30. Czerwca 2014 r. 17:01

Rozdział III ~ Długa droga ...
Usiadłam na łóżku w swoim pokoju, światło księżyca przebijało się przez szybę.. wpatrywałam się w pamiętnik, który leżał na przeciwko mnie, światło odbijało się od niego . Przeglądałam go parę razy, ale niektóre zdania były zamazane jakbym ktoś nie pozwalał mi ich odczytać. Pani Felicja zdradziła mi dwa sposoby by spotkać Sky'ia, sama nie wiem czemu, ale na prawdę muszę go zobaczyć. Nawet nie po to by dowiedzieć się prawdy... po prostu czuję, że go potrzebuję. Śmiałam się sama z siebie, że potrzebuję kogoś kogo nie znam... chociaż niby go znam od dawna, ale nie pamiętam... to trudne kiedy nagle dowiadujesz się, że niektóre fakty z twojej przeszłości zostały zatajone. W wieku 5 lat zostałam porwana a potem porzucona , a następnie ocalona przez anioła. Czy był tym samym aniołem, który dał talenty tamtym ludziom ? a może innym ?. Zawsze starałam się być pewna siebie, nie pokazywać słabości.. ale teraz kompletnie nic nie wiedziałam, nie miałam pojęcia od czego powinnam zacząć. Czas mnie gonił... miałam bardzo mało czasu. Wstałam z łóżka i spakowałam do torby pamiętnik , księgę z opowieścią o aniele którą wzięłam z podziemnej biblioteki ... zabrałam też parę innych osobistych rzeczy. Chciałam być gotowa na każdą ewentualność, miałam zamiar iść do biblioteki Pani Felicji i spędzić w niej całą noc i szukać innych informacji, które pomogły by mi ocalić Sky'ia. Rzecz jasna próbowałam spotkać go we śnie, ale przeważnie widziałam go gdzieś daleko na niebie, wołałam i krzyczałam, ale on nie mógł mnie dostrzec. Także zostało mi jedynie odnaleźć go jako człowieka z amnezją... wystawiłam głowę ostrożnie za balustradę schodów by sprawdzić czy nie ma w pobliżu żadnych opiekunów. Zbiegłam po schodach, nie mogłam wejść do biblioteki przez gabinet Pani Felicji więc szukałam innego wejścia i przed wczoraj znalazłam zsyp na śmieci, który prowadzi do pomieszczenia którego drzwi są zabite dechami w piwnicy. Z niego można dostać się do biblioteki schodząc ukrytą pod półką drabiną... dalej jest już łatwiej, trzeba jednie przechodzić przez szyby, które w niektórych miejscach są zabite deskami albo zawiązane łańcuchami "ktoś na prawdę postarał się by nikt tam nie dotarł" tak sobie myślałam... wyjmowałam niektóre deski i po przejściu przez nie zastawiałam je ponownie na wypadek gdyby ktoś postanowił je sprawdzić. W końcu dotarłam do przejścia, które prowadziło wprost do biblioteki. Było w niej cicho i pusto, a zapach starych książek mieszał się z zapachem powietrze z szybów. Zapaliłam kilka świec na stole i te które były w świecznikach na ścianach.... zaczęłam szukać jakiś tropów jak może wyglądać anioł w ciele człowieka. "Anioły mają na plecach parę skrzydeł, jeśli są białe oznacza to, że są to anioły służące bogu, a te które mają czarne skrzydła to anioły, które porzuciły swoją misję niesienia słów najwyższego ludziom i służą diabłu" to nic mi nie mówiło, jedynie wiedziałam jak rozpoznać dobrego anioła od złego, kto by pomyślał że mogą istnieć złe anioły... w jednej z ksiąg znalazłam opowieść kobiety, która rzekomo znalazła anioła pośród ludzi "miał piękne brązowe świecące oczy i idealną różaną skórę, włosy miał krótkie i ciemno brązowe... uśmiech radosny. Takiego go spotkałam pierwszy raz, przyjaźniliśmy się i pewnego dnia pokazałam mu moją opowieść o aniele który spadł z nieba i zapomniał o tym kim jest. Dziwnie się wtedy zachował, zaczął krzyczeć z bólu, siedzieliśmy wtedy na ławce a on runą z niej na ziemię, i zwijając się z bólu próbował dotknąć swoich pleców, po chwili jego koszula się rozerwała a z pleców wyrosły mu piękne śnieżno białe skrzydła, wstał po czym zatrzepotał nimi ... "dziękuję" powiedział z radosnym uśmiechem, złapał moją dłoń i powiedział "ocaliłaś mnie, przypomniałaś mi kim jestem i jak jest moja misja.. Bóg się tobą zaopiekuje". Odleciał potem... i więcej go nie widziałam. Anioł gdy traci pamięć , nie robi tego bez powodu. Czasem robi to by sprawdzić ludzi a czasem bo zrobił coś niedozwolonego. Wygląd anioła z amnezją nie różni się niczym od tego gdy wie kim jest. Jedynie staje się podobny do człowieka jego skrzydła znikają... twarz, włosy , oczy i głos pozostają takie same " Czyli ten Sky, którego widziałam we śnie, musi tak samo wyglądać teraz jako człowiek... teraz pozostało mi go po prostu odnaleźć
Poszukałam jeszcze paru ksiąg, w których mogły być jakieś informacje o córkach kobiety która zgodziła się oddać swój talent, albo o tym jak z powstały anioły i dlaczego sprawdzają ludzi w ten sposób zagrażając tym samym sobie. Torba była ciężka miałam w niej z osiem książek, jedna z nich największa była kroniką od powstania do zakończenia tak się nazywała, przeglądając ją zauważyłam tam wzmiankę o mojej mamie, ale postanowiłam się zająć tym wszystkim w swoim pokoju. Zadbałam by nie było widać, że ktoś był w bibliotece i uważnie tuszowałam swoje ślady przebywania zarówno tam jak i w szybach. Z wyjściem było trudniej, musiałam się wspinać w górę zsypu , ściany były śliskie od wody przeciekającej przez klapę, spadłam kilka razy, ale jedyne co ucierpiało to mój tyłek. W bibliotece byłam dłużej niż myślałam, planowałam wrócić w środku nocy,a jak wyszłam na zewnątrz to tam wstawało już słońce... było cholernie zimno, ale... jakoś udało mi się ominąć wszelkie przeszkody i dostać się przez okno na korytarz drugiego piętra... jednak jak zawsze była tam Madamme Rapset, tak ją nazywaliśmy.... była największą jędzą w całym sierocińcu, zauważyła mnie, ale z uwagi, że było późno zabrała mnie jedynie do swojego gabinetu żeby dać mi jak to ona nazwała "surową karę" zawsze mnie śmieszył jej piskliwy głosik. Usiadłam na krześle przed biurkiem, ona usiadła na swoim miejscu i coś do mnie mówiła, w telewizorze który wisiał po lewej ode mnie leciały wiadomości... mówiono w nim o jakimś mężczyźnie, który został ocalony z tonącego samochodu w jeziorze. Pokazano go siedzącego w karetce, byłam w szoku... wyglądał dokładnie jak Sky, ale miał ten sam wyraz twarzy co wtedy, jakby wcale nie zapomniał... sięgnęłam powoli po torbę i wybiegłam z gabinetu wiedźmy... miałam zamiar odnaleźć tego człowieka, znałam tylko rejestracje samochodu. Wbiegłam po schodach do mojego pokoju, zamknęłam drzwi na klucz i zaczęłam zabierać najcenniejsze rzeczy. Nie miałam ich wiele, ale zawsze coś. Cały mój tak zwany dobytek mieścił się w plecaku, średniej torbie podróżnej i tej torbie w której miałam książki i pamiętnik.. wisiorek miałam cały czas na szyi. Już idę Sky...
Elayne ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz