Ohime sama

Ohime sama
Na końcu zaświatów ~ ♥ Miłego czytania...

środa, 9 lipca 2014

09 lipca 2014 r.  21:54

Rozdział VII ~ Rodzice 

Czekała nas długa droga, Shein prowadził... a ja i Cry na tyłach wana siedziałyśmy i próbowałyśmy zaklęć, chyba miałam do tego naturalny talent, bo za każdym razem mi się udawało... gorzej było z ich zapamiętaniem... język aniołów był strasznie trudny, a pismo to już w ogóle... ja jako człowiek wychowany przez niemalże 18 lat na ziemi, musiałam uczyć się trudnego języka aniołów, ich pisma... obowiązków archanioła, godnego zachowania przed najwyższym i tak dalej. Cry nie dawała mi chwili spokoju, na zewnątrz zaczynało robić się co raz cieplej a ona kazała mi się uczyć. Jedyne co do mnie mówiła to "znasz to... a czy pamiętasz tamto"... wiedziałam, że zależy jej bym dała temu wszystkiemu radę, ale przy wszystkim też była granica. Nadal byłam człowiekiem... który łatwo się zniechęca i szybko traci zainteresowanie czymś co nie przynosi frajdy i radości... jednak, mocno się z nią zaprzyjaźniłam.. byłą dobrą , miłą i uczciwą osobą... z normalnymi ludźmi nigdy nie mogłam złapać dobrego kontaktu... a na przykład z Sheinem od razu zaczęłam się dobrze dogadywać, tak samo z Cry... gdy ją o to zapytałam (dlaczego tak jest) powiedziała mi, że najprawdopodobniej nie widziałam w ludziach przyjaciół bo nie czułam w nich tej samej energii co w sobie, nie zrozumiałam, ale powiedziała że to tak jak u ludzi z szukaniem przyjaciół... zaprzyjaźniasz się z tymi z którymi dobrze się dogadujesz i dobrze się z nimi czujesz... ludzie nie wiedzą o tym ale tak jak anioły wyczuwają w sobie te samą energię... anioły jednak robią to świadomie, a ludzie nie. Shein często stawał po mojej stronie i zmuszał Cry by mi nieco odpuściła... w czasie drogi kilka razy zatrzymaliśmy się by się wykąpać w morzu, było wspaniale... widzieć Sheina uśmiechniętego mimo, że dotknęła go taka tragedia z powodu mnie i mojego pochodzenia, szczęście na jego twarzy było dla mnie ważne. Pewnego razu gdy zrobiliśmy sobie przerwę, Shein wrzucił Cry do wody... wściekła wynurzyła się i cisnęła w niego jakimś zaklęciem po czym sam wpadł do wody, ochlapałam Cry a potem ona mnie, po czym przyłączył się do nas Shein... było wspaniale bawić się razem, chwile pełne szczęścia... z przyjaciółmi, to wszystko czego potrzebowałam by żyć. Byliśmy blisko Simons, miasteczka gdzie najprawdopodobniej znajdował się Sky... jednak by go znaleźć i że tak dziwnie to ujmę nie spłoszyć, potrzebowaliśmy czarownika lub czarownicy by pomogli nam dokładnie określić, który to na pewno Sky i w jakim stopniu stracił wspomnienia.. mógł też stracić tylko ich część i teraz jako człowiek, myśleć że to były tylko sny... lub całkowicie czyli stał się po prostu człowiekiem, wtedy trudniej by było oddać mu wspomnienia tak by w nie uwierzył... można pomyśleć "uwierzy jak zobaczy swoje skrzydła"... nie można od tak wystawić skrzydeł, z tego co mówiła mi Cry... trzeba je poczuć i chcieć je pokazać, więc nie było to proste, zwłaszcza dla mnie -,-  Wierzyłam, chciałam je widzieć i pokazać, ale moja anielska energia nie mogła się skupić.
- Więc powtórz jeszcze raz zaklęcie...
- Nie chce mi się.. proszę Cię Cry... daj mi odetchnąć, JA NADAL JESTEM TYLKO CZŁOWIEKIEM...
- Ty myślisz, że jesteś człowiekiem... i po prostu szukasz wymówek by nie pracować, nie chcesz uratować Sky'ia ?
- Nie szantażuj mnie z łaski swojej, chce uratować go i dobrze o tym wiesz... po prostu ja...
- Nie chcesz zaakceptować kim jesteś... przeraża Cię perspektywa wiecznego życia i dzierżenia na barkach tak wielkiej odpowiedzialności ?
- Skąd wiesz ? - Shein czasem mówił takie rzeczy jakby czytał mi w myślach
- Twoja mama powiedziała to samo... "nie mogę zaakceptować tego kim jestem, nie chcę być kimś takim... odpowiedzialność spoczywająca na moich plecach jest zbyt ciężka bym mogła udźwignąć ją sama... a wieczne życie ? po co mi one gdy nie możemy być razem ?" to powiedziała twoja mama swojemu wybrankowi, przy tym memu bratu, kiedy jej matka powiedziała jej, że niedługo odziedziczy moc archanioła... mimo, że możemy żyć wiecznie, większość z nas kończy swe życie samodzielnie, ponieważ... ma dość.
- Chwila... moim ojcem był twój brat ? - totalny szok przeżyłam jak to usłyszałam, Cry spojrzała na mnie smutno
- Tak... cóż, brat Sheina .. Rey. Stał się upadłym aniołem... ale twoja mama się w nim zakochała, a on w niej... twoja babcia Morena nie chciała zaakceptować ich związku.
- Nie o to pytam... jakim cudem Shein ma brata ? przecież anioły..
- Tak, nie możemy się zakochiwać... ale czasem niektórzy łamią te zasadę i po prostu wszystko dzieje się siłą rzeczy. Matka Sheina uwiodła pewnego anioła i narodził się najpierw Rey... kilka lat potem z tego samego związku urodził się Shein na jedno złamanie tej zasady rada przymknęła oko, ale na drugi raz już nie mogła... i zgładzono rodziców Sheina i Rey'a. Rey zaopiekował się Sheinem i go wychował...
- Czyli... na przykład Ty możesz mieć kilka set lat ?
- Tak.
- Wow, ale... co się stało z tatą(?) ?
- Cóż... jako wybranek twojej mamy nie mógł zostać zgładzony za swoje postępki... w prawdzie wszystko robił dla dobrobytu twojego i Evelyn, ale rada nie mogła na to patrzeć. W końcu po twoich narodzinach Evelyn i Rey byli tacy szczęśliwi, nie chcieli dla Ciebie tego samego losu co spotkało twoją mamę, chcieli Cię ochronić i... zesłali Cię z Sky'iem na ziemię... on, on miał Cię umieścić w miejscu gdzie uzna to za dobre. Po paru dniach właśnie... doszło do incydentu z jaskinią i... twoja mama zaginęła. A twojego ojca schwytano i w nieznany nikomu sposób ukarano go za wszystko co do tej pory zrobił ..
- Czyli... - byłam wstrząśnięta - Czyli rada... go zabiła ?
- Uspokój się, Cry przestań...
- Tak - odpowiedziała mi patrząc na swoje kolana
- DOSYĆ - krzykną Shein, zatrzymał samochód i podszedł do mnie...
- Uspokój się Aria, uspokój się... - powiedział i przytulił mnie - nie możesz nienawidzić rady za to co zrobiła... to był ich obowiązek. Sam najwyższy rozkazał im go zgładzić, sama rada nie chciała tego robić ze względu na tragedię Evelyn i ze względu na Ciebie, rada chciała żebyś miała chociaż ojca... ale nie mogli się sprzeciwić woli najwyższego... po za tym, Rey zrobił na prawdę wiele strasznych i niewybaczalnych rzeczy, za nim poznał twoją mamę...
/nie mogłam się uspokoić, tak wiele się stało i to przeze mnie\
- Nie wiedziałam, że tak to było... przecież myślano, że zamordował Arie i uciekł ... a wiedźma w jaskini to jego sprawa...
- Cry... ty sugerujesz się tym, co słyszałaś... ale ja tam byłem. Widziałem co stało się Evelyn, widziałem jak zabierali Rey'a , widziałem jak z bólem oddają Arie w ręce Sky'ia... widziałem ich cierpienie.... wszystko było po to by ona mogła normalnie żyć, chcieli przełamać przeznaczenie. Ale... ale ich idea się nie spełniła. Sky.... postanowił ją uczyć
- Ale moment.. dlaczego Sky miał ją zabrać, dlaczego nie dali jej Tobie ?
- Nie musisz wiedzieć wszystkiego...
- Muszę.
- Wcale nie. Lepiej... Ario prześpij się proszę... nie myśl o tym, stało się wiele rzeczy i .. pamiętaj tylko, że to nie twoja wina. Tak musiało być, a Ty Cry... daj jej już spokój, niech odpocznie... - Shein wrócił za kierownice
- Wybacz.. nie chciałam - powiedziała Cry, siadając na przednim siedzeniu
Położyłam się i wkrótce zasnęłam. Nie wiedziałam jak wyglądała mama ani tata... nie umiałam też swobodnie tak ich nazywać. Powiedziano mi wiele rzeczy, że byłam porwana i tak dalej.. ale to wszystko było kłamstwem bym nie dowiedziała się za szybko tego kim jestem na prawdę. Mama i tata zadali sobie wiele trudu bym mogła żyć jak człowiek, krótko ale szczęśliwie... jednak ich marzenie się nie spełniło. Pomyślałam, sobie że.. gdyby było po wszystkim... gdybym pomogła Sky'iowi... gdybym znalazłam wiedźmy i je zniszczyła, gdybym zakończyła ród archaniołów... mogła bym poprosić Sky'ia by odebrał moje wspomnienia i... pozwolił mi żyć jak człowiek ? chciałam spełnić ostatnie życzenie, moich prawdziwych rodziców... Czy prosiłam o wiele ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz