Ohime sama

Ohime sama
Na końcu zaświatów ~ ♥ Miłego czytania...

niedziela, 29 czerwca 2014


29. Czerwca 2014 r.  22:25 



Rozdział I ~ Zstąpienie anioła 


" Jak szkarłatny anioł, stępujący z niebios. Objąłeś moje ciało i uniosłeś wysoko w górę. Długo lecieliśmy, nie widziałam twojej twarzy, ale słyszałam twoje serce biło szybciej niż u innych. Wylądowaliśmy na tafli zamrożonego jeziora, miałam bose stopy i byłam w nocnej koszuli wyglądającej jak biała letnia sukienka. Stałeś odwrócony do mnie plecami,włosy zarówno twoje jak i moje powiewały na wietrze, jednak odwróciłeś się za chwilę i wtedy ujrzałam twoje błękitne oczy... nagle poczułam ostry ból , gdzieś w okolicach serca. Zasmuciłeś się, spojrzałeś na mnie ze smutkiem... ból po chwili przeszedł. Przekazałeś mi z swojej jedwabnej dłoni jakąś książeczkę, rozmiaru zwykłego zeszytu szkolnego, okładkę miała jakby ze srebra z jasno niebieskimi zdobieniami. Była ciężka. Stałeś i nadal patrzyłeś, chyba chciałeś bym ją otworzyła. Zrobiłam to. Na pierwszej stronie było napisane "O mój aniele.."  nie zrozumiałam.. czytałam dalej. "Jesteś jak rześki podmuch wiatru... piękne białe skrzydła wystające z twoich pleców, dłonie tak piękne... błękitne oczy i te wspaniałe blond włosy. " Spojrzałam na niego wyglądało to jakby ktoś go opisywał, czytałam dalej... "jego piękny uśmiech przy naszym pierwszym spotkaniu, był wszystkim o czym marzyłam." przewróciłam kartkę. "22 lipca" nie było roku.. zdałam sobie sprawę, że to pamiętnik. Czytałam kartki i te wszystkie opisy , doznania.. miejsca, zdawały się być znajome. Te imiona... Sky , Rona , Eterpa.. znałam je wszystkie, ale nie mogłam przypomnieć sobie skąd. Podszedłeś do mnie i zamknąłeś moje dłonie w swoich.. odezwałeś się aksamitnym głosem, mówiłeś mi prosto do ucha "Zatrzymaj to. kiedyś na pewno sobie przypomnisz... tymczasem muszę się pożegnać, weź to..."  na szyi miał srebrny płaski krzyżyk, zdjął go i założył mi na szyję. "Zaopiekuj się nim, do naszego następnego spotkania". Po tych słowach znikną... a ja mimo wszystko byłam spokojna, wcale nie zaskoczona ani wystraszona, że go spotkałam i nie wiedziałam kim jest. Usłyszałam jakiś dźwięk. Zerwałam się z łóżka... to był tylko mój kot. Instynktownie spojrzałam na parapet mojego okna... leżał na nim ten pamiętnik. Wstałam szybko i przewracałam kartki aż do ostatniego wpisu "znów patrzył na mnie smutny, przywiódł mnie na to jezioro. Podarował mi dwa cenne dla siebie przedmioty, i odleciał na swoich śnieżno białych skrzydłach. Znam go, ale nie wiem skąd. Powiedział mi, że kiedyś sobie przypomnę i że jeszcze się spotkamy. To obietnica, którą mam nadzieję, że dotrzyma" upuściłam go na ziemię, dotknęłam szyi.. miałam na niej ten naszyjnik. Pamiętnik pisał sam w sobie... jak to możliwe ?! co się stało tutaj ? .. jak znalazłam się ponownie w moim pokoju ?. Nie mogłam wyjść na korytarz opiekunowie sierocińca znów by mnie złapali i znów grozili by karą... wzięłam torbę , włożyłam do niej pamiętnik i wisiorek. Nie pozwalano trzymać nam biżuterii w naszych pokojach dlatego musiałam wszystko ukrywać, wyszłam jednak ostrożnie z mojego pokoju... znajdował się na poddaszu dlatego tuż przed moimi drzwiami nikogo nigdy nie było. "

Elayne ♥ następny rozdział już niebawem. Zostaw komentarz na znak obecności :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz