Chibiusa i Helios.. we śnie.
"Kiedy kogoś kochasz chcesz, by po za Tobą nie widział świata" - Helios z Czarodziejki z Księżyca
"Rozstanie jest tym dla uczucia czym wiatr dla ognia.. podsyca wielki, gasi mały..." - Chibiusa z Czarodziejki z Księżyca ♥
~ Czarodziejka z księżyca to jedno z takich tradycyjnych anime. Kocham je za jego prostotę... nie ma tam tych życiowych problemów, jest proste uczucie, dozgonna przyjaźń i prawda .. zero fałszu. Cenię to anime ponad wszystko... i co by się nie działo, jakiego innego anime bym nie obejrzała. To jest najlepszym na świecie i moim numerem jeden. xd
Piękny obrazek prawda ?
poniedziałek, 30 czerwca 2014
30. Czerwca 2014 r. 17:01

Rozdział III ~ Długa droga ...
Usiadłam na łóżku w swoim pokoju, światło księżyca przebijało się przez szybę.. wpatrywałam się w pamiętnik, który leżał na przeciwko mnie, światło odbijało się od niego . Przeglądałam go parę razy, ale niektóre zdania były zamazane jakbym ktoś nie pozwalał mi ich odczytać. Pani Felicja zdradziła mi dwa sposoby by spotkać Sky'ia, sama nie wiem czemu, ale na prawdę muszę go zobaczyć. Nawet nie po to by dowiedzieć się prawdy... po prostu czuję, że go potrzebuję. Śmiałam się sama z siebie, że potrzebuję kogoś kogo nie znam... chociaż niby go znam od dawna, ale nie pamiętam... to trudne kiedy nagle dowiadujesz się, że niektóre fakty z twojej przeszłości zostały zatajone. W wieku 5 lat zostałam porwana a potem porzucona , a następnie ocalona przez anioła. Czy był tym samym aniołem, który dał talenty tamtym ludziom ? a może innym ?. Zawsze starałam się być pewna siebie, nie pokazywać słabości.. ale teraz kompletnie nic nie wiedziałam, nie miałam pojęcia od czego powinnam zacząć. Czas mnie gonił... miałam bardzo mało czasu. Wstałam z łóżka i spakowałam do torby pamiętnik , księgę z opowieścią o aniele którą wzięłam z podziemnej biblioteki ... zabrałam też parę innych osobistych rzeczy. Chciałam być gotowa na każdą ewentualność, miałam zamiar iść do biblioteki Pani Felicji i spędzić w niej całą noc i szukać innych informacji, które pomogły by mi ocalić Sky'ia. Rzecz jasna próbowałam spotkać go we śnie, ale przeważnie widziałam go gdzieś daleko na niebie, wołałam i krzyczałam, ale on nie mógł mnie dostrzec. Także zostało mi jedynie odnaleźć go jako człowieka z amnezją... wystawiłam głowę ostrożnie za balustradę schodów by sprawdzić czy nie ma w pobliżu żadnych opiekunów. Zbiegłam po schodach, nie mogłam wejść do biblioteki przez gabinet Pani Felicji więc szukałam innego wejścia i przed wczoraj znalazłam zsyp na śmieci, który prowadzi do pomieszczenia którego drzwi są zabite dechami w piwnicy. Z niego można dostać się do biblioteki schodząc ukrytą pod półką drabiną... dalej jest już łatwiej, trzeba jednie przechodzić przez szyby, które w niektórych miejscach są zabite deskami albo zawiązane łańcuchami "ktoś na prawdę postarał się by nikt tam nie dotarł" tak sobie myślałam... wyjmowałam niektóre deski i po przejściu przez nie zastawiałam je ponownie na wypadek gdyby ktoś postanowił je sprawdzić. W końcu dotarłam do przejścia, które prowadziło wprost do biblioteki. Było w niej cicho i pusto, a zapach starych książek mieszał się z zapachem powietrze z szybów. Zapaliłam kilka świec na stole i te które były w świecznikach na ścianach.... zaczęłam szukać jakiś tropów jak może wyglądać anioł w ciele człowieka. "Anioły mają na plecach parę skrzydeł, jeśli są białe oznacza to, że są to anioły służące bogu, a te które mają czarne skrzydła to anioły, które porzuciły swoją misję niesienia słów najwyższego ludziom i służą diabłu" to nic mi nie mówiło, jedynie wiedziałam jak rozpoznać dobrego anioła od złego, kto by pomyślał że mogą istnieć złe anioły... w jednej z ksiąg znalazłam opowieść kobiety, która rzekomo znalazła anioła pośród ludzi "miał piękne brązowe świecące oczy i idealną różaną skórę, włosy miał krótkie i ciemno brązowe... uśmiech radosny. Takiego go spotkałam pierwszy raz, przyjaźniliśmy się i pewnego dnia pokazałam mu moją opowieść o aniele który spadł z nieba i zapomniał o tym kim jest. Dziwnie się wtedy zachował, zaczął krzyczeć z bólu, siedzieliśmy wtedy na ławce a on runą z niej na ziemię, i zwijając się z bólu próbował dotknąć swoich pleców, po chwili jego koszula się rozerwała a z pleców wyrosły mu piękne śnieżno białe skrzydła, wstał po czym zatrzepotał nimi ... "dziękuję" powiedział z radosnym uśmiechem, złapał moją dłoń i powiedział "ocaliłaś mnie, przypomniałaś mi kim jestem i jak jest moja misja.. Bóg się tobą zaopiekuje". Odleciał potem... i więcej go nie widziałam. Anioł gdy traci pamięć , nie robi tego bez powodu. Czasem robi to by sprawdzić ludzi a czasem bo zrobił coś niedozwolonego. Wygląd anioła z amnezją nie różni się niczym od tego gdy wie kim jest. Jedynie staje się podobny do człowieka jego skrzydła znikają... twarz, włosy , oczy i głos pozostają takie same " Czyli ten Sky, którego widziałam we śnie, musi tak samo wyglądać teraz jako człowiek... teraz pozostało mi go po prostu odnaleźć
Poszukałam jeszcze paru ksiąg, w których mogły być jakieś informacje o córkach kobiety która zgodziła się oddać swój talent, albo o tym jak z powstały anioły i dlaczego sprawdzają ludzi w ten sposób zagrażając tym samym sobie. Torba była ciężka miałam w niej z osiem książek, jedna z nich największa była kroniką od powstania do zakończenia tak się nazywała, przeglądając ją zauważyłam tam wzmiankę o mojej mamie, ale postanowiłam się zająć tym wszystkim w swoim pokoju. Zadbałam by nie było widać, że ktoś był w bibliotece i uważnie tuszowałam swoje ślady przebywania zarówno tam jak i w szybach. Z wyjściem było trudniej, musiałam się wspinać w górę zsypu , ściany były śliskie od wody przeciekającej przez klapę, spadłam kilka razy, ale jedyne co ucierpiało to mój tyłek. W bibliotece byłam dłużej niż myślałam, planowałam wrócić w środku nocy,a jak wyszłam na zewnątrz to tam wstawało już słońce... było cholernie zimno, ale... jakoś udało mi się ominąć wszelkie przeszkody i dostać się przez okno na korytarz drugiego piętra... jednak jak zawsze była tam Madamme Rapset, tak ją nazywaliśmy.... była największą jędzą w całym sierocińcu, zauważyła mnie, ale z uwagi, że było późno zabrała mnie jedynie do swojego gabinetu żeby dać mi jak to ona nazwała "surową karę" zawsze mnie śmieszył jej piskliwy głosik. Usiadłam na krześle przed biurkiem, ona usiadła na swoim miejscu i coś do mnie mówiła, w telewizorze który wisiał po lewej ode mnie leciały wiadomości... mówiono w nim o jakimś mężczyźnie, który został ocalony z tonącego samochodu w jeziorze. Pokazano go siedzącego w karetce, byłam w szoku... wyglądał dokładnie jak Sky, ale miał ten sam wyraz twarzy co wtedy, jakby wcale nie zapomniał... sięgnęłam powoli po torbę i wybiegłam z gabinetu wiedźmy... miałam zamiar odnaleźć tego człowieka, znałam tylko rejestracje samochodu. Wbiegłam po schodach do mojego pokoju, zamknęłam drzwi na klucz i zaczęłam zabierać najcenniejsze rzeczy. Nie miałam ich wiele, ale zawsze coś. Cały mój tak zwany dobytek mieścił się w plecaku, średniej torbie podróżnej i tej torbie w której miałam książki i pamiętnik.. wisiorek miałam cały czas na szyi. Już idę Sky...
Elayne ♥
niedziela, 29 czerwca 2014
30. Czerwca 2014 r. 00:19
Rozdział II ~ Sky
'Pani Felicja, była jedną z siedmiu opiekunek sierocińca. Śniadanie jadaliśmy o 6:30, wtedy każdy był jeszcze w piżamie, o 7:00 Pani Felicja zabierała swoją grupę artystyczną do ich pokoi by się przygotowali na zajęcie. Należałam do grupy artystycznej, nie odzywałam się za wiele, toteż niewiele z kimkolwiek rozmawiałam. Zawsze tylko rysowałam, Pani Felicja raz na tydzień pozwalała nam narysować czy też namalować cokolwiek zechcemy, ja uwielbiałam rysować ołówkiem... wtedy czułam, że moje rysunki żyją. Zaczęłam rysować tę scenerię ze snu, w której spotkałam tamtego anioła... siedziałam w kącie i rysując ją rozmyślałam nad tym, że skoro to był sen .. to skąd ten pamiętnik wziął się w moim pokoju, i skąd miałam ten naszyjnik. Przed snem, słuchałam jak zawsze piosenek, które nagrał mój ojciec jak był młody. Rysując uwielbiałam słuchać jednocześnie jego muzyki, w sali Pani Felicji tak właśnie robiłam. Podeszła do mnie i zdjęła mi jedną słuchawkę, zapytałam o co chodzi spojrzała na mnie z troską, uwielbiałam ją była taka miła i jako jedyna zawsze pamiętała o moich urodzinach, często opowiadała mi o mamie, patrzyła na mnie jeszcze chwilę gdy potem zerknęła na rysunek i powiedziała "Ario, idzie ci co raz lepiej... masz piękną wyobraźnię" nigdy nic nie odpowiadałam, zawsze tylko się uśmiechnęłam i rysowałam dalej. Przysiadła przy mnie, trzymała rękę na moim kolanie, chciała żebym jej posłuchała... opuściłam kolana i położyłam zeszyt z rysunkiem na nogach, przechyliłam głowę na znak tego, że jej słucham... "Aria, za kilka dni będziesz pełnoletnia. Pani dyrektor prosiła bym z Tobą porozmawiała, ponieważ..." już wiedziałam o co chodzi dlatego jej przerwałam "... ponieważ sierociniec nie może już więcej mnie tu trzymać, jestem zbędnym ciężarem dla tutejszych opiekunów, bo i tak sprawiam więcej kłopotów niż ktokolwiek tutaj, prawda? " ludzie z sali byli w szoku, ja z resztą też wypowiedziałam całe zdanie. Może to było śmieszne, ale ja na prawdę zbyt wiele nie mówiłam. Pani Felicja zasmuciła się... ale za chwilę włożyła rękę do mojej torby i wyjęła z niej tamten krzyżyk. Spojrzała na niego zaskoczona, spojrzała parę razy na boki.Pani Felicja wstała i specjalnie głośno powiedziała "rekwiruję ten wisiorek, dobrze wiesz Aria, że nie wolno wam trzymać takich rzeczy tutaj, przyjdź do mnie po swoich zajęciach"
Skończyłam wszystkie lekcje i udałam się do gabinetu Pani Felicji... weszłam ostrożnie i zamknęłam delikatnie drzwi za sobą, zamykając je na kluczyk. Usiadłam na fotelu i czekałam cierpliwie aż się odezwie, stała przy oknie z rękoma założonymi z tyłu. Podeszła do wielkiej półki z książkami, wszystkie były nowe, ale jedna na samej górze z lewej strony miała obdarty grzbiet. Pani Felicja pociągnęła za nią, półka przesunęła się i otworzyło się przejście, spojrzała za siebie ... spojrzała na mnie i kiwnęła głową. Poszłam za nią. Szłyśmy długimi schodami w dół i w dół. W końcu dotarłyśmy do dziwnej okrągłej sali, całe ściany były zastawione półkami z książkami, te książki były na prawdę stare a pomieszczenie pachniało starymi kartkami. Przeciągnęłam palcem po rzędzie książek, Pani Felicja szukała czegoś w jakimś kufrze, zastanawiało mnie co robi tutaj takie pomieszczenie, ale jakby pomyśleć logicznie nigdy nie pozwalano nam schodzić do piwnic. Ja kiedyś byłam tam i zastałam kilka otwartych magazynów i jedne wejście zabite dechami obtoczone łańcuchami i dodatkowo chronione przez metalowe kraty. "Oh mam !" krzyknęła nagle Panie Felicja "Aria chodź tu do mnie na chwilę, spójrz na to.." podeszłam do stołu stojącego na środku sali , Pani Felicja położyła tam jakąś otwartą starą książkę, spojrzałam na nią pytająco " no czytaj, od trzeciego akapitu.." powiedziała ... spojrzałam najpierw na obicie książki.. miała twardą okładkę w kolorze staro złotym a rogi miała poobdzierane. Zaczęłam czytać "Anioł zstąpił na ziemię, obdarował wybraną ludzkość talentem, potem odszedł w niepamięć. Minęły setki lat a ten sam anioł powrócił po swoje talenty, które były rozwinięte i wykształcone. Obdarzeni, odmówili oddania ich i uciekli. Jedna obdarzona została i zgodziła się oddać swój talent, anioł zmiłował się nad nią i z uwagi na to, że nosiła w sobie dziecko pozwolił jej zatrzymać talent, ale w zamian za to zażądał by dziecko, które się urodzi stało się jego przewodnikiem po tym świecie, aby mógł odnaleźć zbiegłych obdarzonych... kobieta przystała na to, anioł towarzyszył jej aż do narodzin dziecka. Ku zaskoczeniu matki i anioła narodziło się dwoje dzieci, obie to dziewczynki... kobieta zmarła przy porodzie. Anioł zabrał dzieci i sam się nimi zajął... nazwał je Rona i Eterpa... obie były dziewczynkami. Obdarzone talentami odziedziczonymi po matce, zostały posłane na ziemię by tropić obdarzonych setki lat temu ludzi. Aby anioł mógł wchłonąć ich moc i ocalić ludzi od nieczystości grzechu" zamknęłam księgę... " Eterpa i Rona..."
-Te imiona .. - Cóż kojarzysz je ? powiedź mi... śniło ci się coś ostatnio prawda ?
- Owszem. Ale to był dosyć dziwny sen..
- Dlaczego ? - zapytała jakby znała odpowiedź
-Ponieważ poniekąd stał się jawą..
>zaśmiała się<
- Co panią tak bawi ?
- Prowadzimy dialog... sądziłam, że z tobą to niemożliwe
- Nie lubię mówić zbyt dużo przy ludziach, którym nie ufam... a Pani ufam.
- Cieszy mnie to. To jak z tym snem ?
- Cóż, był w nim anioł... powiedział, że powinnam zaopiekować się tym wisiorkiem i że coś sobie przypomnę niedługo. Dał mi też pamiętnik, który sam w sobie pisze.. obiecał, że spotkamy się jeszcze.
- Rozumiem... posłuchaj mnie uważnie. Ten pamiętnik jest czymś czego nie możesz stracić, anie zignorować. Cokolwiek jest w nim napisane jest na pewno czymś co się wydarzyło i nie ma w nim żadnego kłamstwa... rozumiesz ?
- Tak, ale co to ma wspólnego ze mną?
- Oh, nawet nie wiesz jak wiele z Tobą ma to wspólnego. Pozwól że naprowadzę cię na drogę, po której będziesz teraz kroczyć.... kiedy byłaś malutka twoja matka Cię porzuciła, zostawiła wraz z ojcem. Pamiętasz prawda ?
- Zbyt dobrze..
- Tak. Twój ojciec był muzykiem i nie mógł się Tobą zająć, ale nie to było powodem twojego przyjazdu tutaj
- Jak to ?! - przerwałam jej, zawsze wmawiano mi, że tata zostawił mnie tu bo byłam zbyt mała i kłopotliwa by zostać z nim
- Zaczekaj.. powodem dla którego tu jesteś jest to co spotkało cię gdy miałaś 5 lat. Byłaś mała i mogłaś uznać to za zwykły sen. Ale wtedy ... zostałaś porwana i porzucona w lesie, zostałaś znaleziona przed jakiegoś chłopaka, który zajmował się tobą przez jakiś czas, potem przyniósł Cię on tutaj do nas... przedstawił się jako Sky.
- Moment.. Sky ?
- Tak. To imię też znasz...
- Tak, pojawiło się w tym pamiętniku...
- To twoja dusza słonko.. ten pamiętnik to jakby kawałek twojej duszy, który żyje sam w sobie... uformował się jako pamiętnik. Jego samego dostałaś od Sky'ia, ale swoją duszę przelałaś do niego sama... nawet on nie wiedział jak tego dokonałaś, ale postanowił ci go odebrać by nie trafił w niepowołane ręce. Teraz chyba uznał, że powinnaś poznać prawdę o swojej przeszłości.
- Moment.. czyli Sky, który mnie uratował jako dziecko... to ten sam, którego spotkałam we śnie ?
- To nie był sen, to znaczy.. był, ale rzeczywisty... oh, nie wiem jak mogę ci to logicznie wytłumaczyć, ale ... musisz uważać. Są istoty które pragną zabrać ci twój pamiętnik...
- Chwile... ale co mogą osiągnąć mając go ? przecież on pisze w sobie to co mnie spotyka prawda ?
- Tak, ale jest w nim też to co usłyszałaś od Sky'ia.... a on nieświadomy tego, że posiadałaś coś takiego. Opowiedział ci kilka historii i zdarzeń w ramach bajek na dobranoc. Nienawidzi siebie za to, że .... zrobił coś tak lekkomyślnego, ale teraz musi to naprawić
- A skąd pani o tym wszystkim wie ?
- Komuś musiał powiedzieć, by ktoś powiedział Tobie .... on sam nie mógł tego zrobić.
- Musze go odnaleźć..
- On jako anioł nie może przebywać w tym świecie zbyt długo, ale może przychodzić do ludzkiego serca we śnie... jest jeszcze inny sposób byś go spotkała.
- Jaki ?
- Sądzę, że mógł stać się człowiekiem z amnezją. Musisz go odnaleźć i przywrócić mu jego wspomnienia, za pomocą tego wisiorka..
Spojrzałam na niego, wzięłam go do ręki i spoglądają na jego taflę ujrzałam obrazy, ten anioł i ja jak byłam mała... uśmiechnęłam się, miał taki śliczny uśmiech kiedy był radosny...
- Chcę go ocalić..
- To świetnie, ta sala jest do twojej dyspozycji... masz mało czasu, śpiesz się..
- Dziękuję Pani Felicjo... dziękuję za wszystko - zabrałam swoją torbę i wybiegłam stamtąd.. musiałam zacząć szukać sposobu by odnaleźć Sky'ia... i przywrócić jego wspomnienia, by mógł powiedzieć mi co powinnam zrobić z pamiętnikiem by nie dostał się w niczyje ręce.
"Jest dokładnie jak jej matka, piękne ciemne zielone oczy... jasne brązowe długie włosy i ten styl ubierania, dokładnie jak jej matka"
Elayne ♥
Rozdział II ~ Sky
'Pani Felicja, była jedną z siedmiu opiekunek sierocińca. Śniadanie jadaliśmy o 6:30, wtedy każdy był jeszcze w piżamie, o 7:00 Pani Felicja zabierała swoją grupę artystyczną do ich pokoi by się przygotowali na zajęcie. Należałam do grupy artystycznej, nie odzywałam się za wiele, toteż niewiele z kimkolwiek rozmawiałam. Zawsze tylko rysowałam, Pani Felicja raz na tydzień pozwalała nam narysować czy też namalować cokolwiek zechcemy, ja uwielbiałam rysować ołówkiem... wtedy czułam, że moje rysunki żyją. Zaczęłam rysować tę scenerię ze snu, w której spotkałam tamtego anioła... siedziałam w kącie i rysując ją rozmyślałam nad tym, że skoro to był sen .. to skąd ten pamiętnik wziął się w moim pokoju, i skąd miałam ten naszyjnik. Przed snem, słuchałam jak zawsze piosenek, które nagrał mój ojciec jak był młody. Rysując uwielbiałam słuchać jednocześnie jego muzyki, w sali Pani Felicji tak właśnie robiłam. Podeszła do mnie i zdjęła mi jedną słuchawkę, zapytałam o co chodzi spojrzała na mnie z troską, uwielbiałam ją była taka miła i jako jedyna zawsze pamiętała o moich urodzinach, często opowiadała mi o mamie, patrzyła na mnie jeszcze chwilę gdy potem zerknęła na rysunek i powiedziała "Ario, idzie ci co raz lepiej... masz piękną wyobraźnię" nigdy nic nie odpowiadałam, zawsze tylko się uśmiechnęłam i rysowałam dalej. Przysiadła przy mnie, trzymała rękę na moim kolanie, chciała żebym jej posłuchała... opuściłam kolana i położyłam zeszyt z rysunkiem na nogach, przechyliłam głowę na znak tego, że jej słucham... "Aria, za kilka dni będziesz pełnoletnia. Pani dyrektor prosiła bym z Tobą porozmawiała, ponieważ..." już wiedziałam o co chodzi dlatego jej przerwałam "... ponieważ sierociniec nie może już więcej mnie tu trzymać, jestem zbędnym ciężarem dla tutejszych opiekunów, bo i tak sprawiam więcej kłopotów niż ktokolwiek tutaj, prawda? " ludzie z sali byli w szoku, ja z resztą też wypowiedziałam całe zdanie. Może to było śmieszne, ale ja na prawdę zbyt wiele nie mówiłam. Pani Felicja zasmuciła się... ale za chwilę włożyła rękę do mojej torby i wyjęła z niej tamten krzyżyk. Spojrzała na niego zaskoczona, spojrzała parę razy na boki.Pani Felicja wstała i specjalnie głośno powiedziała "rekwiruję ten wisiorek, dobrze wiesz Aria, że nie wolno wam trzymać takich rzeczy tutaj, przyjdź do mnie po swoich zajęciach"
Skończyłam wszystkie lekcje i udałam się do gabinetu Pani Felicji... weszłam ostrożnie i zamknęłam delikatnie drzwi za sobą, zamykając je na kluczyk. Usiadłam na fotelu i czekałam cierpliwie aż się odezwie, stała przy oknie z rękoma założonymi z tyłu. Podeszła do wielkiej półki z książkami, wszystkie były nowe, ale jedna na samej górze z lewej strony miała obdarty grzbiet. Pani Felicja pociągnęła za nią, półka przesunęła się i otworzyło się przejście, spojrzała za siebie ... spojrzała na mnie i kiwnęła głową. Poszłam za nią. Szłyśmy długimi schodami w dół i w dół. W końcu dotarłyśmy do dziwnej okrągłej sali, całe ściany były zastawione półkami z książkami, te książki były na prawdę stare a pomieszczenie pachniało starymi kartkami. Przeciągnęłam palcem po rzędzie książek, Pani Felicja szukała czegoś w jakimś kufrze, zastanawiało mnie co robi tutaj takie pomieszczenie, ale jakby pomyśleć logicznie nigdy nie pozwalano nam schodzić do piwnic. Ja kiedyś byłam tam i zastałam kilka otwartych magazynów i jedne wejście zabite dechami obtoczone łańcuchami i dodatkowo chronione przez metalowe kraty. "Oh mam !" krzyknęła nagle Panie Felicja "Aria chodź tu do mnie na chwilę, spójrz na to.." podeszłam do stołu stojącego na środku sali , Pani Felicja położyła tam jakąś otwartą starą książkę, spojrzałam na nią pytająco " no czytaj, od trzeciego akapitu.." powiedziała ... spojrzałam najpierw na obicie książki.. miała twardą okładkę w kolorze staro złotym a rogi miała poobdzierane. Zaczęłam czytać "Anioł zstąpił na ziemię, obdarował wybraną ludzkość talentem, potem odszedł w niepamięć. Minęły setki lat a ten sam anioł powrócił po swoje talenty, które były rozwinięte i wykształcone. Obdarzeni, odmówili oddania ich i uciekli. Jedna obdarzona została i zgodziła się oddać swój talent, anioł zmiłował się nad nią i z uwagi na to, że nosiła w sobie dziecko pozwolił jej zatrzymać talent, ale w zamian za to zażądał by dziecko, które się urodzi stało się jego przewodnikiem po tym świecie, aby mógł odnaleźć zbiegłych obdarzonych... kobieta przystała na to, anioł towarzyszył jej aż do narodzin dziecka. Ku zaskoczeniu matki i anioła narodziło się dwoje dzieci, obie to dziewczynki... kobieta zmarła przy porodzie. Anioł zabrał dzieci i sam się nimi zajął... nazwał je Rona i Eterpa... obie były dziewczynkami. Obdarzone talentami odziedziczonymi po matce, zostały posłane na ziemię by tropić obdarzonych setki lat temu ludzi. Aby anioł mógł wchłonąć ich moc i ocalić ludzi od nieczystości grzechu" zamknęłam księgę... " Eterpa i Rona..."
-Te imiona .. - Cóż kojarzysz je ? powiedź mi... śniło ci się coś ostatnio prawda ?
- Owszem. Ale to był dosyć dziwny sen..
- Dlaczego ? - zapytała jakby znała odpowiedź
-Ponieważ poniekąd stał się jawą..
>zaśmiała się<
- Co panią tak bawi ?
- Prowadzimy dialog... sądziłam, że z tobą to niemożliwe
- Nie lubię mówić zbyt dużo przy ludziach, którym nie ufam... a Pani ufam.
- Cieszy mnie to. To jak z tym snem ?
- Cóż, był w nim anioł... powiedział, że powinnam zaopiekować się tym wisiorkiem i że coś sobie przypomnę niedługo. Dał mi też pamiętnik, który sam w sobie pisze.. obiecał, że spotkamy się jeszcze.
- Rozumiem... posłuchaj mnie uważnie. Ten pamiętnik jest czymś czego nie możesz stracić, anie zignorować. Cokolwiek jest w nim napisane jest na pewno czymś co się wydarzyło i nie ma w nim żadnego kłamstwa... rozumiesz ?
- Tak, ale co to ma wspólnego ze mną?
- Oh, nawet nie wiesz jak wiele z Tobą ma to wspólnego. Pozwól że naprowadzę cię na drogę, po której będziesz teraz kroczyć.... kiedy byłaś malutka twoja matka Cię porzuciła, zostawiła wraz z ojcem. Pamiętasz prawda ?
- Zbyt dobrze..
- Tak. Twój ojciec był muzykiem i nie mógł się Tobą zająć, ale nie to było powodem twojego przyjazdu tutaj
- Jak to ?! - przerwałam jej, zawsze wmawiano mi, że tata zostawił mnie tu bo byłam zbyt mała i kłopotliwa by zostać z nim
- Zaczekaj.. powodem dla którego tu jesteś jest to co spotkało cię gdy miałaś 5 lat. Byłaś mała i mogłaś uznać to za zwykły sen. Ale wtedy ... zostałaś porwana i porzucona w lesie, zostałaś znaleziona przed jakiegoś chłopaka, który zajmował się tobą przez jakiś czas, potem przyniósł Cię on tutaj do nas... przedstawił się jako Sky.
- Moment.. Sky ?
- Tak. To imię też znasz...
- Tak, pojawiło się w tym pamiętniku...
- To twoja dusza słonko.. ten pamiętnik to jakby kawałek twojej duszy, który żyje sam w sobie... uformował się jako pamiętnik. Jego samego dostałaś od Sky'ia, ale swoją duszę przelałaś do niego sama... nawet on nie wiedział jak tego dokonałaś, ale postanowił ci go odebrać by nie trafił w niepowołane ręce. Teraz chyba uznał, że powinnaś poznać prawdę o swojej przeszłości.
- Moment.. czyli Sky, który mnie uratował jako dziecko... to ten sam, którego spotkałam we śnie ?
- To nie był sen, to znaczy.. był, ale rzeczywisty... oh, nie wiem jak mogę ci to logicznie wytłumaczyć, ale ... musisz uważać. Są istoty które pragną zabrać ci twój pamiętnik...
- Chwile... ale co mogą osiągnąć mając go ? przecież on pisze w sobie to co mnie spotyka prawda ?
- Tak, ale jest w nim też to co usłyszałaś od Sky'ia.... a on nieświadomy tego, że posiadałaś coś takiego. Opowiedział ci kilka historii i zdarzeń w ramach bajek na dobranoc. Nienawidzi siebie za to, że .... zrobił coś tak lekkomyślnego, ale teraz musi to naprawić
- A skąd pani o tym wszystkim wie ?
- Komuś musiał powiedzieć, by ktoś powiedział Tobie .... on sam nie mógł tego zrobić.
- Musze go odnaleźć..
- On jako anioł nie może przebywać w tym świecie zbyt długo, ale może przychodzić do ludzkiego serca we śnie... jest jeszcze inny sposób byś go spotkała.
- Jaki ?
- Sądzę, że mógł stać się człowiekiem z amnezją. Musisz go odnaleźć i przywrócić mu jego wspomnienia, za pomocą tego wisiorka..
Spojrzałam na niego, wzięłam go do ręki i spoglądają na jego taflę ujrzałam obrazy, ten anioł i ja jak byłam mała... uśmiechnęłam się, miał taki śliczny uśmiech kiedy był radosny...
- Chcę go ocalić..
- To świetnie, ta sala jest do twojej dyspozycji... masz mało czasu, śpiesz się..
- Dziękuję Pani Felicjo... dziękuję za wszystko - zabrałam swoją torbę i wybiegłam stamtąd.. musiałam zacząć szukać sposobu by odnaleźć Sky'ia... i przywrócić jego wspomnienia, by mógł powiedzieć mi co powinnam zrobić z pamiętnikiem by nie dostał się w niczyje ręce.
"Jest dokładnie jak jej matka, piękne ciemne zielone oczy... jasne brązowe długie włosy i ten styl ubierania, dokładnie jak jej matka"
Elayne ♥

Rozdział I ~ Zstąpienie anioła
" Jak szkarłatny anioł, stępujący z niebios. Objąłeś moje ciało i uniosłeś wysoko w górę. Długo lecieliśmy, nie widziałam twojej twarzy, ale słyszałam twoje serce biło szybciej niż u innych. Wylądowaliśmy na tafli zamrożonego jeziora, miałam bose stopy i byłam w nocnej koszuli wyglądającej jak biała letnia sukienka. Stałeś odwrócony do mnie plecami,włosy zarówno twoje jak i moje powiewały na wietrze, jednak odwróciłeś się za chwilę i wtedy ujrzałam twoje błękitne oczy... nagle poczułam ostry ból , gdzieś w okolicach serca. Zasmuciłeś się, spojrzałeś na mnie ze smutkiem... ból po chwili przeszedł. Przekazałeś mi z swojej jedwabnej dłoni jakąś książeczkę, rozmiaru zwykłego zeszytu szkolnego, okładkę miała jakby ze srebra z jasno niebieskimi zdobieniami. Była ciężka. Stałeś i nadal patrzyłeś, chyba chciałeś bym ją otworzyła. Zrobiłam to. Na pierwszej stronie było napisane "O mój aniele.." nie zrozumiałam.. czytałam dalej. "Jesteś jak rześki podmuch wiatru... piękne białe skrzydła wystające z twoich pleców, dłonie tak piękne... błękitne oczy i te wspaniałe blond włosy. " Spojrzałam na niego wyglądało to jakby ktoś go opisywał, czytałam dalej... "jego piękny uśmiech przy naszym pierwszym spotkaniu, był wszystkim o czym marzyłam." przewróciłam kartkę. "22 lipca" nie było roku.. zdałam sobie sprawę, że to pamiętnik. Czytałam kartki i te wszystkie opisy , doznania.. miejsca, zdawały się być znajome. Te imiona... Sky , Rona , Eterpa.. znałam je wszystkie, ale nie mogłam przypomnieć sobie skąd. Podszedłeś do mnie i zamknąłeś moje dłonie w swoich.. odezwałeś się aksamitnym głosem, mówiłeś mi prosto do ucha "Zatrzymaj to. kiedyś na pewno sobie przypomnisz... tymczasem muszę się pożegnać, weź to..." na szyi miał srebrny płaski krzyżyk, zdjął go i założył mi na szyję. "Zaopiekuj się nim, do naszego następnego spotkania". Po tych słowach znikną... a ja mimo wszystko byłam spokojna, wcale nie zaskoczona ani wystraszona, że go spotkałam i nie wiedziałam kim jest. Usłyszałam jakiś dźwięk. Zerwałam się z łóżka... to był tylko mój kot. Instynktownie spojrzałam na parapet mojego okna... leżał na nim ten pamiętnik. Wstałam szybko i przewracałam kartki aż do ostatniego wpisu "znów patrzył na mnie smutny, przywiódł mnie na to jezioro. Podarował mi dwa cenne dla siebie przedmioty, i odleciał na swoich śnieżno białych skrzydłach. Znam go, ale nie wiem skąd. Powiedział mi, że kiedyś sobie przypomnę i że jeszcze się spotkamy. To obietnica, którą mam nadzieję, że dotrzyma" upuściłam go na ziemię, dotknęłam szyi.. miałam na niej ten naszyjnik. Pamiętnik pisał sam w sobie... jak to możliwe ?! co się stało tutaj ? .. jak znalazłam się ponownie w moim pokoju ?. Nie mogłam wyjść na korytarz opiekunowie sierocińca znów by mnie złapali i znów grozili by karą... wzięłam torbę , włożyłam do niej pamiętnik i wisiorek. Nie pozwalano trzymać nam biżuterii w naszych pokojach dlatego musiałam wszystko ukrywać, wyszłam jednak ostrożnie z mojego pokoju... znajdował się na poddaszu dlatego tuż przed moimi drzwiami nikogo nigdy nie było. "
Elayne ♥ następny rozdział już niebawem. Zostaw komentarz na znak obecności :*
29. Czerwca 2014 r. 19:20
'Jak Panna zmierzchu przemierzam zaświaty w poszukiwaniu mojej gwiazdy... moje
cierpienia i smutki oddałam tej gwieździe, którą chciałam zapomnieć. Ale bym mogła zaznać spokoju, muszę ją odnaleźć i znieść ciężar jej wspomnień. Patrząc na ludzi widziałam tylko chodzące szare ludziom podobne plamy... wśród nich ujrzałam blask, który mnie przyciągał. Gdy go poznałam zaznałam szczęścia i zdecydowałam podążyć ścieżką mojego przeznaczenia. Jego miłość , radość i ciepły uśmiech każdego dnia... dawały mi siłę by dalej szukać. Codziennie rozmawialiśmy... codziennie się śmialiśmy. Aż pewnego dnia gdy żyłam naszym szczęściem, gwiazda pojawiła się pomiędzy nami.. powiedział mi bym ją zaakceptowała i jakiekolwiek jest w niej cierpienie, on poniesie je ze mną. Zrobiłam jak poprosił, gdy moje cierpienia i smutki wracały czułam ogromny ból w całym ciele. Minęła chwila, wstałam na nogi i ujrzałam go rozglądającego się po lesie. Wołał mnie... rozpaczliwie biegał i szukał, ale ja.. byłam uspokojona. Następnego dnia czekałam na niego przy drzwiach jego domu, wyszedł spojrzał w niebo i jedna łza powędrowała z jego oka w dół policzka i spadła na ziemię. Z uśmiechem szedł do szkoły, spotykał po drodze przyjaciół. Szłam za nim, całe dnie z nim spędzałam... gdy wracał do domu pisał w jakimś zeszycie. Raz ze zmęczenia zasną na biurku a zeszyt pozostał otwarty podeszłam i przeczytałam tamtejszy wpis " to już tyle dni, nie widzę jej już. tak za nią tęsknię. nie mogę zapomnieć jej radosnego śmiechu gdy byliśmy razem." Moja dłoń zaświeciła, zdałam sobie sprawę, że powinnam mu odpowiedzieć. "Mój drogi.. ja cały czas jestem przy tobie i również tęsknię" więcej nie mogłam mu przekazać. Gdy nadszedł świt obudził się i spostrzegł to co mu zostawiłam, moją wiadomość i spinkę, którą zawsze nosiłam. Rozpłakał się i ściskając w ręce te spinkę powiedział mi "dziękuję. to tak wiele dla mnie znaczy, już zawsze będziesz w moim sercu" Ucieszyły mnie jego słowa. Kochałam go za jego uczucia, mimo tego czym byłam. Byłam z nim już zawsze. Widziałam jak dorastał. Widziałam jak ciężko pracował. Widziałam jego dzieła, był wspaniałym artystą... ale cały czas samotnym. A gdy nadszedł jego czas, również przy nim byłam. Jak Panna zmierzchu wróciłam w zaświaty i powędrowałam na ich koniec. Na koniec zaświatów, gdzie on na mnie czekał... powitał mnie z uśmiechem. I razem trzymając się za ręce... ruszyliśmy dalej. Znów byliśmy razem. Tym razem jednak, już na zawsze'
Co o tym sądzicie ? :3 ( o tym powyżej . nie o obrazku. :P )
Elayne ♥
'Jak Panna zmierzchu przemierzam zaświaty w poszukiwaniu mojej gwiazdy... moje
cierpienia i smutki oddałam tej gwieździe, którą chciałam zapomnieć. Ale bym mogła zaznać spokoju, muszę ją odnaleźć i znieść ciężar jej wspomnień. Patrząc na ludzi widziałam tylko chodzące szare ludziom podobne plamy... wśród nich ujrzałam blask, który mnie przyciągał. Gdy go poznałam zaznałam szczęścia i zdecydowałam podążyć ścieżką mojego przeznaczenia. Jego miłość , radość i ciepły uśmiech każdego dnia... dawały mi siłę by dalej szukać. Codziennie rozmawialiśmy... codziennie się śmialiśmy. Aż pewnego dnia gdy żyłam naszym szczęściem, gwiazda pojawiła się pomiędzy nami.. powiedział mi bym ją zaakceptowała i jakiekolwiek jest w niej cierpienie, on poniesie je ze mną. Zrobiłam jak poprosił, gdy moje cierpienia i smutki wracały czułam ogromny ból w całym ciele. Minęła chwila, wstałam na nogi i ujrzałam go rozglądającego się po lesie. Wołał mnie... rozpaczliwie biegał i szukał, ale ja.. byłam uspokojona. Następnego dnia czekałam na niego przy drzwiach jego domu, wyszedł spojrzał w niebo i jedna łza powędrowała z jego oka w dół policzka i spadła na ziemię. Z uśmiechem szedł do szkoły, spotykał po drodze przyjaciół. Szłam za nim, całe dnie z nim spędzałam... gdy wracał do domu pisał w jakimś zeszycie. Raz ze zmęczenia zasną na biurku a zeszyt pozostał otwarty podeszłam i przeczytałam tamtejszy wpis " to już tyle dni, nie widzę jej już. tak za nią tęsknię. nie mogę zapomnieć jej radosnego śmiechu gdy byliśmy razem." Moja dłoń zaświeciła, zdałam sobie sprawę, że powinnam mu odpowiedzieć. "Mój drogi.. ja cały czas jestem przy tobie i również tęsknię" więcej nie mogłam mu przekazać. Gdy nadszedł świt obudził się i spostrzegł to co mu zostawiłam, moją wiadomość i spinkę, którą zawsze nosiłam. Rozpłakał się i ściskając w ręce te spinkę powiedział mi "dziękuję. to tak wiele dla mnie znaczy, już zawsze będziesz w moim sercu" Ucieszyły mnie jego słowa. Kochałam go za jego uczucia, mimo tego czym byłam. Byłam z nim już zawsze. Widziałam jak dorastał. Widziałam jak ciężko pracował. Widziałam jego dzieła, był wspaniałym artystą... ale cały czas samotnym. A gdy nadszedł jego czas, również przy nim byłam. Jak Panna zmierzchu wróciłam w zaświaty i powędrowałam na ich koniec. Na koniec zaświatów, gdzie on na mnie czekał... powitał mnie z uśmiechem. I razem trzymając się za ręce... ruszyliśmy dalej. Znów byliśmy razem. Tym razem jednak, już na zawsze'
Co o tym sądzicie ? :3 ( o tym powyżej . nie o obrazku. :P )
Elayne ♥
piątek, 27 czerwca 2014
27. Czerwca 2014 r. 02:49 "♥"
Postać na obrazku : Hatsune Miku xD
Elayne ♥
Wakacje się zaczęły... ciekawe cóż to będzie. Po tych wakacjach idę do nowej szkoły (żal), właściwie to do technikum niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Mieszkam w dosyć dużej wsi, dziś miałam zakończenie roku czyli na tę chwilę nigdzie się już nie uczę. Za 6 dni (3 lipca) będę miała 16 lat... Kocham oglądać anime, uwielbiam gry typu survivale jak np. don't starve, minecraft, the forest (mimo że grałam w to tylko raz. Ale śledzę Reziego na youtube jak gra ). Kiedy gram, bardzo wcielam się w postać jak i w sytuacje w grze, dlatego nie nadaję się do grania w horrory i tak dalej, bo prędzej sama bym umarła oczekując złapania przez potwora niż przeszła bym taką grę.. Uwielbiam słuchać muzyki, zwłaszcza takiej nietypowej, w większości japońskiej... jednak moje ulubione zespoły to : The Rasmus, My Darkest Days, Nano (to wokalista) , Linkin Park, od czasu do czasu... lubię rysować i pisać opowiadania, które niebawem tu zamieszczę za pewne. Rysunki pewnie też wstawię, ale to za jakiś czas gdy będę miała dobry telefon : )
To tyle o mnie ... ;]
To tyle o mnie ... ;]
Elayne ♥
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



