... nagle rozejrzał się po ogrodzie aż wbił wzrok we mnie... wiem, że chcecie mieć stu procentową pewność, że on to on, bo inaczej możemy zawalić całą sprawę... ale ja mogę was zapewnić, że to właśnie Sky. Nie mogę pomylić go z nikim innym.
- I jesteś pewna na swoją moc, że to on ?
- Tak na pewno, w dodatku jak na ironię losu powiedział "Chyba zobaczyłem anioła"
- Poważnie tak powiedział na twój widok ? - zadrwiła ze mnie Cry, ponieważ wściekała się o to, że ją ignorujemy
- Cicho bądź, nikt do Ciebie nic nie mówił - powiedziałam, po czym wróciłam wzrokiem do Sheina
- Co Ty na to ?
- To... naprawdę wielkie szczęście, że... jest tak blisko nas. A skoro już mu się spodobałaś, to to wykorzystamy... Wiesz co powinnaś zrobić prawda ?
- Oczywiście. Wisiorek mam cały czas przy sobie, mogę mu go przekazać dopiero wtedy gdy zacznie podejrzewać, że coś jest nie tak z jego pochodzeniem i wspomnieniami... by do tego doprowadzić muszę go poznać i drążyć jego przeszłość oraz wspominać czasem o sprawach, które były kluczowymi sprawami w jego poprzednim życiu. Ale pomyślałam jeszcze o czymś...
- Widzę, że odrobiłaś lekcje. To świetnie, co to za coś ?
- Skoro Sky uwielbiał czarować, bo uwielbiał prawda ?
- Uwielbiał ? on to kochał, jego ulubiona sztuczka to rozkwitający kwiat z płatku śniegu... - wtrąciła Cry
- Uwielbiał... - przytakną Shein
- W takim razie, poznam go i postaram się... pokazać mu nieco magii, ale najpierw upewnię się, że nikomu nie zdradzi mojego małego talentu. Co myślisz ?
- To... dobry pomysł, drastyczny i trochę niebezpieczny... ale dobry. Jednak wiesz, uważaj.. kiedy będziesz to robić
- Wiem, wiem. Postaram się ... zrobić to jak najlepiej, ale.. jest coś.
- Co takiego ?
- No bo... on nie może mnie z wami zobaczyć...
- Wstydzisz się ? - powiedziała śmiejąc się Cry
- Nieee - powiedziałam patrząc na nią - chodzi o to, że... chcę by najpierw przypomniał sobie wszystko o mnie, nie chcę stracić szansy...
- Zauważyłaś Aria, że za każdym razem.. dowiadujesz się czegoś nowego o swoim życiu, a stare cele i mniemana przeszłość się zmienia ? - powiedziała Cry przeglądając jakąś gazetkę
- To dlatego, że każdy dodaje swoje pięć groszy do historyjki... tak jak Ty - Shein się zaśmiał...
- Okej okej. Załatwione... wcale nie musi wiedzieć, że mieszkamy razem, po za tym... jeśli Tobie nie uda się przywrócić mu wspomnień, pomoże nam czarodziej, którego znalazłem...
- Postaram się by nie był potrzebny .. zacznę jutro : D
Wkrótce po tym, Shein zasnął... a Cry ślęczała nadal nad książkami, ja poszłam wziąć prysznic... a z okna łazienki widać było pokój Sky'ia.. to znaczy Jasona... bo tak miał na imię jako człowiek.. miał wielkie okno w pokoju więc, praktycznie wszystko było widać. Szedł w rozpiętej koszuli , chyba brał wcześniej prysznic, poprawił swoje piękne włosy i rzucił się na łóżko... skorzystałam z zaklęcie, którego nauczył mnie Shein... wymówiłam je i wtedy mogłam usłyszeć, przez chwilę, co myśli Sky... "dzisiejszy dzień był szalony, i ta dziewczyna na tarasie, mam nadzieję, że jeszcze ją zobaczę... jest interesująca i-" nie mogłam usłyszeć co myślał dalej.. ale.. wystarczyło mi to, że pragnie znów mnie zobaczyć. Zanurzyłam się w ciepłej wodzie ...
"Dzisiejszy dzień był szalony, i ta dziewczyna na tarasie, mam nadzieję, że jeszcze ją zobaczę... jest interesująca i ...... znajoma" poczułem ból w okolicach serca, przed oczami mignęły mi jakieś obrazy, pióra, dziecko i kobieta... która krzyczała "opiekuj się Arią !! " ... zerwałem się z łóżka, do pokoju wbiegła Beatrise...
09 lipca 2014 r. 21:54
Rozdział VII ~ Rodzice
Czekała nas długa droga, Shein prowadził... a ja i Cry na tyłach wana siedziałyśmy i próbowałyśmy zaklęć, chyba miałam do tego naturalny talent, bo za każdym razem mi się udawało... gorzej było z ich zapamiętaniem... język aniołów był strasznie trudny, a pismo to już w ogóle... ja jako człowiek wychowany przez niemalże 18 lat na ziemi, musiałam uczyć się trudnego języka aniołów, ich pisma... obowiązków archanioła, godnego zachowania przed najwyższym i tak dalej. Cry nie dawała mi chwili spokoju, na zewnątrz zaczynało robić się co raz cieplej a ona kazała mi się uczyć. Jedyne co do mnie mówiła to "znasz to... a czy pamiętasz tamto"... wiedziałam, że zależy jej bym dała temu wszystkiemu radę, ale przy wszystkim też była granica. Nadal byłam człowiekiem... który łatwo się zniechęca i szybko traci zainteresowanie czymś co nie przynosi frajdy i radości... jednak, mocno się z nią zaprzyjaźniłam.. byłą dobrą , miłą i uczciwą osobą... z normalnymi ludźmi nigdy nie mogłam złapać dobrego kontaktu... a na przykład z Sheinem od razu zaczęłam się dobrze dogadywać, tak samo z Cry... gdy ją o to zapytałam (dlaczego tak jest) powiedziała mi, że najprawdopodobniej nie widziałam w ludziach przyjaciół bo nie czułam w nich tej samej energii co w sobie, nie zrozumiałam, ale powiedziała że to tak jak u ludzi z szukaniem przyjaciół... zaprzyjaźniasz się z tymi z którymi dobrze się dogadujesz i dobrze się z nimi czujesz... ludzie nie wiedzą o tym ale tak jak anioły wyczuwają w sobie te samą energię... anioły jednak robią to świadomie, a ludzie nie. Shein często stawał po mojej stronie i zmuszał Cry by mi nieco odpuściła... w czasie drogi kilka razy zatrzymaliśmy się by się wykąpać w morzu, było wspaniale... widzieć Sheina uśmiechniętego mimo, że dotknęła go taka tragedia z powodu mnie i mojego pochodzenia, szczęście na jego twarzy było dla mnie ważne. Pewnego razu gdy zrobiliśmy sobie przerwę, Shein wrzucił Cry do wody... wściekła wynurzyła się i cisnęła w niego jakimś zaklęciem po czym sam wpadł do wody, ochlapałam Cry a potem ona mnie, po czym przyłączył się do nas Shein... było wspaniale bawić się razem, chwile pełne szczęścia... z przyjaciółmi, to wszystko czego potrzebowałam by żyć. Byliśmy blisko Simons, miasteczka gdzie najprawdopodobniej znajdował się Sky... jednak by go znaleźć i że tak dziwnie to ujmę nie spłoszyć, potrzebowaliśmy czarownika lub czarownicy by pomogli nam dokładnie określić, który to na pewno Sky i w jakim stopniu stracił wspomnienia.. mógł też stracić tylko ich część i teraz jako człowiek, myśleć że to były tylko sny... lub całkowicie czyli stał się po prostu człowiekiem, wtedy trudniej by było oddać mu wspomnienia tak by w nie uwierzył... można pomyśleć "uwierzy jak zobaczy swoje skrzydła"... nie można od tak wystawić skrzydeł, z tego co mówiła mi Cry... trzeba je poczuć i chcieć je pokazać, więc nie było to proste, zwłaszcza dla mnie -,- Wierzyłam, chciałam je widzieć i pokazać, ale moja anielska energia nie mogła się skupić.
- Więc powtórz jeszcze raz zaklęcie...
- Nie chce mi się.. proszę Cię Cry... daj mi odetchnąć, JA NADAL JESTEM TYLKO CZŁOWIEKIEM...
- Ty myślisz, że jesteś człowiekiem... i po prostu szukasz wymówek by nie pracować, nie chcesz uratować Sky'ia ?
- Nie szantażuj mnie z łaski swojej, chce uratować go i dobrze o tym wiesz... po prostu ja...
- Nie chcesz zaakceptować kim jesteś... przeraża Cię perspektywa wiecznego życia i dzierżenia na barkach tak wielkiej odpowiedzialności ?
- Skąd wiesz ? - Shein czasem mówił takie rzeczy jakby czytał mi w myślach
- Twoja mama powiedziała to samo... "nie mogę zaakceptować tego kim jestem, nie chcę być kimś takim... odpowiedzialność spoczywająca na moich plecach jest zbyt ciężka bym mogła udźwignąć ją sama... a wieczne życie ? po co mi one gdy nie możemy być razem ?" to powiedziała twoja mama swojemu wybrankowi, przy tym memu bratu, kiedy jej matka powiedziała jej, że niedługo odziedziczy moc archanioła... mimo, że możemy żyć wiecznie, większość z nas kończy swe życie samodzielnie, ponieważ... ma dość.
- Chwila... moim ojcem był twój brat ? - totalny szok przeżyłam jak to usłyszałam, Cry spojrzała na mnie smutno
- Tak... cóż, brat Sheina .. Rey. Stał się upadłym aniołem... ale twoja mama się w nim zakochała, a on w niej... twoja babcia Morena nie chciała zaakceptować ich związku.
- Nie o to pytam... jakim cudem Shein ma brata ? przecież anioły..
- Tak, nie możemy się zakochiwać... ale czasem niektórzy łamią te zasadę i po prostu wszystko dzieje się siłą rzeczy. Matka Sheina uwiodła pewnego anioła i narodził się najpierw Rey... kilka lat potem z tego samego związku urodził się Shein na jedno złamanie tej zasady rada przymknęła oko, ale na drugi raz już nie mogła... i zgładzono rodziców Sheina i Rey'a. Rey zaopiekował się Sheinem i go wychował...
- Czyli... na przykład Ty możesz mieć kilka set lat ?
- Tak.
- Wow, ale... co się stało z tatą(?) ?
- Cóż... jako wybranek twojej mamy nie mógł zostać zgładzony za swoje postępki... w prawdzie wszystko robił dla dobrobytu twojego i Evelyn, ale rada nie mogła na to patrzeć. W końcu po twoich narodzinach Evelyn i Rey byli tacy szczęśliwi, nie chcieli dla Ciebie tego samego losu co spotkało twoją mamę, chcieli Cię ochronić i... zesłali Cię z Sky'iem na ziemię... on, on miał Cię umieścić w miejscu gdzie uzna to za dobre. Po paru dniach właśnie... doszło do incydentu z jaskinią i... twoja mama zaginęła. A twojego ojca schwytano i w nieznany nikomu sposób ukarano go za wszystko co do tej pory zrobił ..
- Czyli... - byłam wstrząśnięta - Czyli rada... go zabiła ?
- Uspokój się, Cry przestań...
- Tak - odpowiedziała mi patrząc na swoje kolana
- DOSYĆ - krzykną Shein, zatrzymał samochód i podszedł do mnie...
- Uspokój się Aria, uspokój się... - powiedział i przytulił mnie - nie możesz nienawidzić rady za to co zrobiła... to był ich obowiązek. Sam najwyższy rozkazał im go zgładzić, sama rada nie chciała tego robić ze względu na tragedię Evelyn i ze względu na Ciebie, rada chciała żebyś miała chociaż ojca... ale nie mogli się sprzeciwić woli najwyższego... po za tym, Rey zrobił na prawdę wiele strasznych i niewybaczalnych rzeczy, za nim poznał twoją mamę...
/nie mogłam się uspokoić, tak wiele się stało i to przeze mnie\
- Nie wiedziałam, że tak to było... przecież myślano, że zamordował Arie i uciekł ... a wiedźma w jaskini to jego sprawa...
- Cry... ty sugerujesz się tym, co słyszałaś... ale ja tam byłem. Widziałem co stało się Evelyn, widziałem jak zabierali Rey'a , widziałem jak z bólem oddają Arie w ręce Sky'ia... widziałem ich cierpienie.... wszystko było po to by ona mogła normalnie żyć, chcieli przełamać przeznaczenie. Ale... ale ich idea się nie spełniła. Sky.... postanowił ją uczyć
- Ale moment.. dlaczego Sky miał ją zabrać, dlaczego nie dali jej Tobie ?
- Nie musisz wiedzieć wszystkiego...
- Muszę.
- Wcale nie. Lepiej... Ario prześpij się proszę... nie myśl o tym, stało się wiele rzeczy i .. pamiętaj tylko, że to nie twoja wina. Tak musiało być, a Ty Cry... daj jej już spokój, niech odpocznie... - Shein wrócił za kierownice
- Wybacz.. nie chciałam - powiedziała Cry, siadając na przednim siedzeniu
Położyłam się i wkrótce zasnęłam. Nie wiedziałam jak wyglądała mama ani tata... nie umiałam też swobodnie tak ich nazywać. Powiedziano mi wiele rzeczy, że byłam porwana i tak dalej.. ale to wszystko było kłamstwem bym nie dowiedziała się za szybko tego kim jestem na prawdę. Mama i tata zadali sobie wiele trudu bym mogła żyć jak człowiek, krótko ale szczęśliwie... jednak ich marzenie się nie spełniło. Pomyślałam, sobie że.. gdyby było po wszystkim... gdybym pomogła Sky'iowi... gdybym znalazłam wiedźmy i je zniszczyła, gdybym zakończyła ród archaniołów... mogła bym poprosić Sky'ia by odebrał moje wspomnienia i... pozwolił mi żyć jak człowiek ? chciałam spełnić ostatnie życzenie, moich prawdziwych rodziców... Czy prosiłam o wiele ?
Rozdział VII ~ Rodzice
Czekała nas długa droga, Shein prowadził... a ja i Cry na tyłach wana siedziałyśmy i próbowałyśmy zaklęć, chyba miałam do tego naturalny talent, bo za każdym razem mi się udawało... gorzej było z ich zapamiętaniem... język aniołów był strasznie trudny, a pismo to już w ogóle... ja jako człowiek wychowany przez niemalże 18 lat na ziemi, musiałam uczyć się trudnego języka aniołów, ich pisma... obowiązków archanioła, godnego zachowania przed najwyższym i tak dalej. Cry nie dawała mi chwili spokoju, na zewnątrz zaczynało robić się co raz cieplej a ona kazała mi się uczyć. Jedyne co do mnie mówiła to "znasz to... a czy pamiętasz tamto"... wiedziałam, że zależy jej bym dała temu wszystkiemu radę, ale przy wszystkim też była granica. Nadal byłam człowiekiem... który łatwo się zniechęca i szybko traci zainteresowanie czymś co nie przynosi frajdy i radości... jednak, mocno się z nią zaprzyjaźniłam.. byłą dobrą , miłą i uczciwą osobą... z normalnymi ludźmi nigdy nie mogłam złapać dobrego kontaktu... a na przykład z Sheinem od razu zaczęłam się dobrze dogadywać, tak samo z Cry... gdy ją o to zapytałam (dlaczego tak jest) powiedziała mi, że najprawdopodobniej nie widziałam w ludziach przyjaciół bo nie czułam w nich tej samej energii co w sobie, nie zrozumiałam, ale powiedziała że to tak jak u ludzi z szukaniem przyjaciół... zaprzyjaźniasz się z tymi z którymi dobrze się dogadujesz i dobrze się z nimi czujesz... ludzie nie wiedzą o tym ale tak jak anioły wyczuwają w sobie te samą energię... anioły jednak robią to świadomie, a ludzie nie. Shein często stawał po mojej stronie i zmuszał Cry by mi nieco odpuściła... w czasie drogi kilka razy zatrzymaliśmy się by się wykąpać w morzu, było wspaniale... widzieć Sheina uśmiechniętego mimo, że dotknęła go taka tragedia z powodu mnie i mojego pochodzenia, szczęście na jego twarzy było dla mnie ważne. Pewnego razu gdy zrobiliśmy sobie przerwę, Shein wrzucił Cry do wody... wściekła wynurzyła się i cisnęła w niego jakimś zaklęciem po czym sam wpadł do wody, ochlapałam Cry a potem ona mnie, po czym przyłączył się do nas Shein... było wspaniale bawić się razem, chwile pełne szczęścia... z przyjaciółmi, to wszystko czego potrzebowałam by żyć. Byliśmy blisko Simons, miasteczka gdzie najprawdopodobniej znajdował się Sky... jednak by go znaleźć i że tak dziwnie to ujmę nie spłoszyć, potrzebowaliśmy czarownika lub czarownicy by pomogli nam dokładnie określić, który to na pewno Sky i w jakim stopniu stracił wspomnienia.. mógł też stracić tylko ich część i teraz jako człowiek, myśleć że to były tylko sny... lub całkowicie czyli stał się po prostu człowiekiem, wtedy trudniej by było oddać mu wspomnienia tak by w nie uwierzył... można pomyśleć "uwierzy jak zobaczy swoje skrzydła"... nie można od tak wystawić skrzydeł, z tego co mówiła mi Cry... trzeba je poczuć i chcieć je pokazać, więc nie było to proste, zwłaszcza dla mnie -,- Wierzyłam, chciałam je widzieć i pokazać, ale moja anielska energia nie mogła się skupić.
- Więc powtórz jeszcze raz zaklęcie...
- Nie chce mi się.. proszę Cię Cry... daj mi odetchnąć, JA NADAL JESTEM TYLKO CZŁOWIEKIEM...
- Ty myślisz, że jesteś człowiekiem... i po prostu szukasz wymówek by nie pracować, nie chcesz uratować Sky'ia ?
- Nie szantażuj mnie z łaski swojej, chce uratować go i dobrze o tym wiesz... po prostu ja...
- Nie chcesz zaakceptować kim jesteś... przeraża Cię perspektywa wiecznego życia i dzierżenia na barkach tak wielkiej odpowiedzialności ?
- Skąd wiesz ? - Shein czasem mówił takie rzeczy jakby czytał mi w myślach
- Twoja mama powiedziała to samo... "nie mogę zaakceptować tego kim jestem, nie chcę być kimś takim... odpowiedzialność spoczywająca na moich plecach jest zbyt ciężka bym mogła udźwignąć ją sama... a wieczne życie ? po co mi one gdy nie możemy być razem ?" to powiedziała twoja mama swojemu wybrankowi, przy tym memu bratu, kiedy jej matka powiedziała jej, że niedługo odziedziczy moc archanioła... mimo, że możemy żyć wiecznie, większość z nas kończy swe życie samodzielnie, ponieważ... ma dość.
- Chwila... moim ojcem był twój brat ? - totalny szok przeżyłam jak to usłyszałam, Cry spojrzała na mnie smutno
- Tak... cóż, brat Sheina .. Rey. Stał się upadłym aniołem... ale twoja mama się w nim zakochała, a on w niej... twoja babcia Morena nie chciała zaakceptować ich związku.
- Nie o to pytam... jakim cudem Shein ma brata ? przecież anioły..
- Tak, nie możemy się zakochiwać... ale czasem niektórzy łamią te zasadę i po prostu wszystko dzieje się siłą rzeczy. Matka Sheina uwiodła pewnego anioła i narodził się najpierw Rey... kilka lat potem z tego samego związku urodził się Shein na jedno złamanie tej zasady rada przymknęła oko, ale na drugi raz już nie mogła... i zgładzono rodziców Sheina i Rey'a. Rey zaopiekował się Sheinem i go wychował...
- Czyli... na przykład Ty możesz mieć kilka set lat ?
- Tak.
- Wow, ale... co się stało z tatą(?) ?
- Cóż... jako wybranek twojej mamy nie mógł zostać zgładzony za swoje postępki... w prawdzie wszystko robił dla dobrobytu twojego i Evelyn, ale rada nie mogła na to patrzeć. W końcu po twoich narodzinach Evelyn i Rey byli tacy szczęśliwi, nie chcieli dla Ciebie tego samego losu co spotkało twoją mamę, chcieli Cię ochronić i... zesłali Cię z Sky'iem na ziemię... on, on miał Cię umieścić w miejscu gdzie uzna to za dobre. Po paru dniach właśnie... doszło do incydentu z jaskinią i... twoja mama zaginęła. A twojego ojca schwytano i w nieznany nikomu sposób ukarano go za wszystko co do tej pory zrobił ..
- Czyli... - byłam wstrząśnięta - Czyli rada... go zabiła ?
- Uspokój się, Cry przestań...
- Tak - odpowiedziała mi patrząc na swoje kolana
- DOSYĆ - krzykną Shein, zatrzymał samochód i podszedł do mnie...
- Uspokój się Aria, uspokój się... - powiedział i przytulił mnie - nie możesz nienawidzić rady za to co zrobiła... to był ich obowiązek. Sam najwyższy rozkazał im go zgładzić, sama rada nie chciała tego robić ze względu na tragedię Evelyn i ze względu na Ciebie, rada chciała żebyś miała chociaż ojca... ale nie mogli się sprzeciwić woli najwyższego... po za tym, Rey zrobił na prawdę wiele strasznych i niewybaczalnych rzeczy, za nim poznał twoją mamę...
/nie mogłam się uspokoić, tak wiele się stało i to przeze mnie\
- Nie wiedziałam, że tak to było... przecież myślano, że zamordował Arie i uciekł ... a wiedźma w jaskini to jego sprawa...
- Cry... ty sugerujesz się tym, co słyszałaś... ale ja tam byłem. Widziałem co stało się Evelyn, widziałem jak zabierali Rey'a , widziałem jak z bólem oddają Arie w ręce Sky'ia... widziałem ich cierpienie.... wszystko było po to by ona mogła normalnie żyć, chcieli przełamać przeznaczenie. Ale... ale ich idea się nie spełniła. Sky.... postanowił ją uczyć
- Ale moment.. dlaczego Sky miał ją zabrać, dlaczego nie dali jej Tobie ?
- Nie musisz wiedzieć wszystkiego...
- Muszę.
- Wcale nie. Lepiej... Ario prześpij się proszę... nie myśl o tym, stało się wiele rzeczy i .. pamiętaj tylko, że to nie twoja wina. Tak musiało być, a Ty Cry... daj jej już spokój, niech odpocznie... - Shein wrócił za kierownice
- Wybacz.. nie chciałam - powiedziała Cry, siadając na przednim siedzeniu
Położyłam się i wkrótce zasnęłam. Nie wiedziałam jak wyglądała mama ani tata... nie umiałam też swobodnie tak ich nazywać. Powiedziano mi wiele rzeczy, że byłam porwana i tak dalej.. ale to wszystko było kłamstwem bym nie dowiedziała się za szybko tego kim jestem na prawdę. Mama i tata zadali sobie wiele trudu bym mogła żyć jak człowiek, krótko ale szczęśliwie... jednak ich marzenie się nie spełniło. Pomyślałam, sobie że.. gdyby było po wszystkim... gdybym pomogła Sky'iowi... gdybym znalazłam wiedźmy i je zniszczyła, gdybym zakończyła ród archaniołów... mogła bym poprosić Sky'ia by odebrał moje wspomnienia i... pozwolił mi żyć jak człowiek ? chciałam spełnić ostatnie życzenie, moich prawdziwych rodziców... Czy prosiłam o wiele ?
poniedziałek, 7 lipca 2014
7 lipca 2014 r. 21: 48
Rozdział VI ~ Prawda
Cry siedziała przy stole z głową opartą na splecionych dłoniach, bacznie przyglądała się Sheinowi, który siedział na przeciw niej i zastanawiał się o co w tym wszystkim chodzi. Bowiem Cry powiedziała mu, że zabiera mnie daleko stąd... ale w razie potrzeby będzie potrzebować od niego pewnych informacji, i że nie może zdradzić mu teraz nic więcej. Ja pakowałam swoje rzeczy na górze, nasłuchując czy coś się między nimi nie dzieje... Smutno mi było zostawiać Sheina, ale jeśli tak miało być to miałam zamiar się z tym pogodzić. Zastała nas noc, więc wraz z Cry zdecydowałyśmy się zostać jeszcze u Sheina. Nie mogłam spać, to było jakbym miała tremę przed zrobieniem pierwszego poważnego kroku do odnalezienie Sky'ia.. usiadłam przy świeczce by nie budzić Cry, i przeglądałam ostatni raz kronikę... którą zabrałam z biblioteki z sierocińca, byłam zdenerwowana z niewiadomego powodu i upuściłam kronikę na ziemię... usłyszałam niemy brzdęk po jej upadku. Pomyślałam, że to okładka obita metalem, ale to przypominało bardziej coś co upadło w pustce i obiło się o ściany pakunku w którym było. Chwyciłam kronikę i trząchnęłam nią przysłuchując się, ewidentnie było coś w środku grzbietu lub grubej okładki kroniki... wyszłam po cichu z pokoju i z kroniką w ręce schodziła powoli po skrzypiących schodach, wiedziałam już mniej więcej gdzie skrzypią najgłośniej więc stąpałam powoli i bardzo cicho... gdy udało mi się zejść na parter, podbiegłam do blatu kuchni i schyliłam się po nóż do szuflady na dole... kronika leżała na blacie kuchennym za miską owoców, usłyszałam czyjeś kroki i głosy.
- Myślisz, że śpi ?
- Owszem. Shein... wiem, że poprosiłam Cię o wiele... ale dziękuję za twoją pracę, teraz gdy Aria wie więcej na nasz temat, jest gotowa stawić czoła temu co ją czeka...
- To nic takiego, te krótkie ulotne chwile z Arią były zabawne. Poczułem się jak dawniej...
- Gdy byłeś aniołem... pamiętam te czasy, ale potem ... straciłeś skrzydła
/Nie mogłam uwierzyć w to co słyszałam. Shein aniołem?\
- Byliśmy partnerami... pamiętasz naszą walkę z Felicitą ?
- To była piękna walka... jednak wróćmy do sprawy Arii... czeka ją wielka próba
- Jaka próba ?
- Pytanie brzmi... Czy zdoła się oprzeć mocy jaką być może otrzyma ?
- Da radę, nie wiem o czym mówisz, bo chyba coś się zmieniło, ale Aria ma głęboką wiarę w istnienie Sky'ia
- On nie żyje, Shein... - słychać było w jej głosie desperacje i smutek
/Na chwilę nie mogłam złapać oddechu... zatkałam jednak usta tak by nie usłyszano, mojego żalu.... \
- Nie wiesz czy żyje czy nie... to, że się nie odezwał od tylu lat świadczy tylko o tym, że wierzy w Ciebie...
- Dlaczego więc nie wróci ?
- Nie zrozumiesz idei jaka nami kierowała, nie straciłem skrzydeł dla błahostki... zrobiłem to, by kiedy nadejdzie odpowiedni dzień... pomóc wybrance
- Mówisz o Arii ?
- Tak. No wiesz... Sky był jaki był, ale gdy miał przed oczyma pewien cel nie zbaczał z drogi i szedł prosto do niego... poprosił mnie o moje poświęcenie, miałem tylko mieszkać na ziemi i w razie jakichś kłopotów pomóc wybrance, w tym przypadku musiałem zapewnić jej schronienie i miejsce gdzie mogła by spokojnie szukać tego czego potrzebuje....
- Prawda. Musimy jednak wyjechać, jej szkolenie zacznę sama... a dokończę-
- A dokończysz je przy boku Sky'ia, który zdecyduje czy ... odda jej moc, która do niej należy
- Kto by uwierzył, że jej matka była archaniołem, który się poświęcił by zakląć starą wiedźmę w Eterish
- To było coś wielkiego, musisz wszystko powoli jej opowiedzieć...
- Przyjdzie na to czas, powiem jej gdy-
- Gdy co ?! - wyszłam zza szafki, i chwyciłam kronikę, ciasno ją obejmując - Kiedy chciałaś mi powiedzieć, że wszystko to było zaplanowane... albo że ślepo wierzę w anioła, który może już nie istnieć... kiedy chciałaś mi powiedzieć, że moja mama była aniołem ? - łzy ściekały mi powoli po policzku... nie panowałam nad tym. To tak bardzo bolało, moje całe życie.. wszystkie przekonania... wszystko było kłamstwem
- Aria posłuchaj... - odezwał się Shein, Cry była w szoku że wszystko słyszałam...
- Widziałam w Tobie przyjaciela, Shein... - zamknęłam oczy, by móc normalnie mówić - dlaczego mnie zdradziłeś, ja.... - przełknęłam ślinę - ja ufałam, Tobie jedynemu, ufałam...
- Aria... - powiedziała w końcu spokojnym głosem Cry, nie miała zamiaru mnie pocieszać czy chociaż zapewnić o życiu Sky'ia...
- To prawda, że jest szansa że Sky'ia już nie ma... od setek lat ścigają nas wiedźmy z otchłani. Ludzie niegdyś obdarzeni przez wielkiego anioła, wszyscy odmówili mu oddania talentów gdy nadszedł czas... i uciekli, nie uciekli by się przed nim obronić... uciekli by dokończyć swoje dzieło, sprowadzenia na świat ich zdaniem wybawienia.... którym omamiły ich wiedźmy. Jedna kobieta, ciężarna... została i oddała się w ręce tamtego anioła i jak wiesz urodziła dwie córki, którymi anioł się zajął. Po latach najwyższy zdecydował, że jedna z nich zasiądzie w najwyższej radzie jako tak zwana księżniczka. Poddał je obie próbie, zesłał mężczyznę, który miał spróbować uwieźć obie... i ta która by się oparła zalotom miała zostać księżniczką, a jeśli obie by się oparły to przeszły by do innego testu... jednak Eterpe ... nie dała rady i poddała się urokowi mężczyzny, zaszła w ciążę... i tak zaczęło się to wszystko. Bóg nie ukarał Eterpe... dał jej moc by chronić jej rodzinę, a jej siostra Rona zasiadła w radzie. Ty Ario... wywodzisz się z rodziny Eterpe i jesteś jej spadkobierczynią, każda kobieta w twojej rodzinie dziedziczyła moc swojej poprzedniczki. Jesteś następnym arcy archaniołem....
/Nie wierzyłam w to co mówiła, upadłam na kolana i nadal trzymając tę kronikę, starałam sobie coś przypomnieć z przeszłości... łzy ściekały mimowolnie z moich oczu, słyszałam że Shein chciał podejść, ale Cry zagrodziła mu drogę ręką\
- Jutro wyruszamy, w trakcie drogi ... będziesz uczyć się zaklęć. Musisz też, poczuć swoje skrzydła...
- Odpowiedź mi na pytania...
- Musimy się wyspać, jutro ci o wszystkim powiem ... - powiedziała chcąc spokojnie wejść na górę
- TERAZ ! - krzyknęłam zginając się jeszcze bliżej podłogi, Shein patrzył na mnie smutno... Cry odwróciła się i odpowiedziała spokojnie
- Dobrze, ale tylko parę pytań - usiedliśmy przy stole..
- Najpierw powiedź mi... dlaczego Sky pojawił się w moim śnie i dlaczego dał mi ten pamiętnik i wisiorek...
- Nie na pewno, ale prawdopodobnie to była jego świadomość, jeśli nie żyje.... Pamiętnik ma ci służyć jako kronika wcześniejszych przeżyć, ale zawsze mogły być fałszywe... po prostu wpisane za pomocą specjalnego maga. A co do wisiorka to tak jak wiesz jest on usposobieniem materialnym duszy Sky'ia... jeśli jeszcze żyje to nie wie kim jest i żyje życiem swojego ludzkiego klona. Naszym zadaniem jest doprowadzić do tego byś stała się prawdziwym arcy archaniołem, ze skrzydłami, pełną wiedzą magiczną i historyczną twojego rodu...
- Dlaczego Sky stracił pamięć ?
- Jak słyszałaś Shein stracił skrzydła. Wraz z Sky'iem dopuścili się strasznej zbrodni przeciw aniołom, ale nie tak strasznej by ich stracono... zabrano im to co było dla nich najcenniejsze. Shein kochał swoje skrzydła, a Sky... jego najcenniejszą rzeczą były jego wspomnienia i uczucia. Mimo, że Rona nie wydała zgody to Sky, zadeklarował się u niższej rady jako twój anioł stróż... a mnie i Sheina jako twoich mentorów. Niby błahostka, ale te czyny bardzo rozgniewały Ronę...
- Uciekając przed gniewem Rony, wraz z Sky'iem chcieliśmy się ukryć w jaskini, nie powiedzieliśmy nic Cry by nie została ukarana ... była ona domem potwora, jednej z wiedźm... nasza anielska energia obudziła ją z głębokiego snu. Podczas walki z nią przyuważyła nas twoja matka, która urodziła Cię parę dni wcześniej... przyszła nam na pomoc, w ostatniej chwili zanurzyła swe ostrza w piersi wiedźmy, ale ona nie zginęła... Evelyn wiedziała, że tylko ona może odesłać tę wiedźmę do Eterish... więzienia dla demonów... i swoją mocą zepchnęła ją do tamtego piekła. Ale Evelyn nie przewidziała, że wiedźma miała w zanadrzu zaklęcie i za pomocą niego wciągnęła twoją matkę do otchłani razem z sobą... bardzo mi przykro
- Chwila ! czy jest szansa, że moja matka jeszcze żyje ?
- Praktycznie zerowa, w tamtym wymiarze anioły tracą swoją moc, ale demony... to ich królestwo z którego wprawdzie nie mają ucieczki, ale robią w nim co chcą, domyślam się, że zabiły ją ... gdy tylko się tam znalazła
- Ale nie masz na to gwarancji ! - ucieszyło mnie to, była nikła szansa, ale.. była.
- Nie rób sobie nadziei Aria.. musisz się nauczyć korzystać z swojego potencjału, najpierw-
- Najpierw .. odnajdziemy Sky'ia, oddamy mu wspomnienia i po drodze będę się uczyć, obiecuję... będę pilną uczennicą, zrobię wszystko. Ale.. potem... potem pójdziemy ocalić moją matkę, zniszczę wiedźmy i wszystko co stanie na mojej drodze, ale upewnię się.... czy żyje czy nie.
Cry oczywiście na początku odmówiła, Shein co prawda uznał pomysł za szalony, ale chciał w tym uczestniczyć. Przyjaźnił się ze Sky'iem i wiedział dobrze, ze Sky nie zastanawiał by się długo i ślepo wbiegł by do otchłani... choćby po to, że potrzebował przebaczenia mojej matki by móc ruszyć dalej. Po długich negocjacjach Cry zgodziła się na ugodę ... powiedziała, że jeśli Sky poprze te działania to ona również się w nie włączy. Ucieszyło mnie to. Byłam pełna entuzjazmu i radości... mimo wszystko. Przypomniało mi się też w końcu po co zeszłam do kuchni, wzięłam nóż i rozdarłam grzbiet kroniki... Cry stała jak wryta patrząc jak niszczę zabytkową książkę, a Shein się śmiał z jej miny... w grzbiecie książki było płaskie pudełeczko zawiązane złotym sznurkiem z karteczką "Moja droga córeczko. Wiem, że pewnego dnia zabraknie mnie u twego boku, to niestety nieunikniony los, który czeka każdego w naszej rodzinie. Tutaj masz klucz który kiedyś ci się przyda, jeśli go odnalazłaś oznacza to, że już mnie nie ma... potrzebujesz mocy by ochronić najbliższych , gdy przyjdzie odpowiedni czas, wierzę że będziesz wiedziała jak go użyć..." otworzyłam pudełko a w nim znajdował się złoty klucz, z trzema kamieniami : czerwonym, czarnym i fioletowym. Ani ja ani Cry czy Shein nie wiedzieliśmy do czego on służy, ale najwidoczniej był bardzo cenny. Następnego ranka, wszyscy zebraliśmy swoje rzeczy i zapakowaliśmy do wana, którego Shein odkupił od sąsiadów. Pełni wiary i entuzjazmu ruszyliśmy w długą drogę prowadzącą na skraj świata...
Rozdział VI ~ Prawda
Cry siedziała przy stole z głową opartą na splecionych dłoniach, bacznie przyglądała się Sheinowi, który siedział na przeciw niej i zastanawiał się o co w tym wszystkim chodzi. Bowiem Cry powiedziała mu, że zabiera mnie daleko stąd... ale w razie potrzeby będzie potrzebować od niego pewnych informacji, i że nie może zdradzić mu teraz nic więcej. Ja pakowałam swoje rzeczy na górze, nasłuchując czy coś się między nimi nie dzieje... Smutno mi było zostawiać Sheina, ale jeśli tak miało być to miałam zamiar się z tym pogodzić. Zastała nas noc, więc wraz z Cry zdecydowałyśmy się zostać jeszcze u Sheina. Nie mogłam spać, to było jakbym miała tremę przed zrobieniem pierwszego poważnego kroku do odnalezienie Sky'ia.. usiadłam przy świeczce by nie budzić Cry, i przeglądałam ostatni raz kronikę... którą zabrałam z biblioteki z sierocińca, byłam zdenerwowana z niewiadomego powodu i upuściłam kronikę na ziemię... usłyszałam niemy brzdęk po jej upadku. Pomyślałam, że to okładka obita metalem, ale to przypominało bardziej coś co upadło w pustce i obiło się o ściany pakunku w którym było. Chwyciłam kronikę i trząchnęłam nią przysłuchując się, ewidentnie było coś w środku grzbietu lub grubej okładki kroniki... wyszłam po cichu z pokoju i z kroniką w ręce schodziła powoli po skrzypiących schodach, wiedziałam już mniej więcej gdzie skrzypią najgłośniej więc stąpałam powoli i bardzo cicho... gdy udało mi się zejść na parter, podbiegłam do blatu kuchni i schyliłam się po nóż do szuflady na dole... kronika leżała na blacie kuchennym za miską owoców, usłyszałam czyjeś kroki i głosy.
- Myślisz, że śpi ?
- Owszem. Shein... wiem, że poprosiłam Cię o wiele... ale dziękuję za twoją pracę, teraz gdy Aria wie więcej na nasz temat, jest gotowa stawić czoła temu co ją czeka...
- To nic takiego, te krótkie ulotne chwile z Arią były zabawne. Poczułem się jak dawniej...
- Gdy byłeś aniołem... pamiętam te czasy, ale potem ... straciłeś skrzydła
/Nie mogłam uwierzyć w to co słyszałam. Shein aniołem?\
- Byliśmy partnerami... pamiętasz naszą walkę z Felicitą ?
- To była piękna walka... jednak wróćmy do sprawy Arii... czeka ją wielka próba
- Jaka próba ?
- Pytanie brzmi... Czy zdoła się oprzeć mocy jaką być może otrzyma ?
- Da radę, nie wiem o czym mówisz, bo chyba coś się zmieniło, ale Aria ma głęboką wiarę w istnienie Sky'ia
- On nie żyje, Shein... - słychać było w jej głosie desperacje i smutek
/Na chwilę nie mogłam złapać oddechu... zatkałam jednak usta tak by nie usłyszano, mojego żalu.... \
- Nie wiesz czy żyje czy nie... to, że się nie odezwał od tylu lat świadczy tylko o tym, że wierzy w Ciebie...
- Dlaczego więc nie wróci ?
- Nie zrozumiesz idei jaka nami kierowała, nie straciłem skrzydeł dla błahostki... zrobiłem to, by kiedy nadejdzie odpowiedni dzień... pomóc wybrance
- Mówisz o Arii ?
- Tak. No wiesz... Sky był jaki był, ale gdy miał przed oczyma pewien cel nie zbaczał z drogi i szedł prosto do niego... poprosił mnie o moje poświęcenie, miałem tylko mieszkać na ziemi i w razie jakichś kłopotów pomóc wybrance, w tym przypadku musiałem zapewnić jej schronienie i miejsce gdzie mogła by spokojnie szukać tego czego potrzebuje....
- Prawda. Musimy jednak wyjechać, jej szkolenie zacznę sama... a dokończę-
- A dokończysz je przy boku Sky'ia, który zdecyduje czy ... odda jej moc, która do niej należy
- Kto by uwierzył, że jej matka była archaniołem, który się poświęcił by zakląć starą wiedźmę w Eterish
- To było coś wielkiego, musisz wszystko powoli jej opowiedzieć...
- Przyjdzie na to czas, powiem jej gdy-
- Gdy co ?! - wyszłam zza szafki, i chwyciłam kronikę, ciasno ją obejmując - Kiedy chciałaś mi powiedzieć, że wszystko to było zaplanowane... albo że ślepo wierzę w anioła, który może już nie istnieć... kiedy chciałaś mi powiedzieć, że moja mama była aniołem ? - łzy ściekały mi powoli po policzku... nie panowałam nad tym. To tak bardzo bolało, moje całe życie.. wszystkie przekonania... wszystko było kłamstwem
- Aria posłuchaj... - odezwał się Shein, Cry była w szoku że wszystko słyszałam...
- Widziałam w Tobie przyjaciela, Shein... - zamknęłam oczy, by móc normalnie mówić - dlaczego mnie zdradziłeś, ja.... - przełknęłam ślinę - ja ufałam, Tobie jedynemu, ufałam...
- Aria... - powiedziała w końcu spokojnym głosem Cry, nie miała zamiaru mnie pocieszać czy chociaż zapewnić o życiu Sky'ia...
- To prawda, że jest szansa że Sky'ia już nie ma... od setek lat ścigają nas wiedźmy z otchłani. Ludzie niegdyś obdarzeni przez wielkiego anioła, wszyscy odmówili mu oddania talentów gdy nadszedł czas... i uciekli, nie uciekli by się przed nim obronić... uciekli by dokończyć swoje dzieło, sprowadzenia na świat ich zdaniem wybawienia.... którym omamiły ich wiedźmy. Jedna kobieta, ciężarna... została i oddała się w ręce tamtego anioła i jak wiesz urodziła dwie córki, którymi anioł się zajął. Po latach najwyższy zdecydował, że jedna z nich zasiądzie w najwyższej radzie jako tak zwana księżniczka. Poddał je obie próbie, zesłał mężczyznę, który miał spróbować uwieźć obie... i ta która by się oparła zalotom miała zostać księżniczką, a jeśli obie by się oparły to przeszły by do innego testu... jednak Eterpe ... nie dała rady i poddała się urokowi mężczyzny, zaszła w ciążę... i tak zaczęło się to wszystko. Bóg nie ukarał Eterpe... dał jej moc by chronić jej rodzinę, a jej siostra Rona zasiadła w radzie. Ty Ario... wywodzisz się z rodziny Eterpe i jesteś jej spadkobierczynią, każda kobieta w twojej rodzinie dziedziczyła moc swojej poprzedniczki. Jesteś następnym arcy archaniołem....
/Nie wierzyłam w to co mówiła, upadłam na kolana i nadal trzymając tę kronikę, starałam sobie coś przypomnieć z przeszłości... łzy ściekały mimowolnie z moich oczu, słyszałam że Shein chciał podejść, ale Cry zagrodziła mu drogę ręką\
- Jutro wyruszamy, w trakcie drogi ... będziesz uczyć się zaklęć. Musisz też, poczuć swoje skrzydła...
- Odpowiedź mi na pytania...
- Musimy się wyspać, jutro ci o wszystkim powiem ... - powiedziała chcąc spokojnie wejść na górę
- TERAZ ! - krzyknęłam zginając się jeszcze bliżej podłogi, Shein patrzył na mnie smutno... Cry odwróciła się i odpowiedziała spokojnie
- Dobrze, ale tylko parę pytań - usiedliśmy przy stole..
- Najpierw powiedź mi... dlaczego Sky pojawił się w moim śnie i dlaczego dał mi ten pamiętnik i wisiorek...
- Nie na pewno, ale prawdopodobnie to była jego świadomość, jeśli nie żyje.... Pamiętnik ma ci służyć jako kronika wcześniejszych przeżyć, ale zawsze mogły być fałszywe... po prostu wpisane za pomocą specjalnego maga. A co do wisiorka to tak jak wiesz jest on usposobieniem materialnym duszy Sky'ia... jeśli jeszcze żyje to nie wie kim jest i żyje życiem swojego ludzkiego klona. Naszym zadaniem jest doprowadzić do tego byś stała się prawdziwym arcy archaniołem, ze skrzydłami, pełną wiedzą magiczną i historyczną twojego rodu...
- Dlaczego Sky stracił pamięć ?
- Jak słyszałaś Shein stracił skrzydła. Wraz z Sky'iem dopuścili się strasznej zbrodni przeciw aniołom, ale nie tak strasznej by ich stracono... zabrano im to co było dla nich najcenniejsze. Shein kochał swoje skrzydła, a Sky... jego najcenniejszą rzeczą były jego wspomnienia i uczucia. Mimo, że Rona nie wydała zgody to Sky, zadeklarował się u niższej rady jako twój anioł stróż... a mnie i Sheina jako twoich mentorów. Niby błahostka, ale te czyny bardzo rozgniewały Ronę...
- Uciekając przed gniewem Rony, wraz z Sky'iem chcieliśmy się ukryć w jaskini, nie powiedzieliśmy nic Cry by nie została ukarana ... była ona domem potwora, jednej z wiedźm... nasza anielska energia obudziła ją z głębokiego snu. Podczas walki z nią przyuważyła nas twoja matka, która urodziła Cię parę dni wcześniej... przyszła nam na pomoc, w ostatniej chwili zanurzyła swe ostrza w piersi wiedźmy, ale ona nie zginęła... Evelyn wiedziała, że tylko ona może odesłać tę wiedźmę do Eterish... więzienia dla demonów... i swoją mocą zepchnęła ją do tamtego piekła. Ale Evelyn nie przewidziała, że wiedźma miała w zanadrzu zaklęcie i za pomocą niego wciągnęła twoją matkę do otchłani razem z sobą... bardzo mi przykro
- Chwila ! czy jest szansa, że moja matka jeszcze żyje ?
- Praktycznie zerowa, w tamtym wymiarze anioły tracą swoją moc, ale demony... to ich królestwo z którego wprawdzie nie mają ucieczki, ale robią w nim co chcą, domyślam się, że zabiły ją ... gdy tylko się tam znalazła
- Ale nie masz na to gwarancji ! - ucieszyło mnie to, była nikła szansa, ale.. była.
- Nie rób sobie nadziei Aria.. musisz się nauczyć korzystać z swojego potencjału, najpierw-
- Najpierw .. odnajdziemy Sky'ia, oddamy mu wspomnienia i po drodze będę się uczyć, obiecuję... będę pilną uczennicą, zrobię wszystko. Ale.. potem... potem pójdziemy ocalić moją matkę, zniszczę wiedźmy i wszystko co stanie na mojej drodze, ale upewnię się.... czy żyje czy nie.
Cry oczywiście na początku odmówiła, Shein co prawda uznał pomysł za szalony, ale chciał w tym uczestniczyć. Przyjaźnił się ze Sky'iem i wiedział dobrze, ze Sky nie zastanawiał by się długo i ślepo wbiegł by do otchłani... choćby po to, że potrzebował przebaczenia mojej matki by móc ruszyć dalej. Po długich negocjacjach Cry zgodziła się na ugodę ... powiedziała, że jeśli Sky poprze te działania to ona również się w nie włączy. Ucieszyło mnie to. Byłam pełna entuzjazmu i radości... mimo wszystko. Przypomniało mi się też w końcu po co zeszłam do kuchni, wzięłam nóż i rozdarłam grzbiet kroniki... Cry stała jak wryta patrząc jak niszczę zabytkową książkę, a Shein się śmiał z jej miny... w grzbiecie książki było płaskie pudełeczko zawiązane złotym sznurkiem z karteczką "Moja droga córeczko. Wiem, że pewnego dnia zabraknie mnie u twego boku, to niestety nieunikniony los, który czeka każdego w naszej rodzinie. Tutaj masz klucz który kiedyś ci się przyda, jeśli go odnalazłaś oznacza to, że już mnie nie ma... potrzebujesz mocy by ochronić najbliższych , gdy przyjdzie odpowiedni czas, wierzę że będziesz wiedziała jak go użyć..." otworzyłam pudełko a w nim znajdował się złoty klucz, z trzema kamieniami : czerwonym, czarnym i fioletowym. Ani ja ani Cry czy Shein nie wiedzieliśmy do czego on służy, ale najwidoczniej był bardzo cenny. Następnego ranka, wszyscy zebraliśmy swoje rzeczy i zapakowaliśmy do wana, którego Shein odkupił od sąsiadów. Pełni wiary i entuzjazmu ruszyliśmy w długą drogę prowadzącą na skraj świata...
niedziela, 6 lipca 2014
6 lipca 2014 r. 21:39
Rozdział V ~ Cry
Nużyło mnie już przewracanie tych wszystkich stron, każda opowieść miała w sobie jakiś inny element, ale każda ten sam wątek. Odnalezienie Sky'ia było moim priorytetem, najważniejszą sprawą... jednak uznałam, że powinnam najpierw zgromadzić informacje na temat kilku spraw za nim zabiorę się za przypominanie mu kim jest na prawdę. Kilka ksiąg mówiło o tym, że anioły często utożsamiają swoje przeżycia i wspomnienia jako przedmioty... pomyślałam od razu o naszyjniku, pisało tam też "anioły działają w parach, kobieta i mężczyzna nigdy inaczej.... miłość dla aniołów, to forma opieki a nie uczucia, które ludzie często zawiązują między sobą. Anioły mają zakaz się zakochiwać w kimkolwiek, ale nie oznacza to, że jest to niemożliwe... jeśli anioł się zakocha w śmiertelnej istocie w najlepszym przypadku straci wspomnienia i zostanie wydalony z misji, a w najgorszym razie zostanie okrzyknięty zdrajcą ludu anielskiego i upadłym aniołem. Jeśli któreś z pary straci wspomnienia, obowiązkiem drugiego jest postarać się mu je przywrócić (...) osiąga się to poprzez oddanie mu jego cennej rzeczy, w której złożył swoje wspomnienia, uczucia i przeżycia." miałam odpowiedź na dwa pytania... jak powinnam pomóc Sky'iowi i czy miał jakiegoś przyjaciela, którego mogła bym poprosić o pomoc. Wcześniej dowiedziałam się też, że anioły mają swoje miejsca na ziemi, można je spotkać przy kaplicach, poświęconych miejscach, cmentarzach i kościołach. Postanowiłam wybrać się do kilku kościołów w okolicy i do każdego świętego lub poświęconego miejsca. Jeśli to miało mi pomóc odnaleźć odpowiedź na moje pytania, to zrobię wszystko... Shein pozwolił mi używać swojego starego roweru, udałam się nim do najbliższego kościoła, wyczekiwałam sposobności by zostać w nim sama i odmawiałam jakąś modlitwę, która przywoływała anielskiego patrona danego kościoła. Byłam do tej pory w ponad dwudziestu kościołach i żaden z tamtejszych aniołów nie wiedział kim jest Sky ani jak odnaleźć jego partnerkę. Udałam się więc do największego kościoła w naszym stanie. Otworzyłam cicho drzwi i weszłam ostrożnie do środka, szłam cicho w kierunku ołtarza rozglądając się przy tym czy nie ma w pobliżu księdza lub gospodyni , którzy mógli by podsłuchać moją rozmowę z aniołem. By anioł mógł pojawić się przed człowiekiem wymagane jest kilka rzeczy po pierwsze : odrobina krwi - która zwiąże anioła na dłużej na ziemi, po drugie : modlitwa - która pozwoli mu usłyszeć ludzkie wołanie, przy tym przywoła go do miejsca którego jest patronem oraz osoba przywołująca musi mieć silne postanowienie oraz głęboko wierzyć w to, że tego anioła zobaczyć. Po tym wszystkim chyba nie było możliwe bym ja nie wierzyła. Wzięłam igłę i nakłułam palec po raz kolejny, wypowiedziałam modlitwę spokojnie... i pozostało mi czekać, aż ktoś odpowie na moją prośbę. Czekałam cierpliwie... krew z palca leciała mi przez chwilę po czym po prostu przestała. Po dwudziestu minutach czekałam nadal, nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek lewej ręki, gdy wstałam i się obróciłam ujrzałam gospodynię tutejszej plebanii, zaczęła mnie ciągnąć w kierunku wyjścia, gdyż o tej godzinie nie wolno było nikomu przychodzić do kościoła jeśli nie prosił o schronienie. Nagle kobieta upadła, uniosłam wzrok a na poręczy piętra gdzie znajdowały się organy siedziała piękna istota, o kruczoczarnych włosach upiętych kucykiem na boku głowy, spiętych piękną spinką z fioletowo różowym kwiatem... skórę miała idealnie białą a oczy szare, spoglądała na mnie z wielką powagą. Po chwili milczenia i wpatrywania się w siebie na wzajem uklękłam i odezwałam się :
- Witaj aniele, patronie tego świętego miejsca. Jestem Aria, i przychodzę do Ciebie z pytaniem. - po wypowiedzeniu tych słów należało zaczekać aż anioł pozwoli ci się odezwać, usłyszałam że się uśmiechnęła po czym jak kot, cicho zeskoczyła przede mnie, anioły były wielce honorne... zaczęła się śmiać..
- Doprawdy jesteś zabawna, gdzie nauczyłaś się tych formułek co ? - schyliła się nade mną, wstałam i spojrzałam jej w oczy
- Więc mogę o coś zapytać ?
- Możesz - powiedziała z założonymi rękami, patrząc mi prosto w oczy, nie odwróciłam wzorku, bo właśnie tego oczekiwała
- Czy znasz anioła o imieniu Sky ?
- Sky ? - spytała zdziwiona, opuściła ręce - Czego nędzna ludzka dziewczyna, może chcieć od Sky'ia ?
- Więc go znasz... nie musisz wiedzieć czego od niego chcę, wystarczy że powiesz mi gdzie znajdę jego towarzyszkę...
- Jeśli odpowiesz na moje pytanie, ja odpowiem na twoje
- Więc jesteśmy w kropce - stwierdziłam, patrzyłam na nią dalej wydawała się zła. Ale chyba znała odpowiedź, nagle otworzyła usta w geście zdziwienia, po czym szybko zakryła usta, podbiegła do mnie i chwyciła moją rękę
- Masz wisiorek prawda ? srebrny krzyżyk ?
- Mam a, bo co ?
- Co za szczęście ! - powiedziała głośno i mnie przytuliła - dziewczyno... ratujesz mi życie, szukałam tego wisiorka od bardzo dawna.
- Szukałaś go bo... ?
- Oh, oczywiście chcę ocalić jego właściciela... mojego partnera, wspomniałaś go wcześniej. Wybacz mi, że byłam nieprzyjemna, ale taka już moja natura ... - sięgnęła po moją torbę, ale ja się odsunęłam
- Nie oddam ci go...
- Jak to ? dlaczego ?
- To ja przywrócę wspomnienia Sky'ia... muszę z nim porozmawiać.
- Po co człowiek ma rozmawiać z aniołem? w sumie... zagadką jest też skąd wiedziałaś jak mnie przyzwać
- O to samo zapytały mnie wszystkie anioły przed Tobą, i każdy po tym jak się dowiedział dał mi jakąś cenną wiedzę. Ty tego nie zrobisz, bo jesteś tą której szukam prawda ?
- Kim jesteś?
- Mówiłam już... mam na imię Aria. Potrzebuję Cię by ocalić Sky'ia... jest jedyną osobą... to znaczy jedynym, który może wiedzieć coś na temat mojej przeszłości
- Sky.. zaginął równo osiemnaście lat temu, nie wiem co robił w tym czasie, ale--
- Osiemnaście lat temu ?! zaginą ... - zastanowiłam się...
- Tak, szukam go od tamtego czasu... do czego mnie potrzebujesz ? - zapytała się patrząc na mnie z ukosa
- Cóż.. sama mam zbyt małą wiedzę by go odnaleźć, ale Ty jako jego partnerka potrafisz wyczuć gdzie on jest prawda ?
- Tak, ale tylko jeśli mam coś co do niego należy...
- Dam ci wisiorek na chwilę byś mogła go odnaleźć, ale musisz przyrzec, że mi go oddasz ...
- Słowo anioła jest święte, obiecuję
- W takim razie proszę... - sięgnęłam po niego do torby, i złożyłam w jej delikatnych, kruchych dłoniach, ona po chwili złożyła ręce i położyła je sobie na klatce... zamknęła oczy, wzięła głębszy oddech i uniosła głowę... wisiorek zaczął silnie świecić w jej dłoniach... blask był tak mocny, że oślepił mnie.
Po chwili anielica oddała mi go i stwierdziła, że nie może dokładnie określić jego miejsca pobytu teraz gdy jest tylko człowiekiem, ale wie mniej więcej gdzie powinnyśmy go szukać. Zgodziła się ze mną współpracować, by odnaleźć Sky'ia... przedstawiła mi się jako Cry, co oznaczało po angielsku płacz... opuściła swój ołtarz i by móc przebywać ze mną na ziemi, musiałam dać jej jakiś przedmiot wypełniony moją krwią, którą ją przyzwałam, a była to mała szklana fiolka, którą kupiłam w sklepie dwie przecznice dalej, napełniłam ją swoją krwią, zawiązałam na rzemyku, a ona nałożyła ją na szyję.
Rozdział V ~ Cry
Nużyło mnie już przewracanie tych wszystkich stron, każda opowieść miała w sobie jakiś inny element, ale każda ten sam wątek. Odnalezienie Sky'ia było moim priorytetem, najważniejszą sprawą... jednak uznałam, że powinnam najpierw zgromadzić informacje na temat kilku spraw za nim zabiorę się za przypominanie mu kim jest na prawdę. Kilka ksiąg mówiło o tym, że anioły często utożsamiają swoje przeżycia i wspomnienia jako przedmioty... pomyślałam od razu o naszyjniku, pisało tam też "anioły działają w parach, kobieta i mężczyzna nigdy inaczej.... miłość dla aniołów, to forma opieki a nie uczucia, które ludzie często zawiązują między sobą. Anioły mają zakaz się zakochiwać w kimkolwiek, ale nie oznacza to, że jest to niemożliwe... jeśli anioł się zakocha w śmiertelnej istocie w najlepszym przypadku straci wspomnienia i zostanie wydalony z misji, a w najgorszym razie zostanie okrzyknięty zdrajcą ludu anielskiego i upadłym aniołem. Jeśli któreś z pary straci wspomnienia, obowiązkiem drugiego jest postarać się mu je przywrócić (...) osiąga się to poprzez oddanie mu jego cennej rzeczy, w której złożył swoje wspomnienia, uczucia i przeżycia." miałam odpowiedź na dwa pytania... jak powinnam pomóc Sky'iowi i czy miał jakiegoś przyjaciela, którego mogła bym poprosić o pomoc. Wcześniej dowiedziałam się też, że anioły mają swoje miejsca na ziemi, można je spotkać przy kaplicach, poświęconych miejscach, cmentarzach i kościołach. Postanowiłam wybrać się do kilku kościołów w okolicy i do każdego świętego lub poświęconego miejsca. Jeśli to miało mi pomóc odnaleźć odpowiedź na moje pytania, to zrobię wszystko... Shein pozwolił mi używać swojego starego roweru, udałam się nim do najbliższego kościoła, wyczekiwałam sposobności by zostać w nim sama i odmawiałam jakąś modlitwę, która przywoływała anielskiego patrona danego kościoła. Byłam do tej pory w ponad dwudziestu kościołach i żaden z tamtejszych aniołów nie wiedział kim jest Sky ani jak odnaleźć jego partnerkę. Udałam się więc do największego kościoła w naszym stanie. Otworzyłam cicho drzwi i weszłam ostrożnie do środka, szłam cicho w kierunku ołtarza rozglądając się przy tym czy nie ma w pobliżu księdza lub gospodyni , którzy mógli by podsłuchać moją rozmowę z aniołem. By anioł mógł pojawić się przed człowiekiem wymagane jest kilka rzeczy po pierwsze : odrobina krwi - która zwiąże anioła na dłużej na ziemi, po drugie : modlitwa - która pozwoli mu usłyszeć ludzkie wołanie, przy tym przywoła go do miejsca którego jest patronem oraz osoba przywołująca musi mieć silne postanowienie oraz głęboko wierzyć w to, że tego anioła zobaczyć. Po tym wszystkim chyba nie było możliwe bym ja nie wierzyła. Wzięłam igłę i nakłułam palec po raz kolejny, wypowiedziałam modlitwę spokojnie... i pozostało mi czekać, aż ktoś odpowie na moją prośbę. Czekałam cierpliwie... krew z palca leciała mi przez chwilę po czym po prostu przestała. Po dwudziestu minutach czekałam nadal, nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek lewej ręki, gdy wstałam i się obróciłam ujrzałam gospodynię tutejszej plebanii, zaczęła mnie ciągnąć w kierunku wyjścia, gdyż o tej godzinie nie wolno było nikomu przychodzić do kościoła jeśli nie prosił o schronienie. Nagle kobieta upadła, uniosłam wzrok a na poręczy piętra gdzie znajdowały się organy siedziała piękna istota, o kruczoczarnych włosach upiętych kucykiem na boku głowy, spiętych piękną spinką z fioletowo różowym kwiatem... skórę miała idealnie białą a oczy szare, spoglądała na mnie z wielką powagą. Po chwili milczenia i wpatrywania się w siebie na wzajem uklękłam i odezwałam się :
- Witaj aniele, patronie tego świętego miejsca. Jestem Aria, i przychodzę do Ciebie z pytaniem. - po wypowiedzeniu tych słów należało zaczekać aż anioł pozwoli ci się odezwać, usłyszałam że się uśmiechnęła po czym jak kot, cicho zeskoczyła przede mnie, anioły były wielce honorne... zaczęła się śmiać..
- Doprawdy jesteś zabawna, gdzie nauczyłaś się tych formułek co ? - schyliła się nade mną, wstałam i spojrzałam jej w oczy
- Więc mogę o coś zapytać ?
- Możesz - powiedziała z założonymi rękami, patrząc mi prosto w oczy, nie odwróciłam wzorku, bo właśnie tego oczekiwała
- Czy znasz anioła o imieniu Sky ?
- Sky ? - spytała zdziwiona, opuściła ręce - Czego nędzna ludzka dziewczyna, może chcieć od Sky'ia ?
- Więc go znasz... nie musisz wiedzieć czego od niego chcę, wystarczy że powiesz mi gdzie znajdę jego towarzyszkę...
- Jeśli odpowiesz na moje pytanie, ja odpowiem na twoje
- Więc jesteśmy w kropce - stwierdziłam, patrzyłam na nią dalej wydawała się zła. Ale chyba znała odpowiedź, nagle otworzyła usta w geście zdziwienia, po czym szybko zakryła usta, podbiegła do mnie i chwyciła moją rękę
- Masz wisiorek prawda ? srebrny krzyżyk ?
- Mam a, bo co ?
- Co za szczęście ! - powiedziała głośno i mnie przytuliła - dziewczyno... ratujesz mi życie, szukałam tego wisiorka od bardzo dawna.
- Szukałaś go bo... ?
- Oh, oczywiście chcę ocalić jego właściciela... mojego partnera, wspomniałaś go wcześniej. Wybacz mi, że byłam nieprzyjemna, ale taka już moja natura ... - sięgnęła po moją torbę, ale ja się odsunęłam
- Nie oddam ci go...
- Jak to ? dlaczego ?
- To ja przywrócę wspomnienia Sky'ia... muszę z nim porozmawiać.
- Po co człowiek ma rozmawiać z aniołem? w sumie... zagadką jest też skąd wiedziałaś jak mnie przyzwać
- O to samo zapytały mnie wszystkie anioły przed Tobą, i każdy po tym jak się dowiedział dał mi jakąś cenną wiedzę. Ty tego nie zrobisz, bo jesteś tą której szukam prawda ?
- Kim jesteś?
- Mówiłam już... mam na imię Aria. Potrzebuję Cię by ocalić Sky'ia... jest jedyną osobą... to znaczy jedynym, który może wiedzieć coś na temat mojej przeszłości
- Sky.. zaginął równo osiemnaście lat temu, nie wiem co robił w tym czasie, ale--
- Osiemnaście lat temu ?! zaginą ... - zastanowiłam się...
- Tak, szukam go od tamtego czasu... do czego mnie potrzebujesz ? - zapytała się patrząc na mnie z ukosa
- Cóż.. sama mam zbyt małą wiedzę by go odnaleźć, ale Ty jako jego partnerka potrafisz wyczuć gdzie on jest prawda ?
- Tak, ale tylko jeśli mam coś co do niego należy...
- Dam ci wisiorek na chwilę byś mogła go odnaleźć, ale musisz przyrzec, że mi go oddasz ...
- Słowo anioła jest święte, obiecuję
- W takim razie proszę... - sięgnęłam po niego do torby, i złożyłam w jej delikatnych, kruchych dłoniach, ona po chwili złożyła ręce i położyła je sobie na klatce... zamknęła oczy, wzięła głębszy oddech i uniosła głowę... wisiorek zaczął silnie świecić w jej dłoniach... blask był tak mocny, że oślepił mnie.
Po chwili anielica oddała mi go i stwierdziła, że nie może dokładnie określić jego miejsca pobytu teraz gdy jest tylko człowiekiem, ale wie mniej więcej gdzie powinnyśmy go szukać. Zgodziła się ze mną współpracować, by odnaleźć Sky'ia... przedstawiła mi się jako Cry, co oznaczało po angielsku płacz... opuściła swój ołtarz i by móc przebywać ze mną na ziemi, musiałam dać jej jakiś przedmiot wypełniony moją krwią, którą ją przyzwałam, a była to mała szklana fiolka, którą kupiłam w sklepie dwie przecznice dalej, napełniłam ją swoją krwią, zawiązałam na rzemyku, a ona nałożyła ją na szyję.
środa, 2 lipca 2014
3 lipca 2014 r. 01:26 - urodzinki ♥
Rozdział IV ~ Pozornie pierwsze spotkanie
Wyszłam z budynku przez okno mojego pokoju, nie miałam planu gdzie pójdę i co zrobię najpierw, ale musiałam się uwolnić od opiekunów i mieć wolność oraz swobodę. Udałam się na dworzec, weszłam do środka budynku i usiadłam w najciemniejszym rogu tego wielkiego pomieszczenia, byłam zmęczona i chciałam się przespać, narzuciłam kaptur na głowę i skuliłam się opierając głowę o torbę podróżną. Śnił mi się tata, jak grał koncert... z samego rana obudził mnie jakiś szmer, pomyślałam że to wiatr dlatego nawet nie otworzyłam oczu. Nagle coś mnie dotknęło w czoło, jak otworzyłam oczy zobaczyłam przed sobą czarnowłosego chłopaka, który mi się przyglądał...
- co tu robisz ? - spytał odgarniając mi włosy z oczu, był taki śliczny .. .
- cóż..
- jesteś może głodna ? - kiedy o to zapytał brzuch zaburczał mi tak głośno, myślałam że spalę się ze wstydu
- haha, rozumiem że tak. Pozwól, że zaproszę Cię na burgera do Mc. Donalda.
- nie mogę...
- to nie było pytanie - uśmiechną się i zabrał moje torby, uśmiechnęłam się do niego mając nadzieję, że tego nie widział
- widziałem - powiedział jakby czytał mi w myślach
- dziękuję
Wyszliśmy ze stacji i poszliśmy najpierw do jego auta, jeszcze się sobie nie przedstawialiśmy, ale.. nie chciałam jakoś mówić nic pierwsza. Wsiedliśmy do auta, całą drogę ani ja ani on nic nie powiedzieliśmy. Dotarliśmy tam i zamówiliśmy po hamburgerze i małej coli.
- Mam na imię Shein
- Jestem Aria
- Uciekłaś z domu ?
- Nie mam domu
- No teraz racja, nie masz... więc co się stało ? nikt bez powodu nie nocuje na dworcu z torbami
- Cóż, to długa historia...
- Mam dużo czasu, mam wolne od uczelni także.. możesz opowiedzieć, jeśli chcesz oczywiście
- Nie lubię mówić zbyt dużo o sobie..
- Wybacz, taki już jestem wścibski - uśmiechną się - co masz zamiar teraz robić ?
- Musze kogoś odnaleźć
- Rodzina ?
- Nie
- Przyjaciel ?
- Chyba... tak można go nazwać
- Rozumiem, masz gdzie przenocować ?
- Dworzec ?
- Normalne miejsce
- Nie mam żadnych pieniędzy
- Więc zostań u mnie
- Nie mogę zostać u faceta którego dopiero co poznałam
- Mam duży dom, jestem sam i przez większość dnia mnie nie ma. Po za tym Rocky potrzebuje opieki
- Proponujesz mi nocleg za prace ?
- Jeśli tak to postrzegasz, to chyba tak... może chamsko to brzmi, ale nie czuł bym się dobrze zostawiając Cię bez żadnej pomocy
- Mówisz, że nie ma cię w domu często ?
- Owszem, dużo przesiaduje na uczelni a potem pracuję... z domu wychodzę około dziesiątej rano a wracam o ósmej wieczorem
- A Rocky to ?
- Mój kot
- Lubię koty - kompletnie nie wiedziałam co mam mówić
- To świetnie, zgodzisz się? proszę...
- Skoro nalegasz.. ale mam jeden warunek
- Co tylko zechcesz
- Będę mogła mieć własny pokój ? i... stu procentową prywatność ?
- Oczywiście, dam ci klucz od pokoju. Mieszkam sam w rodzinnym domu, moi rodzice wyjechali... właściwie uciekli ode mnie więc spokojnie
- Jak to uciekli ?
- Można to porównać z zostawieniem w domu dziecka
- Znam to
- Na prawdę ?
- Nawet zbyt dobrze...
- Miałem 3 latka gdy wyjechali. Nigdy ich nie widziałem więcej, zostałem z ciocią... nie mogła mieć swoich dzieci więc mnie wychowała, zmarła rok temu...
- Współczuję, ja nie znałam matki, a ojciec .. zostałam porwana i nie widziałam go więcej
- Porwana ?! - wrzasną na cały lokal, aż podskoczyłam, wszyscy się na nas spojrzeli, ale za chwilę wrócili do swojego jedzenia
- nie wrzeszcz !
- Przepraszam, ale jak to porwana ? - powiedział ciszej
- Tego próbuję się dowiedzieć. Muszę odnaleźć chłopaka o imieniu Sky, który znalazł mnie porzuconą w lesie...
- To... straszne
- Dowiedziałam się o tym parę dni temu...
- Współczuję ci... teraz tym bardziej chcę Ci pomóc
- Dziękuję Ci, ale nie sądzisz że nie powinieneś ufać komuś takiemu jak ja ?
- Komuś takiemu jak ty czyli co ? ładnej dziewczynie, o ślicznych zielonych oczach ... która uciekła skądś i poszukuje przyjaciela, który może wiedzieć coś o jej przeszłości ?
- Mnie ? z czego niby. Nie mam nic cennego, prócz Rock'yego ...
- Kochasz tego kota co ? - uśmiechnęłam się
- Mam cię !
- Na czym ? - zdziwiłam się
- Uśmiechnęła się do mnie...
- Tak Cię to cieszy ?
- Zawsze mnie cieszy czyjś uśmiech , "każdy uśmiech jest cenny" tak mawiała ciocia
- Rozumiem
- Znowu
- Haha : D
Po tej rozmowie zaczęliśmy się po prostu z siebie śmiać, nigdy nie czułam się swobodnie w towarzystwie kogoś mniej więcej w moim wieku, Shein był słodki, miły i zabawny... gdy jechaliśmy do jego domu, okazało się, że uwielbiamy tę samą muzykę i przez całą drogę razem śpiewaliśmy nasze ulubione kawałki... pierwszy raz czułam się naprawdę wolna i choć trochę zrozumiana, to było fantastyczne uczucie... gdy dotarliśmy na miejsce Shein wysiadł z samochodu i podbiegł pod drzwi, rozłożył ręce i krzykną "witaj w nowym domu Ario ! " przy nim mogłam a nawet chciałam się ciągle uśmiechać.
- Wiesz... czasem wpada do mnie znajomy. Ostatnio miał wypadek i.. niezbyt się jeszcze otrząsną, nie zdziw się jak zrobi coś dziwnego dobrze ?
- Okej. Który pokój jest mój ?
- Wybierz, który chcesz... mam trzy, jeden mój i dwa wolne...
- Hm.. - weszłam na górę jeden pokój miał wielkie okno z szerokim parapetem a drugi wielki balkon, wybrałam ten z oknem, rozłożyłam tam swoje torby na łóżku, które tam stało. Pokój był w pełni wyposażony we wszystko czego można by pragnąć, miałam nawet własną łazienkę. - wezmę ten na końcu korytarza
- Okej.. co zjemy na kolacje ? nie ma nic w lodówce ...
- Pojedźmy do sklepu ?
- Dobry pomysł
Wsiedliśmy do samochodu, Rocky odprowadził nas do drzwi po czym wrócił spać na swoim ulubionym fotelu. *Od miejsca zamieszkania Sheina do najbliższych sklepów był kawałek drogi, on opowiedział mi o swojej cioci i jego dotychczasowemu życiu dowiedziałam się, że studiuje psychologię... ja opowiedziałam mu o swoich przeżyciach, oczywiście pominęłam historię o aniele, pamiętniku i wisiorku .... Gdy wróciliśmy jakiś facet stał przed drzwiami domu. Shein wysiadł i o coś pytał gościa, po chwili ten obcy odwrócił się w moją stronę i patrzył się jak wryty... ja też byłam zaskoczona, wyglądał dokładnie jak Sky.... nie wiedziałam co powinnam powiedzieć.
anime ♥
Rozdział IV ~ Pozornie pierwsze spotkanie
Wyszłam z budynku przez okno mojego pokoju, nie miałam planu gdzie pójdę i co zrobię najpierw, ale musiałam się uwolnić od opiekunów i mieć wolność oraz swobodę. Udałam się na dworzec, weszłam do środka budynku i usiadłam w najciemniejszym rogu tego wielkiego pomieszczenia, byłam zmęczona i chciałam się przespać, narzuciłam kaptur na głowę i skuliłam się opierając głowę o torbę podróżną. Śnił mi się tata, jak grał koncert... z samego rana obudził mnie jakiś szmer, pomyślałam że to wiatr dlatego nawet nie otworzyłam oczu. Nagle coś mnie dotknęło w czoło, jak otworzyłam oczy zobaczyłam przed sobą czarnowłosego chłopaka, który mi się przyglądał...
- co tu robisz ? - spytał odgarniając mi włosy z oczu, był taki śliczny .. .
- cóż..
- jesteś może głodna ? - kiedy o to zapytał brzuch zaburczał mi tak głośno, myślałam że spalę się ze wstydu
- haha, rozumiem że tak. Pozwól, że zaproszę Cię na burgera do Mc. Donalda.
- nie mogę...
- to nie było pytanie - uśmiechną się i zabrał moje torby, uśmiechnęłam się do niego mając nadzieję, że tego nie widział
- widziałem - powiedział jakby czytał mi w myślach
- dziękuję
Wyszliśmy ze stacji i poszliśmy najpierw do jego auta, jeszcze się sobie nie przedstawialiśmy, ale.. nie chciałam jakoś mówić nic pierwsza. Wsiedliśmy do auta, całą drogę ani ja ani on nic nie powiedzieliśmy. Dotarliśmy tam i zamówiliśmy po hamburgerze i małej coli.
- Mam na imię Shein
- Jestem Aria
- Uciekłaś z domu ?
- Nie mam domu
- No teraz racja, nie masz... więc co się stało ? nikt bez powodu nie nocuje na dworcu z torbami
- Cóż, to długa historia...
- Mam dużo czasu, mam wolne od uczelni także.. możesz opowiedzieć, jeśli chcesz oczywiście
- Nie lubię mówić zbyt dużo o sobie..
- Wybacz, taki już jestem wścibski - uśmiechną się - co masz zamiar teraz robić ?
- Musze kogoś odnaleźć
- Rodzina ?
- Nie
- Przyjaciel ?
- Chyba... tak można go nazwać
- Rozumiem, masz gdzie przenocować ?
- Dworzec ?
- Normalne miejsce
- Nie mam żadnych pieniędzy
- Więc zostań u mnie
- Nie mogę zostać u faceta którego dopiero co poznałam
- Mam duży dom, jestem sam i przez większość dnia mnie nie ma. Po za tym Rocky potrzebuje opieki
- Proponujesz mi nocleg za prace ?
- Jeśli tak to postrzegasz, to chyba tak... może chamsko to brzmi, ale nie czuł bym się dobrze zostawiając Cię bez żadnej pomocy
- Mówisz, że nie ma cię w domu często ?
- Owszem, dużo przesiaduje na uczelni a potem pracuję... z domu wychodzę około dziesiątej rano a wracam o ósmej wieczorem
- A Rocky to ?
- Mój kot
- Lubię koty - kompletnie nie wiedziałam co mam mówić
- To świetnie, zgodzisz się? proszę...
- Skoro nalegasz.. ale mam jeden warunek
- Co tylko zechcesz
- Będę mogła mieć własny pokój ? i... stu procentową prywatność ?
- Oczywiście, dam ci klucz od pokoju. Mieszkam sam w rodzinnym domu, moi rodzice wyjechali... właściwie uciekli ode mnie więc spokojnie
- Jak to uciekli ?
- Można to porównać z zostawieniem w domu dziecka
- Znam to
- Na prawdę ?
- Nawet zbyt dobrze...
- Miałem 3 latka gdy wyjechali. Nigdy ich nie widziałem więcej, zostałem z ciocią... nie mogła mieć swoich dzieci więc mnie wychowała, zmarła rok temu...
- Współczuję, ja nie znałam matki, a ojciec .. zostałam porwana i nie widziałam go więcej
- Porwana ?! - wrzasną na cały lokal, aż podskoczyłam, wszyscy się na nas spojrzeli, ale za chwilę wrócili do swojego jedzenia
- nie wrzeszcz !
- Przepraszam, ale jak to porwana ? - powiedział ciszej
- Tego próbuję się dowiedzieć. Muszę odnaleźć chłopaka o imieniu Sky, który znalazł mnie porzuconą w lesie...
- To... straszne
- Dowiedziałam się o tym parę dni temu...
- Współczuję ci... teraz tym bardziej chcę Ci pomóc
- Dziękuję Ci, ale nie sądzisz że nie powinieneś ufać komuś takiemu jak ja ?
- Komuś takiemu jak ty czyli co ? ładnej dziewczynie, o ślicznych zielonych oczach ... która uciekła skądś i poszukuje przyjaciela, który może wiedzieć coś o jej przeszłości ?
- A co gdybym kłamała i chciała cię okraść?
- Mnie ? z czego niby. Nie mam nic cennego, prócz Rock'yego ...
- Kochasz tego kota co ? - uśmiechnęłam się
- Mam cię !
- Na czym ? - zdziwiłam się
- Uśmiechnęła się do mnie...
- Tak Cię to cieszy ?
- Zawsze mnie cieszy czyjś uśmiech , "każdy uśmiech jest cenny" tak mawiała ciocia
- Rozumiem
- Znowu
- Haha : D
Po tej rozmowie zaczęliśmy się po prostu z siebie śmiać, nigdy nie czułam się swobodnie w towarzystwie kogoś mniej więcej w moim wieku, Shein był słodki, miły i zabawny... gdy jechaliśmy do jego domu, okazało się, że uwielbiamy tę samą muzykę i przez całą drogę razem śpiewaliśmy nasze ulubione kawałki... pierwszy raz czułam się naprawdę wolna i choć trochę zrozumiana, to było fantastyczne uczucie... gdy dotarliśmy na miejsce Shein wysiadł z samochodu i podbiegł pod drzwi, rozłożył ręce i krzykną "witaj w nowym domu Ario ! " przy nim mogłam a nawet chciałam się ciągle uśmiechać.
- Wiesz... czasem wpada do mnie znajomy. Ostatnio miał wypadek i.. niezbyt się jeszcze otrząsną, nie zdziw się jak zrobi coś dziwnego dobrze ?
- Okej. Który pokój jest mój ?
- Wybierz, który chcesz... mam trzy, jeden mój i dwa wolne...
- Hm.. - weszłam na górę jeden pokój miał wielkie okno z szerokim parapetem a drugi wielki balkon, wybrałam ten z oknem, rozłożyłam tam swoje torby na łóżku, które tam stało. Pokój był w pełni wyposażony we wszystko czego można by pragnąć, miałam nawet własną łazienkę. - wezmę ten na końcu korytarza
- Okej.. co zjemy na kolacje ? nie ma nic w lodówce ...
- Pojedźmy do sklepu ?
- Dobry pomysł
Wsiedliśmy do samochodu, Rocky odprowadził nas do drzwi po czym wrócił spać na swoim ulubionym fotelu. *Od miejsca zamieszkania Sheina do najbliższych sklepów był kawałek drogi, on opowiedział mi o swojej cioci i jego dotychczasowemu życiu dowiedziałam się, że studiuje psychologię... ja opowiedziałam mu o swoich przeżyciach, oczywiście pominęłam historię o aniele, pamiętniku i wisiorku .... Gdy wróciliśmy jakiś facet stał przed drzwiami domu. Shein wysiadł i o coś pytał gościa, po chwili ten obcy odwrócił się w moją stronę i patrzył się jak wryty... ja też byłam zaskoczona, wyglądał dokładnie jak Sky.... nie wiedziałam co powinnam powiedzieć.

anime ♥
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)