10 lipca 2014 r. 00:40
Rozdział VIII ~ Uśmiech ☻
Po dotarciu do Simons, zakwaterowaliśmy się w najbliższym hotelu. Ja oczywiście miałam siedzieć w pokoju i ciągle kuć zaklęcia i wszystko inne, z Cry nie zamieniłam ani słowa od tamtej rozmowy. Shein ciągle milczy i jedyne co powtarza to to , że tak właśnie miało się stać, od wtedy... jedyne co widziałam na jego twarzy to ból. Poprosiłam by Shein opisał mi trochę rodziców... powiedział, że mama była blondynką i miała piękne duże zielone oczy, była drobną kobietą... zaś tata miał czarne włosy i brązowe oczy... i był umięśniony co za tym szło ? silny. Opowiedział mi o zainteresowaniach moich rodziców, wprawdzie anioły nie różniły się zbytnio od ludzi, prócz magią i pewnymi surowymi zasadami, mieli te same uczucia i pokusy co ludzie... ale tylko niewielka część aniołów dawała się im ponieść. Zdaniem niektórych należenie do rodu Eterpe to hańba, oznaczająca wieczny wstyd i piętno grzechu. A zdaniem innych, bycie członkiem jej rodu to chwała ukazująca nieskazitelną dobroć boga, wobec jego dzieci. Zastanawiało mnie to, kim był Bóg ... i czy kiedyś go ujrzę. Dni mijały a Shein i Cry szukali czarownika... pewnego dnia, siedziałam na krześle na tarasie i obserwowałam dwie wiewiórki bawiące się w ogrodzie niżej. Obok hotelu była wielka rezydencja a nasz taras wystawał akurat na ich ogród, codziennie bawiła się w nim drobna dziewczynka... o blond włosach, czasem bawiła się tam z swoim psem, czasem pływała w basenie a czasem śpiewała. Tamtego dnia gdy bawiły się w ich ogrodzie wiewiórki, usłyszałam pisk szczęścia... po głosie poznałam, że to właśnie tamta dziewczyna. Nie interesowało mnie zbytnio co robiła, bo była człowiekiem... ale, jej głos był na prawdę piękny, a to jak się poruszała... wyglądała czasem jak porcelanowa baletnica mająca się za chwilę rozpaść. Po chwili do ogrodu przez główną bramę wszedł mężczyzna w jasnej białej koszuli z czarnym kapeluszem na głowie... drobna baletnica wybiegła z tarasu domu i z impetem rzuciła się na mężczyznę, pod wpływem uderzenia spadł kapelusz z jego głowy, obrócił się z nią parę razy aż w końcu posadził ją na ziemi... wtedy doznałam totalnego szoku, Shein i Cry jak głupi szukali czarownika mogącego odnaleźć Sky'ia a przecież mieli mnie.. tylko ja mogłam wyczuć jego energię na tyle dobrze by stwierdzić, że to na pewno on. Patrzyłam na niego oszołomiona, nie powinien mnie zauważyć, ale rozejrzał się po ogrodzie aż w końcu spojrzał na mnie... patrzyliśmy sobie w oczy przez dłuższą chwilę, drobna blondyneczka tuliła się i skakała wokół niego z radości, że go widzi... a on patrzył na mnie, wyglądał... jakby był zaskoczony. Po chwili dziewczyna objęła jego twarz swoimi delikatnymi dłońmi :
- Braciszku ! braciszku ! - krzyczała, ale on nadal patrzył na mnie.. nie potrafiłam się ruszyć, miałam wrażenie że jeśli to zrobię, on zniknie i okaże się to wszystko iluzją, machną do mnie ręką i uśmiechną się... z tym wyrazem twarzy nie wyglądał jak anioł pragnący wybaczenia i niemogący dotrzymać obietnicy złożonej drogim przyjaciołom. - Jason słuchasz mnie ?! na co Ty tak patrzysz ? - obróciła się parę razy... nie chciałam by mnie dostrzegła, więc się ukryłam...
- Chyba ujrzałem anioła... - powiedział po czym chwilę się zaśmiał, słysząc to po prostu nie mogłam się nie zaśmiać.. usłyszał to
- Masz piękny śmiech, aniele... - zatkałam usta ręką, to był on.. to na pewno Sky. Ucieszyły mnie jego słowa...
/To ty jesteś aniołem\ pomyślałam po czym, wyjrzałam ostrożnie zza murku tarasu... szedł z drobną baletnicą w kierunku domu...
- Nie mam pojęcia do kogo mówiłeś, braciszku... ale jak zwykle musiałeś być strasznie uroczy.. - miała racje, był uroczy, gdy się uśmiechał... i mówił takie rzeczy. Potrafiłam czuć do niego sympatię, ale tylko dlatego, że był jednym z nas... wtedy, pomyślałam... co jeśli gdy oddam mu wspomnienia to zapomni o tym. Postanowiłam zaczekać i spytać o to Sheina gdy wróci.
Cry wróciła wcześniej... przeszła przed moim łóżkiem i usiadła na swoim... przyglądała mi się jak kot polujący na mysz. Ja przeglądałam księgę z zaklęciami... umiałam już kilka, bardzo prostych. Po kilku godzinach, wieczorem... wrócił Shein, widać było że był wykończony
- Witaj, wujku... - zaśmiałam się, padł na łóżko bezsilny, wziął głęboki oddech, zamkną oczy i uśmiechną się...
- Jaki wujku ? :D
- Tak sobie żartuję. Chciałam Cię o coś zapytać...
- Pytaj.. - powiedział siadając... przysiadłam za nim i zaczęłam masować mu plecy, by mógł się odprężyć
- Powiedz... gdy anioł odzyskuje wspomnienia to... dotychczasowe przeżycia zapomina ?
- Masz na myśli, okres bycia człowiekiem ?
- Właśnie...
- Zależy w jakim stopniu utracił pamięć, ale w większości dotychczasowych przypadków.. każdy pamiętał co przeżył - ucieszyło mnie to
- Muszę ci coś powiedzieć w takim razie...
- Słucham - powiedział odwracając się, usiadłam obok niego... i patrzyłam na swoje ręce
- Dziś gdy was nie było siedziałam na trasie.. i jak zawsze, obserwowałam mieszkającą w tej rezydencji dziewczynę ...
- Pamiętam.. baletnica tak ?
- Tak. Wyjaśniło się dlaczego nie mogłam wyczuć tutaj energii Sky'ia...
- Dlaczego ? i co ma z tym wspólnego dziewczyna ?
- Zaraz do tego dojdę. Nie czułam Sky'ia, bo go tutaj nie było... wtedy gdy Cry go namierzała faktycznie musiał tu być, ale potem wyjechał... dziś właśnie tak jak mówiłam, przyglądałam się pięknemu ogrodowi tamtej dziewczyny, gdy nagle usłyszałam jak pisnęła ze szczęścia... wybiegła do ogrodu, a do niego przez główną bramę wszedł mężczyzna... przywitali się i tak dalej... w końcu ujrzałam jego twarz. Wyglądał identycznie jak Sky... w dodatku, nie powinien mnie dostrzec, siedziałam bez ruchu na tarasie i jedynie moje oczy wystawały nad czubkiem murku, musiał wyczuć moją energię, bo... nagle rozejrzał się po ogrodzie aż wbił wzrok we mnie... wiem, że chcecie mieć stu procentową pewność, że on to on, bo inaczej możemy zawalić całą sprawę... ale ja mogę was zapewnić, że to właśnie Sky. Nie mogę pomylić go z nikim innym.
- I jesteś pewna na swoją moc, że to on ?
- Tak na pewno, w dodatku jak na ironię losu powiedział "Chyba zobaczyłem anioła"
- Poważnie tak powiedział na twój widok ? - zadrwiła ze mnie Cry, ponieważ wściekała się o to, że ją ignorujemy
- Cicho bądź, nikt do Ciebie nic nie mówił - powiedziałam, po czym wróciłam wzrokiem do Sheina
- Co Ty na to ?
- To... naprawdę wielkie szczęście, że... jest tak blisko nas. A skoro już mu się spodobałaś, to to wykorzystamy... Wiesz co powinnaś zrobić prawda ?
- Oczywiście. Wisiorek mam cały czas przy sobie, mogę mu go przekazać dopiero wtedy gdy zacznie podejrzewać, że coś jest nie tak z jego pochodzeniem i wspomnieniami... by do tego doprowadzić muszę go poznać i drążyć jego przeszłość oraz wspominać czasem o sprawach, które były kluczowymi sprawami w jego poprzednim życiu. Ale pomyślałam jeszcze o czymś...
- Widzę, że odrobiłaś lekcje. To świetnie, co to za coś ?
- Skoro Sky uwielbiał czarować, bo uwielbiał prawda ?
- Uwielbiał ? on to kochał, jego ulubiona sztuczka to rozkwitający kwiat z płatku śniegu... - wtrąciła Cry
- Uwielbiał... - przytakną Shein
- W takim razie, poznam go i postaram się... pokazać mu nieco magii, ale najpierw upewnię się, że nikomu nie zdradzi mojego małego talentu. Co myślisz ?
- To... dobry pomysł, drastyczny i trochę niebezpieczny... ale dobry. Jednak wiesz, uważaj.. kiedy będziesz to robić
- Wiem, wiem. Postaram się ... zrobić to jak najlepiej, ale.. jest coś.
- Co takiego ?
- No bo... on nie może mnie z wami zobaczyć...
- Wstydzisz się ? - powiedziała śmiejąc się Cry
- Nieee - powiedziałam patrząc na nią - chodzi o to, że... chcę by najpierw przypomniał sobie wszystko o mnie, nie chcę stracić szansy...
- Zauważyłaś Aria, że za każdym razem.. dowiadujesz się czegoś nowego o swoim życiu, a stare cele i mniemana przeszłość się zmienia ? - powiedziała Cry przeglądając jakąś gazetkę
- To dlatego, że każdy dodaje swoje pięć groszy do historyjki... tak jak Ty - Shein się zaśmiał...
- Okej okej. Załatwione... wcale nie musi wiedzieć, że mieszkamy razem, po za tym... jeśli Tobie nie uda się przywrócić mu wspomnień, pomoże nam czarodziej, którego znalazłem...
- Postaram się by nie był potrzebny .. zacznę jutro : D
Wkrótce po tym, Shein zasnął... a Cry ślęczała nadal nad książkami, ja poszłam wziąć prysznic... a z okna łazienki widać było pokój Sky'ia.. to znaczy Jasona... bo tak miał na imię jako człowiek.. miał wielkie okno w pokoju więc, praktycznie wszystko było widać. Szedł w rozpiętej koszuli , chyba brał wcześniej prysznic, poprawił swoje piękne włosy i rzucił się na łóżko... skorzystałam z zaklęcie, którego nauczył mnie Shein... wymówiłam je i wtedy mogłam usłyszeć, przez chwilę, co myśli Sky... "dzisiejszy dzień był szalony, i ta dziewczyna na tarasie, mam nadzieję, że jeszcze ją zobaczę... jest interesująca i-" nie mogłam usłyszeć co myślał dalej.. ale.. wystarczyło mi to, że pragnie znów mnie zobaczyć. Zanurzyłam się w ciepłej wodzie ...
"Dzisiejszy dzień był szalony, i ta dziewczyna na tarasie, mam nadzieję, że jeszcze ją zobaczę... jest interesująca i ...... znajoma" poczułem ból w okolicach serca, przed oczami mignęły mi jakieś obrazy, pióra, dziecko i kobieta... która krzyczała "opiekuj się Arią !! " ... zerwałem się z łóżka, do pokoju wbiegła Beatrise...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz