Ohime sama

Ohime sama
Na końcu zaświatów ~ ♥ Miłego czytania...

niedziela, 6 lipca 2014

6 lipca 2014 r. 21:39

Rozdział V ~ Cry 

Nużyło mnie już przewracanie tych wszystkich stron, każda opowieść miała w sobie jakiś inny element, ale każda ten sam wątek. Odnalezienie Sky'ia było moim priorytetem, najważniejszą sprawą... jednak uznałam, że powinnam najpierw zgromadzić informacje na temat kilku spraw za nim zabiorę się za przypominanie mu kim jest na prawdę. Kilka ksiąg mówiło o tym, że anioły często utożsamiają swoje przeżycia i wspomnienia jako przedmioty... pomyślałam od razu o naszyjniku, pisało tam też "anioły działają w parach, kobieta i mężczyzna nigdy inaczej.... miłość dla aniołów, to forma opieki a nie uczucia, które ludzie często zawiązują między sobą. Anioły mają zakaz się zakochiwać w kimkolwiek, ale nie oznacza to, że jest to niemożliwe... jeśli anioł się zakocha w śmiertelnej istocie w najlepszym przypadku straci wspomnienia i zostanie wydalony z misji, a w najgorszym razie zostanie okrzyknięty zdrajcą ludu anielskiego i upadłym aniołem. Jeśli któreś z pary straci wspomnienia, obowiązkiem drugiego jest postarać się mu je przywrócić (...)  osiąga się to poprzez oddanie mu  jego cennej rzeczy, w której złożył swoje wspomnienia, uczucia i przeżycia." miałam odpowiedź na dwa pytania... jak powinnam pomóc Sky'iowi i czy miał jakiegoś przyjaciela, którego mogła bym poprosić o pomoc. Wcześniej dowiedziałam się też, że anioły mają swoje miejsca na ziemi, można je spotkać przy kaplicach, poświęconych miejscach, cmentarzach i kościołach. Postanowiłam wybrać się do kilku kościołów w okolicy i do każdego świętego lub poświęconego miejsca. Jeśli to miało mi pomóc odnaleźć odpowiedź na moje pytania, to zrobię wszystko... Shein pozwolił mi używać swojego starego roweru, udałam się nim do najbliższego kościoła, wyczekiwałam sposobności by zostać w nim sama i odmawiałam jakąś modlitwę, która przywoływała anielskiego patrona danego kościoła. Byłam do tej pory w ponad dwudziestu kościołach i żaden z tamtejszych aniołów nie wiedział kim jest Sky ani jak odnaleźć jego partnerkę. Udałam  się więc do największego kościoła w naszym stanie. Otworzyłam  cicho drzwi i weszłam ostrożnie do środka, szłam cicho w kierunku ołtarza rozglądając się przy tym czy nie ma w pobliżu księdza lub gospodyni , którzy mógli by podsłuchać moją rozmowę z aniołem. By anioł mógł pojawić się przed człowiekiem wymagane jest kilka rzeczy po pierwsze : odrobina krwi - która zwiąże anioła na dłużej na ziemi, po drugie : modlitwa - która pozwoli mu usłyszeć ludzkie wołanie, przy tym przywoła go do miejsca którego jest patronem oraz osoba przywołująca musi mieć silne postanowienie oraz głęboko wierzyć w to, że tego anioła zobaczyć. Po tym wszystkim chyba nie było możliwe bym ja nie wierzyła. Wzięłam igłę i nakłułam palec po raz kolejny, wypowiedziałam modlitwę spokojnie... i pozostało mi czekać, aż ktoś odpowie na moją prośbę. Czekałam cierpliwie... krew z palca leciała mi przez chwilę po czym po prostu przestała. Po dwudziestu minutach czekałam nadal, nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek lewej ręki, gdy wstałam i się obróciłam ujrzałam gospodynię tutejszej plebanii, zaczęła mnie ciągnąć w kierunku wyjścia, gdyż o tej godzinie nie wolno było nikomu przychodzić do kościoła jeśli nie prosił o schronienie. Nagle kobieta upadła, uniosłam wzrok a na poręczy piętra gdzie znajdowały się organy siedziała piękna istota, o kruczoczarnych włosach upiętych kucykiem na boku głowy, spiętych piękną spinką z fioletowo różowym kwiatem... skórę miała idealnie białą a oczy szare, spoglądała na mnie z wielką powagą. Po chwili milczenia i wpatrywania się w siebie na wzajem uklękłam i odezwałam się :
- Witaj aniele, patronie tego świętego miejsca. Jestem Aria, i przychodzę do Ciebie z pytaniem. - po wypowiedzeniu tych słów należało zaczekać aż anioł pozwoli ci się odezwać, usłyszałam że się uśmiechnęła po czym jak kot, cicho zeskoczyła przede mnie, anioły były wielce honorne... zaczęła się śmiać..
- Doprawdy jesteś zabawna, gdzie nauczyłaś się tych formułek co ? - schyliła się nade mną, wstałam i spojrzałam jej w oczy
- Więc mogę o coś zapytać ?
- Możesz - powiedziała z założonymi rękami, patrząc mi prosto w oczy, nie odwróciłam wzorku, bo właśnie tego oczekiwała
- Czy znasz anioła o imieniu Sky ?
- Sky ? - spytała zdziwiona, opuściła ręce - Czego nędzna ludzka dziewczyna, może chcieć od Sky'ia ?
- Więc go znasz... nie musisz wiedzieć czego od niego chcę, wystarczy że powiesz mi gdzie znajdę jego towarzyszkę...
- Jeśli odpowiesz na moje pytanie, ja odpowiem na twoje
- Więc jesteśmy w kropce - stwierdziłam, patrzyłam na nią dalej wydawała się zła. Ale chyba znała odpowiedź, nagle otworzyła usta w geście zdziwienia, po czym szybko zakryła usta, podbiegła do mnie i chwyciła moją rękę
- Masz wisiorek prawda ? srebrny krzyżyk ?
- Mam a, bo co ?
- Co za szczęście ! - powiedziała głośno i mnie przytuliła - dziewczyno... ratujesz mi życie, szukałam tego wisiorka od bardzo dawna.
- Szukałaś go bo... ?
- Oh, oczywiście chcę ocalić jego właściciela... mojego partnera, wspomniałaś go wcześniej. Wybacz mi, że byłam nieprzyjemna, ale taka już moja natura ... - sięgnęła po moją torbę, ale ja się odsunęłam
- Nie oddam ci go...
- Jak to ? dlaczego ?
- To ja przywrócę wspomnienia Sky'ia... muszę z nim porozmawiać.
- Po co człowiek ma rozmawiać z aniołem? w sumie... zagadką jest też skąd wiedziałaś jak mnie przyzwać
- O to samo zapytały mnie wszystkie anioły przed Tobą, i każdy po tym jak się dowiedział dał mi jakąś cenną wiedzę. Ty tego nie zrobisz, bo jesteś tą której szukam prawda ?
- Kim jesteś?
- Mówiłam już... mam na imię Aria. Potrzebuję Cię by ocalić Sky'ia... jest jedyną osobą... to znaczy jedynym, który może wiedzieć coś na temat mojej przeszłości
- Sky.. zaginął równo osiemnaście lat temu, nie wiem co robił w tym czasie, ale--
- Osiemnaście lat temu ?!    zaginą ...  - zastanowiłam się...
- Tak, szukam go od tamtego czasu... do czego mnie potrzebujesz ? - zapytała się patrząc na mnie z ukosa
- Cóż.. sama mam zbyt małą wiedzę by go odnaleźć, ale Ty jako jego partnerka potrafisz wyczuć gdzie on jest prawda ?
- Tak, ale tylko jeśli mam coś co do niego należy...
- Dam ci wisiorek na chwilę byś mogła go odnaleźć, ale musisz przyrzec, że mi go oddasz ...
- Słowo anioła jest święte, obiecuję
- W takim razie proszę... - sięgnęłam po niego do torby, i złożyłam w jej delikatnych, kruchych dłoniach, ona po chwili złożyła ręce i położyła je sobie na klatce... zamknęła oczy, wzięła głębszy oddech i uniosła głowę... wisiorek zaczął silnie świecić w jej dłoniach... blask był tak mocny, że oślepił mnie.
Po chwili anielica oddała mi go i stwierdziła, że nie może dokładnie określić jego miejsca pobytu teraz gdy jest tylko człowiekiem, ale wie mniej więcej gdzie powinnyśmy go szukać. Zgodziła się ze mną współpracować, by odnaleźć Sky'ia... przedstawiła mi się jako Cry, co oznaczało po angielsku płacz... opuściła swój ołtarz i by móc przebywać ze mną na ziemi, musiałam dać jej jakiś przedmiot wypełniony moją krwią, którą ją przyzwałam, a była to mała szklana fiolka, którą kupiłam w sklepie dwie przecznice dalej, napełniłam ją swoją krwią, zawiązałam na rzemyku, a ona nałożyła ją na szyję.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz