Ohime sama

Ohime sama
Na końcu zaświatów ~ ♥ Miłego czytania...

poniedziałek, 7 lipca 2014

7 lipca 2014 r.  21: 48

Rozdział VI ~ Prawda 

Cry siedziała przy stole z głową opartą na splecionych dłoniach, bacznie przyglądała się Sheinowi, który siedział na przeciw niej i zastanawiał się o co w tym wszystkim chodzi. Bowiem Cry powiedziała mu, że zabiera mnie daleko stąd... ale w razie potrzeby będzie potrzebować od niego pewnych informacji, i że nie może zdradzić mu teraz nic więcej. Ja pakowałam swoje rzeczy na górze, nasłuchując czy coś się między nimi nie dzieje... Smutno mi było zostawiać Sheina, ale jeśli tak miało być to miałam zamiar się z tym pogodzić. Zastała nas noc, więc wraz z Cry zdecydowałyśmy się zostać jeszcze u Sheina. Nie mogłam spać, to było jakbym miała tremę przed zrobieniem pierwszego poważnego kroku do odnalezienie Sky'ia.. usiadłam przy świeczce by nie budzić Cry, i przeglądałam ostatni raz kronikę... którą zabrałam z biblioteki z sierocińca, byłam zdenerwowana z niewiadomego powodu i upuściłam kronikę na ziemię... usłyszałam niemy brzdęk po jej upadku. Pomyślałam, że to okładka obita metalem, ale to przypominało bardziej coś co upadło w pustce i obiło się o ściany pakunku w którym było. Chwyciłam kronikę i trząchnęłam nią przysłuchując się, ewidentnie było coś w środku grzbietu lub grubej okładki kroniki... wyszłam po cichu z pokoju i z kroniką w ręce schodziła powoli po skrzypiących schodach, wiedziałam już mniej więcej gdzie  skrzypią najgłośniej więc stąpałam powoli i bardzo cicho... gdy udało mi się zejść na parter, podbiegłam do blatu kuchni i schyliłam się po nóż do szuflady na dole... kronika leżała na blacie kuchennym za miską owoców, usłyszałam czyjeś kroki i głosy.
- Myślisz, że śpi ?
- Owszem. Shein... wiem, że poprosiłam Cię o wiele... ale dziękuję za twoją pracę, teraz gdy Aria wie więcej na nasz temat, jest gotowa stawić czoła temu co ją czeka...
- To nic takiego, te krótkie ulotne chwile z Arią były zabawne. Poczułem się jak dawniej...
- Gdy byłeś aniołem... pamiętam te czasy, ale potem ... straciłeś skrzydła
/Nie mogłam uwierzyć w to co słyszałam. Shein aniołem?\
- Byliśmy partnerami... pamiętasz naszą walkę z Felicitą ?
- To była piękna walka... jednak wróćmy do sprawy Arii... czeka ją wielka próba
- Jaka próba ?
- Pytanie brzmi... Czy zdoła się oprzeć mocy jaką być może otrzyma ?
- Da radę, nie wiem o czym mówisz, bo chyba coś się zmieniło, ale Aria ma głęboką wiarę w istnienie Sky'ia
- On nie żyje, Shein... - słychać było w jej głosie desperacje i smutek
/Na chwilę nie mogłam złapać oddechu... zatkałam jednak usta tak by nie usłyszano, mojego żalu.... \
- Nie wiesz czy żyje czy nie... to, że się nie odezwał od tylu lat świadczy tylko o tym, że wierzy w Ciebie...
- Dlaczego więc nie wróci ?
- Nie zrozumiesz idei jaka nami kierowała, nie straciłem skrzydeł dla błahostki... zrobiłem to, by kiedy nadejdzie odpowiedni dzień... pomóc wybrance
- Mówisz o Arii ?
- Tak. No wiesz... Sky był jaki był, ale gdy miał przed oczyma pewien cel nie zbaczał z drogi i szedł prosto do niego... poprosił mnie o moje poświęcenie, miałem tylko mieszkać na ziemi i w razie jakichś kłopotów pomóc wybrance, w tym przypadku musiałem zapewnić jej schronienie i miejsce gdzie mogła by spokojnie szukać tego czego potrzebuje....
- Prawda. Musimy jednak wyjechać, jej szkolenie zacznę sama... a dokończę-
- A dokończysz je przy boku Sky'ia, który zdecyduje czy ... odda jej moc, która do niej należy
- Kto by uwierzył, że jej matka była archaniołem, który się poświęcił by zakląć starą wiedźmę w Eterish
- To było coś wielkiego, musisz wszystko powoli jej opowiedzieć...
- Przyjdzie na to czas, powiem jej gdy-
- Gdy co ?! - wyszłam zza szafki, i chwyciłam kronikę, ciasno ją obejmując - Kiedy chciałaś mi powiedzieć, że wszystko to było zaplanowane... albo że ślepo wierzę w anioła, który może już nie istnieć... kiedy chciałaś mi powiedzieć, że moja mama była aniołem ? - łzy ściekały mi powoli po policzku... nie panowałam nad tym. To tak bardzo bolało, moje całe życie.. wszystkie przekonania... wszystko było kłamstwem
- Aria posłuchaj... - odezwał się Shein, Cry była w szoku że wszystko słyszałam...
- Widziałam w Tobie przyjaciela, Shein... - zamknęłam oczy, by móc normalnie mówić - dlaczego mnie zdradziłeś, ja.... - przełknęłam ślinę - ja ufałam, Tobie jedynemu, ufałam...
- Aria... - powiedziała w końcu spokojnym głosem Cry, nie miała zamiaru mnie pocieszać czy chociaż zapewnić o  życiu Sky'ia...
- To prawda, że jest szansa że Sky'ia już nie ma... od setek lat ścigają nas wiedźmy z otchłani. Ludzie niegdyś obdarzeni przez wielkiego anioła, wszyscy odmówili mu oddania talentów gdy nadszedł czas... i uciekli, nie uciekli by się przed nim obronić... uciekli by dokończyć swoje dzieło, sprowadzenia na świat ich zdaniem wybawienia.... którym omamiły ich wiedźmy. Jedna kobieta, ciężarna... została i oddała się w ręce tamtego anioła i jak wiesz urodziła dwie córki, którymi anioł się zajął. Po latach najwyższy zdecydował, że jedna z nich zasiądzie w najwyższej radzie jako tak zwana księżniczka. Poddał je obie próbie, zesłał mężczyznę, który miał spróbować uwieźć obie... i ta która by się oparła zalotom miała zostać księżniczką, a jeśli obie by się oparły to przeszły by do innego testu...  jednak Eterpe ... nie dała rady i poddała się urokowi mężczyzny, zaszła w ciążę... i tak zaczęło się to wszystko. Bóg nie ukarał Eterpe... dał jej moc by chronić jej rodzinę, a jej siostra Rona zasiadła w radzie. Ty Ario... wywodzisz się z rodziny Eterpe i jesteś jej spadkobierczynią, każda kobieta w twojej rodzinie dziedziczyła moc swojej poprzedniczki. Jesteś następnym arcy archaniołem....
/Nie wierzyłam w to co mówiła, upadłam na kolana i nadal trzymając tę kronikę, starałam sobie coś przypomnieć z przeszłości... łzy ściekały mimowolnie z moich oczu, słyszałam że Shein chciał podejść, ale Cry zagrodziła mu drogę ręką\
- Jutro wyruszamy, w trakcie drogi ... będziesz uczyć się zaklęć. Musisz też, poczuć swoje skrzydła...
- Odpowiedź mi na pytania...
- Musimy się wyspać, jutro ci o wszystkim powiem ... - powiedziała chcąc spokojnie wejść na górę
- TERAZ ! - krzyknęłam zginając się jeszcze bliżej podłogi, Shein patrzył na mnie smutno... Cry odwróciła się i odpowiedziała spokojnie
- Dobrze, ale tylko parę pytań - usiedliśmy przy stole..
- Najpierw powiedź mi... dlaczego Sky pojawił się w moim śnie i dlaczego dał mi ten pamiętnik i wisiorek...
- Nie na pewno, ale prawdopodobnie to była jego świadomość, jeśli nie żyje.... Pamiętnik ma ci służyć jako kronika wcześniejszych przeżyć, ale zawsze mogły być fałszywe... po prostu wpisane za pomocą specjalnego maga. A co do wisiorka to tak jak wiesz jest on usposobieniem materialnym duszy Sky'ia... jeśli jeszcze żyje to nie wie kim jest i żyje życiem swojego ludzkiego klona. Naszym zadaniem jest doprowadzić do tego byś stała się prawdziwym arcy archaniołem, ze skrzydłami, pełną wiedzą magiczną i historyczną twojego rodu...
- Dlaczego Sky stracił pamięć ?
- Jak słyszałaś Shein stracił skrzydła. Wraz z Sky'iem dopuścili się strasznej zbrodni przeciw aniołom, ale nie tak strasznej by ich stracono... zabrano im to co było dla nich najcenniejsze. Shein kochał swoje skrzydła, a Sky... jego najcenniejszą rzeczą były jego wspomnienia i uczucia. Mimo, że Rona nie wydała zgody to Sky, zadeklarował się u niższej rady jako twój anioł stróż... a mnie i Sheina jako twoich mentorów.  Niby błahostka, ale te czyny bardzo rozgniewały Ronę...
- Uciekając przed gniewem Rony, wraz z Sky'iem chcieliśmy się ukryć w jaskini, nie powiedzieliśmy nic Cry by nie została ukarana ... była ona domem potwora, jednej z wiedźm... nasza anielska energia obudziła ją z głębokiego snu. Podczas walki z nią przyuważyła nas twoja matka, która urodziła Cię parę dni wcześniej... przyszła nam na pomoc, w ostatniej chwili zanurzyła swe ostrza w piersi wiedźmy, ale ona nie zginęła... Evelyn wiedziała, że tylko ona może odesłać tę wiedźmę do Eterish... więzienia dla demonów... i swoją mocą zepchnęła ją do tamtego piekła. Ale Evelyn nie przewidziała, że wiedźma miała w zanadrzu zaklęcie i za pomocą niego wciągnęła twoją matkę do otchłani razem z sobą... bardzo mi przykro
- Chwila ! czy jest szansa, że moja matka jeszcze żyje ?
- Praktycznie zerowa, w tamtym wymiarze anioły tracą swoją moc, ale demony... to ich królestwo z którego wprawdzie nie mają ucieczki, ale robią w nim co chcą, domyślam się, że zabiły ją ... gdy tylko się tam znalazła
- Ale nie masz na to  gwarancji ! - ucieszyło mnie to, była nikła szansa, ale.. była.
- Nie rób sobie nadziei Aria.. musisz się nauczyć korzystać z swojego potencjału, najpierw-
- Najpierw .. odnajdziemy Sky'ia, oddamy mu wspomnienia i po drodze będę się uczyć, obiecuję... będę pilną uczennicą, zrobię wszystko. Ale.. potem... potem pójdziemy ocalić moją matkę, zniszczę wiedźmy i wszystko co stanie na mojej drodze, ale upewnię się.... czy żyje czy nie.
Cry oczywiście na początku odmówiła, Shein co prawda uznał pomysł za szalony, ale chciał w tym uczestniczyć. Przyjaźnił się ze Sky'iem i wiedział dobrze, ze Sky nie zastanawiał by się długo i ślepo wbiegł by do otchłani... choćby po to, że potrzebował przebaczenia mojej matki by móc ruszyć dalej. Po długich negocjacjach Cry zgodziła się na ugodę ... powiedziała, że jeśli Sky poprze te działania to ona również się w nie włączy. Ucieszyło mnie to. Byłam pełna entuzjazmu i radości... mimo wszystko. Przypomniało mi się też  w końcu po co zeszłam do kuchni, wzięłam nóż i rozdarłam grzbiet kroniki... Cry stała jak wryta patrząc jak niszczę zabytkową książkę, a Shein się śmiał z jej miny... w grzbiecie książki było płaskie pudełeczko zawiązane złotym sznurkiem z karteczką "Moja droga córeczko. Wiem, że pewnego dnia zabraknie mnie u twego boku, to niestety nieunikniony los, który czeka każdego w naszej rodzinie. Tutaj masz klucz który kiedyś ci się przyda, jeśli go odnalazłaś oznacza to, że już mnie nie ma... potrzebujesz mocy by ochronić najbliższych , gdy przyjdzie odpowiedni czas, wierzę że będziesz wiedziała jak go użyć..." otworzyłam pudełko a w nim znajdował się złoty klucz, z trzema kamieniami : czerwonym, czarnym i fioletowym. Ani ja ani Cry czy Shein nie wiedzieliśmy do czego on służy, ale najwidoczniej był bardzo cenny. Następnego ranka, wszyscy zebraliśmy swoje rzeczy i zapakowaliśmy do wana, którego Shein odkupił od sąsiadów. Pełni wiary i entuzjazmu ruszyliśmy w długą drogę prowadzącą na skraj świata...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz