30. Czerwca 2014 r. 00:19
Rozdział II ~ Sky
'Pani Felicja, była jedną z siedmiu opiekunek sierocińca. Śniadanie jadaliśmy o 6:30, wtedy każdy był jeszcze w piżamie, o 7:00 Pani Felicja zabierała swoją grupę artystyczną do ich pokoi by się przygotowali na zajęcie. Należałam do grupy artystycznej, nie odzywałam się za wiele, toteż niewiele z kimkolwiek rozmawiałam. Zawsze tylko rysowałam, Pani Felicja raz na tydzień pozwalała nam narysować czy też namalować cokolwiek zechcemy, ja uwielbiałam rysować ołówkiem... wtedy czułam, że moje rysunki żyją. Zaczęłam rysować tę scenerię ze snu, w której spotkałam tamtego anioła... siedziałam w kącie i rysując ją rozmyślałam nad tym, że skoro to był sen .. to skąd ten pamiętnik wziął się w moim pokoju, i skąd miałam ten naszyjnik. Przed snem, słuchałam jak zawsze piosenek, które nagrał mój ojciec jak był młody. Rysując uwielbiałam słuchać jednocześnie jego muzyki, w sali Pani Felicji tak właśnie robiłam. Podeszła do mnie i zdjęła mi jedną słuchawkę, zapytałam o co chodzi spojrzała na mnie z troską, uwielbiałam ją była taka miła i jako jedyna zawsze pamiętała o moich urodzinach, często opowiadała mi o mamie, patrzyła na mnie jeszcze chwilę gdy potem zerknęła na rysunek i powiedziała "Ario, idzie ci co raz lepiej... masz piękną wyobraźnię" nigdy nic nie odpowiadałam, zawsze tylko się uśmiechnęłam i rysowałam dalej. Przysiadła przy mnie, trzymała rękę na moim kolanie, chciała żebym jej posłuchała... opuściłam kolana i położyłam zeszyt z rysunkiem na nogach, przechyliłam głowę na znak tego, że jej słucham... "Aria, za kilka dni będziesz pełnoletnia. Pani dyrektor prosiła bym z Tobą porozmawiała, ponieważ..." już wiedziałam o co chodzi dlatego jej przerwałam "... ponieważ sierociniec nie może już więcej mnie tu trzymać, jestem zbędnym ciężarem dla tutejszych opiekunów, bo i tak sprawiam więcej kłopotów niż ktokolwiek tutaj, prawda? " ludzie z sali byli w szoku, ja z resztą też wypowiedziałam całe zdanie. Może to było śmieszne, ale ja na prawdę zbyt wiele nie mówiłam. Pani Felicja zasmuciła się... ale za chwilę włożyła rękę do mojej torby i wyjęła z niej tamten krzyżyk. Spojrzała na niego zaskoczona, spojrzała parę razy na boki.Pani Felicja wstała i specjalnie głośno powiedziała "rekwiruję ten wisiorek, dobrze wiesz Aria, że nie wolno wam trzymać takich rzeczy tutaj, przyjdź do mnie po swoich zajęciach"
Skończyłam wszystkie lekcje i udałam się do gabinetu Pani Felicji... weszłam ostrożnie i zamknęłam delikatnie drzwi za sobą, zamykając je na kluczyk. Usiadłam na fotelu i czekałam cierpliwie aż się odezwie, stała przy oknie z rękoma założonymi z tyłu. Podeszła do wielkiej półki z książkami, wszystkie były nowe, ale jedna na samej górze z lewej strony miała obdarty grzbiet. Pani Felicja pociągnęła za nią, półka przesunęła się i otworzyło się przejście, spojrzała za siebie ... spojrzała na mnie i kiwnęła głową. Poszłam za nią. Szłyśmy długimi schodami w dół i w dół. W końcu dotarłyśmy do dziwnej okrągłej sali, całe ściany były zastawione półkami z książkami, te książki były na prawdę stare a pomieszczenie pachniało starymi kartkami. Przeciągnęłam palcem po rzędzie książek, Pani Felicja szukała czegoś w jakimś kufrze, zastanawiało mnie co robi tutaj takie pomieszczenie, ale jakby pomyśleć logicznie nigdy nie pozwalano nam schodzić do piwnic. Ja kiedyś byłam tam i zastałam kilka otwartych magazynów i jedne wejście zabite dechami obtoczone łańcuchami i dodatkowo chronione przez metalowe kraty. "Oh mam !" krzyknęła nagle Panie Felicja "Aria chodź tu do mnie na chwilę, spójrz na to.." podeszłam do stołu stojącego na środku sali , Pani Felicja położyła tam jakąś otwartą starą książkę, spojrzałam na nią pytająco " no czytaj, od trzeciego akapitu.." powiedziała ... spojrzałam najpierw na obicie książki.. miała twardą okładkę w kolorze staro złotym a rogi miała poobdzierane. Zaczęłam czytać "Anioł zstąpił na ziemię, obdarował wybraną ludzkość talentem, potem odszedł w niepamięć. Minęły setki lat a ten sam anioł powrócił po swoje talenty, które były rozwinięte i wykształcone. Obdarzeni, odmówili oddania ich i uciekli. Jedna obdarzona została i zgodziła się oddać swój talent, anioł zmiłował się nad nią i z uwagi na to, że nosiła w sobie dziecko pozwolił jej zatrzymać talent, ale w zamian za to zażądał by dziecko, które się urodzi stało się jego przewodnikiem po tym świecie, aby mógł odnaleźć zbiegłych obdarzonych... kobieta przystała na to, anioł towarzyszył jej aż do narodzin dziecka. Ku zaskoczeniu matki i anioła narodziło się dwoje dzieci, obie to dziewczynki... kobieta zmarła przy porodzie. Anioł zabrał dzieci i sam się nimi zajął... nazwał je Rona i Eterpa... obie były dziewczynkami. Obdarzone talentami odziedziczonymi po matce, zostały posłane na ziemię by tropić obdarzonych setki lat temu ludzi. Aby anioł mógł wchłonąć ich moc i ocalić ludzi od nieczystości grzechu" zamknęłam księgę... " Eterpa i Rona..."
-Te imiona .. - Cóż kojarzysz je ? powiedź mi... śniło ci się coś ostatnio prawda ?
- Owszem. Ale to był dosyć dziwny sen..
- Dlaczego ? - zapytała jakby znała odpowiedź
-Ponieważ poniekąd stał się jawą..
>zaśmiała się<
- Co panią tak bawi ?
- Prowadzimy dialog... sądziłam, że z tobą to niemożliwe
- Nie lubię mówić zbyt dużo przy ludziach, którym nie ufam... a Pani ufam.
- Cieszy mnie to. To jak z tym snem ?
- Cóż, był w nim anioł... powiedział, że powinnam zaopiekować się tym wisiorkiem i że coś sobie przypomnę niedługo. Dał mi też pamiętnik, który sam w sobie pisze.. obiecał, że spotkamy się jeszcze.
- Rozumiem... posłuchaj mnie uważnie. Ten pamiętnik jest czymś czego nie możesz stracić, anie zignorować. Cokolwiek jest w nim napisane jest na pewno czymś co się wydarzyło i nie ma w nim żadnego kłamstwa... rozumiesz ?
- Tak, ale co to ma wspólnego ze mną?
- Oh, nawet nie wiesz jak wiele z Tobą ma to wspólnego. Pozwól że naprowadzę cię na drogę, po której będziesz teraz kroczyć.... kiedy byłaś malutka twoja matka Cię porzuciła, zostawiła wraz z ojcem. Pamiętasz prawda ?
- Zbyt dobrze..
- Tak. Twój ojciec był muzykiem i nie mógł się Tobą zająć, ale nie to było powodem twojego przyjazdu tutaj
- Jak to ?! - przerwałam jej, zawsze wmawiano mi, że tata zostawił mnie tu bo byłam zbyt mała i kłopotliwa by zostać z nim
- Zaczekaj.. powodem dla którego tu jesteś jest to co spotkało cię gdy miałaś 5 lat. Byłaś mała i mogłaś uznać to za zwykły sen. Ale wtedy ... zostałaś porwana i porzucona w lesie, zostałaś znaleziona przed jakiegoś chłopaka, który zajmował się tobą przez jakiś czas, potem przyniósł Cię on tutaj do nas... przedstawił się jako Sky.
- Moment.. Sky ?
- Tak. To imię też znasz...
- Tak, pojawiło się w tym pamiętniku...
- To twoja dusza słonko.. ten pamiętnik to jakby kawałek twojej duszy, który żyje sam w sobie... uformował się jako pamiętnik. Jego samego dostałaś od Sky'ia, ale swoją duszę przelałaś do niego sama... nawet on nie wiedział jak tego dokonałaś, ale postanowił ci go odebrać by nie trafił w niepowołane ręce. Teraz chyba uznał, że powinnaś poznać prawdę o swojej przeszłości.
- Moment.. czyli Sky, który mnie uratował jako dziecko... to ten sam, którego spotkałam we śnie ?
- To nie był sen, to znaczy.. był, ale rzeczywisty... oh, nie wiem jak mogę ci to logicznie wytłumaczyć, ale ... musisz uważać. Są istoty które pragną zabrać ci twój pamiętnik...
- Chwile... ale co mogą osiągnąć mając go ? przecież on pisze w sobie to co mnie spotyka prawda ?
- Tak, ale jest w nim też to co usłyszałaś od Sky'ia.... a on nieświadomy tego, że posiadałaś coś takiego. Opowiedział ci kilka historii i zdarzeń w ramach bajek na dobranoc. Nienawidzi siebie za to, że .... zrobił coś tak lekkomyślnego, ale teraz musi to naprawić
- A skąd pani o tym wszystkim wie ?
- Komuś musiał powiedzieć, by ktoś powiedział Tobie .... on sam nie mógł tego zrobić.
- Musze go odnaleźć..
- On jako anioł nie może przebywać w tym świecie zbyt długo, ale może przychodzić do ludzkiego serca we śnie... jest jeszcze inny sposób byś go spotkała.
- Jaki ?
- Sądzę, że mógł stać się człowiekiem z amnezją. Musisz go odnaleźć i przywrócić mu jego wspomnienia, za pomocą tego wisiorka..
Spojrzałam na niego, wzięłam go do ręki i spoglądają na jego taflę ujrzałam obrazy, ten anioł i ja jak byłam mała... uśmiechnęłam się, miał taki śliczny uśmiech kiedy był radosny...
- Chcę go ocalić..
- To świetnie, ta sala jest do twojej dyspozycji... masz mało czasu, śpiesz się..
- Dziękuję Pani Felicjo... dziękuję za wszystko - zabrałam swoją torbę i wybiegłam stamtąd.. musiałam zacząć szukać sposobu by odnaleźć Sky'ia... i przywrócić jego wspomnienia, by mógł powiedzieć mi co powinnam zrobić z pamiętnikiem by nie dostał się w niczyje ręce.
"Jest dokładnie jak jej matka, piękne ciemne zielone oczy... jasne brązowe długie włosy i ten styl ubierania, dokładnie jak jej matka"
Elayne ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz